Facebook Google+ Twitter

Czy nepotyzm jest w polsce potępiany?

Gdy ktoś wpływowy przyczyni się w Polsce do zatrudnienia swego krewnego lub znajomego, nie wzbudza to tak dużego oburzenia, jak na Zachodzie. W ostatnich dniach polskie media nie potrafią zrozumieć, na czym polega wina Paula Wolfowitza.

W ostatnich dniach polskie media wyjątkowo dużo uwagi poświęciły "aferze Wolfowitza". Szef Banku Światowego Paul Wolfowitz może stracić dobrze płatną pracę, gdyż awansował swoją narzeczoną (są tacy, którzy piszą "kochankę") i przyznał jej podwyżkę. Zasady, jakie zawiera regulamin banku, wykluczają bowiem taką sytuację, by przełożonym nie tylko żony, ale nawet towarzyszki życia, był jej partner. Tymczasem, gdy Wolfowitz został szefem Banku Światowego, nie tylko zaakceptował swoją partnerkę Shahę Ali Riza na jej dotychczasowym stanowisku, ale przyczynił się do jej awansu i przyznania wyższego wynagrodzenia. Wolfowitz podwyższył jej pensję ze 140 tys. dolarów na 200 tys. rocznie, co sprawiło, że narzeczona zarabiać miała więcej niż minister spraw zagranicznych USA, Condoleezza Rice! Od chwili, gdy się o tym dowiedział zarząd banku, Wolfowitz musi rozglądać się za inną pracą. Zarząd zarzuca mu naruszenie regulaminu oraz zasad etycznych.

Niektórzy dziennikarze zaprezentowali tę informację jako swego rodzaju sensację. Bardzo często przyjmuje się bowiem w naszym kraju, iż zatrudnienie krewnego nie jest niczym złym. W gruncie rzeczy to zrozumiała przysługa, jaką ktoś wyświadcza członkowi swej rodziny. Nepotyzm jest pojęciem dla wielu Polaków niezrozumiałym. Jeśli już ktoś widzi w nim coś złego, rozumie nepotyzm jako zatrudnienie najbliższego krewnego, gdy tymczasem słowo nepotyzm w języku polskim oznacza "nadużycie zajmowanego stanowiska przez faworyzowanie, protegowanie krewnych, ulubieńców", a więc także znajomych czy też znajomych znajomych.

Jeszcze niedawno polska ustawa samorządowa zezwalała na zatrudnienie w urzędzie gminy nie tylko najbliższych krewnych radnych, ale nawet ich samych. W ten sposób radny, który miał kontrolować urzędników gminnych, kontrolował sam siebie. Większość ustawodawców nie widziała w tym nic złego, gdyż w Polsce poseł może być (i często jest) np. ministrem, którego musi kontrolować jako parlamentarzysta. Jest to sytuacja przypominająca sztuki Mrożka. Choć - po wielu bojach - ustawa samorządowa została tak znowelizowana, że zabrania zatrudniania radnych w urzędach ich gmin, to nadal w mogą w nich pracować najbliżsi krewni radnych.

Na przykład w urzędzie gminy miasta Tarnowa zatrudniona została córka jednego z radnych i nikt nie widział w tym nic złego, że ojciec (dzięki któremu została zatrudniona) miał kontrolować córkę. Żona innego radnego była dyrektorem jednego z wydziałów urzędu miasta. Pozostaje ona na swoim stanowisku także teraz, gdy mąż awansował na wiceprezydenta Tarnowa. Nikogo to nie razi. Jak więc dziwić się naszym rodakom, którzy nie bardzo mogą pojąć, dlaczego ktoś może mieć pretensje do Wolfowitza, iż ten przyznał podwyżkę swojej narzeczonej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

ciekawe, że oddelegowany z Tarnowa "bramborek" tutaj nie dodał swego wpisu, no bo co miałby powiedzieć o nepotyźmie w Tarnowie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.