Facebook Google+ Twitter

Czy od osoby wierzącej można wymagać racjonalnego myślenia?

Odpowiedź wydaje się prosta, ale w rzeczywistości taka nie jest. Pytanie wcale nie dzieli włosa na czworo. Problem sięga głęboko, bo aż do filozoficznych podstaw postrzegania świata. Przeszczepy - tak! A co z in vitro i klonowaniem?

Modlitwa przy łóżku chorego / Fot. Marek Chorążewicz Dlaczego odpowiedź na tak postawione pytanie jest zawiła?

Ponieważ każdy przeciętnie wykształcony człowiek, postrzega świat, jako zbiór zdarzeń w większości dających się przewidzieć, a przekraczając granicę racjonalności wchodzimy do krainy absurdu.

Przynajmniej w zakresie codziennie obserwowanych zjawisk i wykonywanych czynności, opieramy się na spostrzeżeniach własnych i tych nabytych w procesie wychowawczym oraz edukacyjnym. Wykorzystujemy wiedzę nabytą od swoich rodziców, ale także tę nagromadzoną przez wcześniej żyjące pokolenia. Jak i ile czerpiemy z obu tych źródeł, zależy od indywidualnej ciekawości i chęci poznawania świata.

Racjonalizm wymuszony

Ludzie mający tzw. zdrowy rozsądek twierdzą, że odpowiedź na pytanie zawarte w tytule może być tylko jedna - potwierdzająca, to znaczy, że można, a nawet trzeba wymagać postępowania "do bólu" racjonalnego.
W rzeczywistym świecie nie można żyć trzymając się tylko zasad wiary. Nigdzie dotąd, w oparciu o te zasady, nie udało się stworzyć takiego miejsca powszechnej szczęśliwości. To jest raczej model, do którego można dążyć.

Tak naprawdę, wiedzą o tym wszyscy wierzący, ale wszędzie gdzie tylko mogą, sprowadzają wszystko do uzależnienia od woli Bożej. Przy takim podejściu do życia popadają często w konflikt z logiką, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Na co dzień, nie da się zastosować innego myślenia, niż racjonalne czy zdroworozsądkowe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (71):

Sortuj komentarze:

Pitol
  • Pitol
  • 10.12.2011 19:39

> Jestem przeciwny in vitro. Jestem katolikiem. Czy to znaczy, że moja postawa jest irracjonalna?

To zależy może od tego, czy jest pan np. płodny... Łatwo przychodzi być "przeciwko" gdy kogoś bezpośrednio coś nie dotyczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brak racjonalnego myślenia niesie za sobą takie skutki: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Religia to jedno. Kościół zezwala, bądż nie na pewne zachowania.
Inną sprawą jest konstrukcja psychiczna człowieka "wierzącego" a więc stopień identyfikowania się z religią, wykształcenie, środowisko z którego pochodzi itd.
Dwie osoby "wierzące", które doświadczyły podobnej straty /osoby bliskiej/ mogą się zachować zupełnie różnie..
U jednej nastąpi pogłębienie, ucieczka w religię, wiarę /bo tak Bóg chciał/ co może dać nawet pewną ulgę. Druga osoba odwróci się od religii, ponieważ uzna, że widocznie Boga nie ma, ponieważ na to pozwolił.
Tutaj wchodzimy w psychologię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Marcin Stanowiec
Panie Marcinie, w artykule zastanawiam się nad postępowaniem ludzi na co dzień. Staram się ich nie oceniać, lecz pokazać pewne schematy, według których olbrzymia część społeczeństwa funkcjonuje, nawet nad tym się nie zastanawiając. Stąd pytanie tytułowe.

Mniej mnie interesuje myślenie "świąteczne", a za takie uważam chociażby naszą w tym miejscu dyskusję. Moje doświadczenie zawodowe i życiowe pozwala odróżniać te dwa rodzaje myślenia. Inna bowiem jest perspektywa wglądu w istotę rzeczy, gdy coś oceniamy "na zimno", a zupełnie inaczej wygląda nasze spojrzenie, gdy jesteśmy w obliczu konkretnego zdarzenia czy problemu do rozwiązania.
Niech każdy sam sobie odpowie na takie pytanie, jeżeli chce się chwilkę nad tym zastanowić.

Jak wynika z komentarzy zdania są rozbieżne, co jest chyba normalne podczas roztrząsania takich filozoficznych problemów.

Pozdrawiam serdecznie i dzięki za link do ciekawego pańskiego artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem przeciwny in vitro. Jestem katolikiem. Czy to znaczy, że moja postawa jest irracjonalna? Tylko dlatego, że jestem katolikiem. O in vitro pisałem:

In vitro: prawa dziecka czy rodzica?
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podam przykład takich dziwacznych konstrukcji filozoficznych. Nie chciałbym tworzyć takich wygibasów w argumentacji, jak uczynił to ksiądz Piotr Nitecki podczas omawiania "Evangelium vitae". Snuje taką oto myśl:

"Jan Paweł II, podejmując to zagadnienie sięgał do najbardziej zasadniczej, antropologicznej i teologicznej argumentacji za życiem w ogóle, przeciwko zadawaniu śmierci drugiemu człowiekowi, a więc także przeciwko karze śmierci. Nie brał więc udziału w dyskusji między zwolennikami a przeciwnikami kary śmierci, opowiadając się po którejś ze stron toczącego się sporu, lecz mocą swego autorytetu apostolskiego sięgał do samych podstaw orędzia chrześcijańskiego, poszukując w nim odpowiedzi na pytanie o zasadność orzekania i wykonywania tej kary".

Przecież jest to normalny łamaniec logiczny. Papież nie brał udziału w sporze adwersarzy o karze śmierci, ale tak naprawdę przeciwko tej karze się wypowiadał.

W kazaniach księża niejednokrotnie w takim stylu coś argumentują. Chcą wtłoczyć pojęcia racjonalne do wyjaśniania pojęć z zakresu religii.
Wcześniej wspominałem, że zasady demokratyczne bardzo często chcą również wykorzystywać w swoich mowach ewangelizacyjnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto, dotknęłaś mocno problemu, który skłonił mnie do napisania tego artykułu.

Wiemy, że najtrudniej odpowiadać na najprostsze pytania. Można oczywiście tworzyć najprzeróżniejsze konstrukcje filozoficzne, ale one nic merytorycznego nie wniosą do problemu: jak osoba wierząca może godzić racjonalne elementy swojego działania z przekonaniami wynikającymi z doktryny, w którą wierzy?

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pozwolę sobie jeszcze raz zalinkować: http://nowezycie.archidiecezja.wroc.pl/numery/092006/03.html
Jak widać, Jan Paweł II prezentował w kwestii kary śmierci stanowisko zdecydowanie odmienne od św. Tomasza z Akwinu. Odmienne również od Biblii, w której czytamy: "Jeśli kto tak uderzy kogoś, że uderzony umrze, winien sam być śmiercią ukarany." (Wj 21,12). Co w takim razie należy uznać za prawdę objawioną przez Boga?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@P. Robert Ramark
Katechizm mówi o okazaniu zaufania Bogu i wierze w prawdy przez Boga objawione. A co z pośrednikami w postaci kapłanów? Co w sytuacji, gdy chrześcijaństwo, opierające się przecież na wierze w tego samego Boga, na tym samym Piśmie i nauce Chrystusa tak bardzo się podzieliło? Katoliccy duchowni też nie reprezentują jednego frontu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
levy
  • levy
  • 07.12.2011 17:10

http://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/390495_193689770717581_100002296779980_388936_1575955672_n.jpg

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.