Facebook Google+ Twitter

Czy "Pacman" połknie kolejnego rywala?

Marzec to bardzo gorący okres dla fanów boksu. Wiele nieprzespanych nocy czeka wszystkich polskich kibiców, którzy szukają wielkich bokserskich emocji.

Pacquiao posyła Cotto na deski. / Fot. Bret NewtonPierwsza z nich czeka ich w nocy z 13 na 14 marca, kiedy do pojedynku na stadionie futbolowej drużyny Cowboys w Dallas o pas WBO kategorii półśredniej wyjdą pretendent do tytułu mistrzowskiego Ghanijczyk Joshua Clottey (35-3, 20 KO) oraz obrońca tytułu, lider rankingu P4P (Pound 4 Pound) Filipińczyk Manny Pacquiao (50-3-2, 38 KO).

Waga półśrednia jest w tej chwili jedną z najlepiej obsadzonych kategorii w boksie. Dwóch najlepszych bokserów tej kategorii w najbardziej prestiżowych rankingach na najlepszego boksera wszechwag, najczęściej zajmuje dwa pierwsze miejsce. Są to wspomniany wcześniej "Pacman" oraz niepokonany na zawodowych ringach Floyd Mayweather Jr.

Pierwotnie właśnie "Pretty Boy" miał być rywalem Mannego. Taka potyczka byłaby jedną z najważniejszych walk w historii boksu zawodowego. Wydawało się, że wszystko zmierza ku finalizacji negocjacji, jednak jak to w boksie często bywa, w kilka godzin wszystko może się obrócić o 180 stopni. Amerykanin oskarżył Filipińczyka o branie sterydów, i zażądał od Pacquiao przeprowadzenia testów antydopingowych, zgodnych z kryteriami olimpijskimi. Manny nie zgodził się na to i niestety starcie określane jako "Walka stulecia" nie dojdzie do skutku. Koniec rozmów z Mayweatherem oznaczał, że posiadacz pasa WBO musiał szukać sobie nowego przeciwnika. Wybór padł na 32-letniego, pochodzącego z Ghany, Joshue Clotteya. Nie jest to rywal, który wywołuje takie emocje jak Mayweather, ale na pewno będzie wymagającym przeciwnikiem dla Pacquiao. Obaj bokserzy w ostatnich swoich pojedynkach walczyli z tym samym bokserem, czyli Miguelem Angelem Cotto. Pierwszy z tych dwóch pojedynków odbył się w Madison Square Garden w Nowym Jorku, gdzie po bardzo wyrównanej walce Clottey przegrał niejednogłośnie na punkty. Kilka miesięcy później w Las Vegas, do pojedynku z Portorykańczykiem wyszedł "Pacman", który w pokazał tej walce fenomenalny boks. Była to jedna z jego najlepszych walk w karierze. Przez 11 rund obijał swojego rywala jak worek treningowy. Cotto nie miał praktycznie żadnych argumentów, chociaż starał się w jakiś sposób przeciwstawić bardzo skutecznym atakom Filipińczyka. Pacquiao zasypywał swojego rywala ogromną ilością ciosów. W 12 rundzie sędzia ringowy widząc, że Cotto stoi już nad przepaścią, postanowił zakończyć walkę przed czasem. Tym samym Manny Pacquiao odebrał pas mistrzowski WBO Cotto i został pierwszym zawodnikiem w historii, któremu udało się wywalczyć siedem tytułów w siedmiu różnych kategoriach wagowych. W tym zestawieniu Clottey wypada blado. Rywal z którym przegrał po wyrównanej walce został zmasakrowany przez jego najbliższego przeciwnika. Jednak nie można tak łatwo odbierać szans pretendentowi do tytułu mistrza świata. Jego ogromnym atutem jest świetna obrona oraz tzw. żelazna szczęka. Clottey potrafi przyjąć naprawdę wiele potężnych ciosów. A w najbliższej walce jego wytrzymałość będzie na pewno wiele razy testowana przez ciosy Filipińczyka. W każdym pojedynku dużym atutem Mannego jest jego świetna kondycja. Wyprowadzając wielkie ilości ciosów w czasie walki, potrafi pod koniec pojedynku tak przyspieszyć tempo, że przeciwnicy mówiąc kolokwialnie "wymiękają". Na tym gruncie Clottey może zaskoczyć swojego rywala, bo pod względem kondycyjnym też nie można mieć do niego żadnych zarzutów. Jeśli chodzi o siłę ciosu, to w tej kategorii zwycięża "Pacman". Wiele swoich walk zakończył potężnym i uderzeniami posyłającymi rywali na deski. Najlepszym przykładem jest walka z Rickym Hattonem, który po tamtym ciężkim nokaucie w 2. rundzie nie może się pozbierać do dzisiaj, chociaż ostatnio zapowiedział swój powrót. Clottey także ma sporo nokautów na swoim koncie, jednak najczęściej były to nokauty techniczne, a nie nokauty po ciosach definitywnie kończących walkę. Co do taktyki, pomysł Pacquiao wydaje się prosty. Jak czynił to w każdym wcześniejszym pojedynku, Filipińczyk postara się zamęczyć swojego rywala kombinacjami ciosów. Jego szybkość pozwala mu na zaskoczenie przeciwnika w każdym momencie walki. Rywale muszą być przez cały pojedynek w 100 proc. skupieni oraz mieć oczy dookoła głowy, gdyż nigdy nie wiadomo, z której strony zaatakuje Manny. Joshua musi liczyć na to, że zmęczony ciągłymi atakami "Pacman", pod koniec walki nie będzie w stanie wyłapać wszystkich ciosów na gardę i kilka mocniejszych prawych, lub lewych prostych dojdzie do jego szczęki.

Wszystkie te argumenty pokazują, że Clottey ma mizerne szanse na zwycięstwo, ale spore na wytrzymanie w ringu z mistrzem świata pełnych 12 rund. Ghanijczyk nigdy nie został znokautowany, ma świetną obronę, jest bardzo silny oraz wytrzymały na ciosy. Jednak na takiego mistrza jak Manny Pacquiao może się to okazać zbyt małym arsenałem umiejętności. Niewątpliwie, w nocy z soboty na niedzielę, czeka nas bardzo ciekawy pojedynek. Przed 45 tysiącami widzów, każdy z bokserów będzie chciał pokazać pełnię swoich umiejętności. Jeśli "Pacman" i Clottey pokażą 100 proc. swoich możliwości, to możemy spodziewać się niezapomnianej, będącej kwintesencją boksu walki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.