Facebook Google+ Twitter

Czy paraolimpijczyk to też sportowiec?

Każdy sportowiec marzy o sławie i bogactwie. Chce być uwielbiany i podziwiany przez tłumy. Niewielu jest jednak takich, którym się to udaje. Zwłaszcza jeśli nie są w pełni sprawni.

 / Fot. Crash override83, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 UnportedWiele w ostatnich dniach mówi się właśnie o takich ludziach. Ludziach, których życie nie oszczędzało. Jedni się tacy urodzili, inni stali się "kalekami" w wyniku wypadków. Ale czy oni są w czymś gorsi od nas, "herosów", ludzi zdrowych, którym wszystko przychodzi zdecydowanie łatwiej? Czy jeżeli ktoś nie ma ręki bądź nogi, to ma się zamknąć w domu i nikomu nie pokazywać, bo inni mogą się czuć zgorszeni widokiem protezy? Wiele osób żyjących w XXI wieku w tolerancyjnym (wydawałoby się) świecie właśnie tak uważa.

Niewielu ludzi, którzy są w jakimś stopniu ograniczeni ruchowo bądź umysłowo decyduje się na rywalizację w sporcie. Dla nich bardzo często już sama rehabilitacja to wyzwanie, z którym zdrowy człowiek nie zawsze by sobie poradził. Są jednak tacy, dla których sport to swoista odskocznia od rzeczywistości. Od problemów, bólu, cierpienia. W tan sposób chcą choćby na chwilę zapomnieć o swojej inności, z którą mają do czynienia każdego dnia na ulicy, w sklepie, kinie, gdy wszyscy dookoła przyglądają się im na okrągło.

750 godzin > kilkanaście minut

Igrzyska Olimpijskie w Londynie były imprezą na światową skalę. Rozgrywane raz na cztery lata zawody zgromadziły na stadionie tysiące, a przed telewizorami miliony widzów. Wiele rekordów świata, które tam padło wydaje się być jeszcze na długo poza zasięgiem. Wielu sportowców tam goszczących, już za życia przeszło do historii jako multimedaliści. Usain Bolt tylko z dwóch ostatnich igrzysk przywiózł sześć złotych medali. Jego rodak Yohan Blake do dwóch sreber indywidualnie dołożył złoto w sztafecie, a Michael Phelps po wywalczeniu na trzech olimpiadach dwudziestu dwóch medali stał się liderem klasyfikacji wszech czasów. Wszyscy oni są młodzi i piękni. Życie obdarzyło ich ogromnym talentem, ale sami musieli dołożyć do tego jeszcze cięższą pracę. Olimpiada była dla nich ważna jednak nie dlatego jak zwykło się mawiać, że "najważniejszy jest udział", lecz dlatego, że chcieli udowodnić światu iż są najlepsi.

Ich rywalizacja zepchnęła nieco na dalszy plan rzeczy nie mniej ważne. Natalia Partyka, która uradziła się bez prawego przedramienia była na tych samych zawodach co oni. Również Oscar Pistorius, który jako dziecko stracił obie nogi rywalizował ze zdrowymi sportowcami. Dla nich nie było ważne czy przywiozą z igrzysk medal. Najważniejsze było to, że wypełnili minima olimpijskie i zakwalifikowali się na takich samych zasadach jak ich zdrowi koledzy, dla których na ceremonię otwarcia wydano blisko 27 mln euro. TVP również nie szczędziło czasu antenowego. Przez cały czas trwania igrzysk wyemitowano ok. 750 godzin transmisji. Na paraolimpiadę przeznaczono ledwie kilkanaście minut wrzuconych gdzieś między przerwami w reklamach. Jakby tego było mało minister sportu Joanna Mucha nie towarzyszyła paraolimpijczykom w ceremonii otwarcia jak miało to miejsce kilka tygodni wcześniej, prezydent nie wystosował specjalnego listu do sportowców jak uczynił to we wcześniejszym przypadku, a Donald Tusk stwierdził, że "paraolimpiada nigdy nie będzie budzić takich samym emocji jak olimpiada" czym dał wyraźny znak iż raczej rywalizacji niepełnosprawnych sportowców nie będzie śledził.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.