Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37390 miejsce

Czy pierwszaki mają szansę na wyrównanie szans?

Są w Polsce szkoły, w których warunki lokalowe pozostawiają wiele do życzenia. Brak szatni, stołówek, nieodpowiednie podwórka, świetlice w piwnicy. Hałas i przeludnienie, nierzadko ponad trzydziestu uczniów w klasie, także pierwszej.

Sześciolatki pójdą do szkoły? / Fot. Agnieszka Łuczakowska Dziennik ZachodniKatarzyna Hall, minister edukacji narodowej, uważa, że "obniżenie wieku szkolnego to najtańszy, najprostszy i najskuteczniejszy sposób na wyrównanie szans edukacyjnych". W związku z tym naukę szkolną będą zaczynały dzieci sześcioletnie, a zerówki będą zlikwidowane.

Plany grudniowe

Kiedy w grudniu 2007 ujawniono plany MEN-u związane z sześciolatkami, na forach internetowych zawrzało. Swoje obawy wyrażali rodzice, nauczyciele szkół i przedszkoli. Przypomnijmy, proponowano, aby od września 2008 do pierwszej klasy poszły (pilotażowo) razem z siedmiolatkami te sześciolatki, których rodzice wyrażą taką wolę.

Wybrane obawy internautów

Mam uwierzyć, że przez ten czas szkoły się przygotują? Będą miały nie tylko nauczycieli, ale także dostosowane do maluchów sale, ławki, łazienki, stołówkę?

Piękne plany tylko dla kogo? Zlikwidowano wiejskie przedszkola i małe szkoły. Moje dziecko z klasy 0 mające do szkoły 6 km jechało autobusem szkolnym o godz. 7.15 a wracało 14.30 - szkoła bez kuchni, jadalni. Dzieci wiejskie często do samego przystanku idą kilka kilometrów /drogi nieprzejezdne/.

Pod pretekstem wyrównania szans system wyciąga łapy po nasze dzieci po to, żeby je od najmłodszych lat indoktrynować i wkręcić w tryby systemu, aby rok wcześniej mogli rozpocząć pracę zawodową i zaczęli płacić podatki na utrzymanie tych wszystkich pierdzistołków. Do tego podwyższenie wieku emerytalnego i większa szansa na to, że człowiek wykończy się tym wyścigiem szczurów zanim doczeka emerytury.

Nasze szkoły nie są przystosowane do nauczania takich małych dzieci. Nauczyciele też nie. W naszych szkołach to nie będzie zabawa, tylko przykry obowiązek wkuwania i nadmiernych obowiązków. Biedne dzieci w karbach dyscypliny siedzenia bez ruchu w ławkach przez 45 min, a potem tylko 5 minut przerwy w zatłoczonym i hałaśliwym korytarzu.

Moje dziecko chodzi do przedszkola, w którym również działa zerówka. W przeciwieństwie do szkoły ma zapewnioną opiekę z wychowawcą od godz. 6.30 do 16.00 (jeden wychowawca 20 dzieci). W szkole po zajęciach też jest zapewniona opieka w świetlicy szkolnej 1-2 opiekunów dla wszystkich dzieci od reformowanych 6 lat do bodajże 13 roku życia. To na pewno wpłynie to pozytywnie na bogactwo słownictwa mojego dziecka (ch**, etc.), których teraz nie posiada w zasobie słów.

To, że w innych krajach tak jest, nie znaczy, że u nas się sprawdzi, u nich szkoła to zabawa, dzieci nie noszą tornistrów?

Najlepsza europejska szkoła - fińska (niedowiarki niech poczytają jakiekolwiek wyniki testów OECD) - jest od 7 roku życia.

Znowu lobby nauczycielskie zapewnia sobie pracę kosztem przedszkolanek.

Jestem nauczycielką w przedszkolu i uważam że powinny iść do szkoły sześciolatki (?) powód to przeciążone grupy przedszkolne (?) Na jednego nauczyciela przypada blisko 30 dzieci (nie ma już pomocy nauczyciela) tylko 1 nauczycielka na tyle dzieci.

Nauczyciele dostaną nową funkcję - wycierania nosa i poprawienia opadających majteczek po wyjściu z toalety. Super. W wolnych chwilach zajmiemy się uczeniem.

Najłatwiej wydać ustawę, zarządzenie, a my szarzy nauczyciele mamy się borykać wprowadzeniem tego w życie. Zapraszamy elity rządzące do zwykłych, wiejskich szkół - może otworzą się im oczy.


Aktualne plany MEN-u

Po konsultacjach plany się nieco zmieniły. Obecnie MEN informuje, że do pierwszych klas szkół podstawowych obok siedmiolatków trafią też sześciolatki, ale dopiero od 1 września 2009 i to tylko te, które urodziły się od stycznia do czerwca 2003. W następnym roku szkolnym 2010/2011 do szkoły pójdą dzieci urodzone w drugiej połowie 2003 i sześciolatki z 2004. We wrześniu 2011 do szkół trafią już same sześciolatki.

Dojrzałość szkolna

Obecne pierwszaki różnią się od swoich rówieśników sprzed lat. Przyczyny są złożone. Niektórzy mówią, że coraz więcej dzieci chowanych jest pod kloszem. Wychuchane przez rodziców i dziadków, izolowane od złego otoczenia, stykają się z rówieśnikami, którzy z kolei usamodzielniają się zbyt wcześnie, bo im nikt czasu nie poświęca. I to zetknięcie się dwóch światów bywa bolesne, głównie dla tych pierwszych.

Dzisiejsze warunki życia wpływają też na wzrost nadruchliwości dzieci, a ta utrudnia prawidłowe funkcjonowanie w grupie. Szwankuje rozwój emocjonalny i społeczny. Nauczycielki klas pierwszych mówią, że co roku przybywa dzieci bardzo płaczliwych, nieodstępujących pani na krok. Opowiadają o takich, które nie tylko nie potrafią, ale bywa nawet nie próbują odkręcić butelki z napojem, odwinąć cukierka, zapiąć rozporka, o sznurowadłach nie wspominając.

Nauczycielki nauczania zintegrowanego opowiadają się za potrzebą badań w Poradniach Pedagogiczno-Psychologicznych na temat gotowości sześciolatków do podjęcia nauki. Nie wszędzie jednak jest to przewidywane tak jak w bydgoskim kuratorium, gdzie powstał program oceniania według specjalnej Skali Gotowości Szkolnej. Sprawdzany będzie rozwój umysłowy sześciolatków, sprawność ruchowa, umiejętność pracy w grupie, dojrzałość emocjonalna i społeczna.

O siedmiolatkach cisza

Jak będzie wyglądał ten okres przejściowy dla dzieci siedmioletnich, wśród których i dziś te dobrze przygotowane do nauki nudzą się i zniechęcają? Czy ich rozwój nie będzie przyhamowany, połączenie z sześciolatkami nie osłabi entuzjazmu do nauki? Czy siedmiolatki też będą miały wyrównane szanse?

Warunki szkolne

Krystyna Szumilas, wiceminister edukacji narodowej, odpowiadała niedawno na pytania internautów:

?Rysio: Większość szkół nie jest przygotowana na przyjęcie 6-latków. Dzieci w tym wieku potrzebują innych pomieszczeń niż klasy. Czy MEN sfinansuje przystosowanie szkół?

Krystyna_Szumilas: Ulegnie zmianie sposób i metody uczenia dzieci w klasach I-III. Będzie bardziej przypominać wychowanie przedszkolne. Pomieszczenia również powinny bardziej przypominać sale przedszkolne niż klasy lekcyjne. Przygotowujemy program pomocy dla samorządów, w tym również wsparcie finansowe?.


W wielu szkołach nie ma szatni, stołówek, są ciasne, ciemne korytarze (bywa i brudne - ze względu na zbyt małą liczbę pracowników obsługi), świetlice w piwnicach, nieprzystosowane do codziennego wypoczynku na świeżym powietrzu podwórka szkolne. Zmianowość. System klasowo-lekcyjny. W czasie przerw zatem siedmiolatki biegają po korytarzu razem z sześcioklasistami, korzystają z tych samych toalet. A w klasach bywa ponad trzydzieści osób, oczywiście na jedną nauczycielkę (tu najczęściej pracują przecież panie). I jak w takich warunkach indywidualizować proces nauczania? Jak uczynić szkołę miejscem, w którym każde dziecko, czując się dowartościowane, będzie rozwijało się prawidłowo i bezstresowo?

Niektóre szkoły nie stosują systemu klasowo-lekcyjnego (45 min lekcja, przerwa...) w klasach I-III, ale to wcale nie oznacza, że jest lepiej. Skoro bywa i tak, że dzieci przez kilka godzin przebywają w niewietrzonych pomieszczeniach. A chyba wszyscy zgodzimy się z tym, że: ?Każde dziecko ma przecież prawo do ruchu, do odpoczynku, do świeżego powietrza, do zabawy i do higienicznych warunków nauki?.

Problemem są też potwornie ciężkie plecaki. Rodzice lub dziadkowie przyprowadzając dzieci do szkoły, pomagają im również nieść cały ekwipunek. Spotkana przeze mnie babcia małej pierwszoklasistki wręcza mi na chwilę ów plecak, bym ?zważyła? i dodaje: - Wie pani, co bym zrobiła temu dziennikarzowi, co napisał, że dzieci noszą w plecakach lalki? Proszę sprawdzić, tu wszystko potrzebne!

A kiedy trzeba z tym plecakiem iść do szkoły kilka kilometrów ? Okazuje się, że ten problem mają nie tylko dzieci wiejskie, do czego już zdążyliśmy przywyknąć.

Liczebność klas

jan: Czy liczebność dzieci w oddziale szkolnym powinna być określona uchwałą Rady Gminy?

Krystyna_Szumilas: Ta liczebność jest określana w arkuszu organizacyjnym i zależy od pieniędzy, jakie gmina przeznaczy na prowadzenie szkół, czyli pośrednio jest ustalana przez radę gminy.


Nierzadko w przeludnionych salach lekcyjnych jest tylko tyle miejsca, aby zmieściły się ławki i krzesła, jakiś wieszak na kurtki, półka na pomoce dydaktyczne. O szafkach dla uczniów nie ma mowy. Nie ma
mowy o wygospodarowaniu kącika, w którym można byłoby usiąść na dywanie, odpocząć, jak w przedszkolu. Nie ma komfortu. O tym, że przeludnienie wzmaga też agresję, nikogo chyba nie trzeba przekonywać.

Są w Polsce szkoły, w których warunki do nauczania sześciolatków są znośne, przyjazne, a nawet bardzo dobre. Ale są szkoły, bywa w tych samych miejscowościach, w tych samych gminach, w których i siedmiolatkom jest ciężko, a jak będzie sześciolatkom? Przecież nikt nowych szkół, odpowiadających standardom, nie wybuduje. A zakupienie atrakcyjnych pomocy dydaktycznych, czy pomalowanie ciasnych sal i korytarzy, nawet na najbardziej bajeczne barwy, nie zapewni chyba przyjaznych, bezpiecznych i higienicznych warunków nauczania?

***

W wypowiedziach internautów zachowano oryginalną pisownię.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Plus!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu, dostrzegasz problem w szerszej perspektywie niż urzędnicy ministerialni.
Krótkowzroczność ich polityki poraża. Wydaje im się, że odsunięcie problemu z własnego "podwórka" -czemu mają służyć te rewolucyjne pomysły - zdejmie z nich odpowiedzialność. Obarczenie samorządów troską o zapewnienie przyzwoitych warunków nauki i zapewnienie dzieciom właściwego poziomu edukacji w sytuacji coraz większych ograniczeń finansowych, kadrowych, lokalowych - to katastrofa.
Opinie jakie w artykule przytaczasz, to zawstydzająca prawda. Mogę tylko potwierdzić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tymczasem: "We wrześniu w trzech szkołach na Pradze-Północ powstaną specjalne klasy dla PIĘCIOLATKÓW".

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5120045.html

"Dzieci mogą liczyć na (...) w miarę możliwości izolację od starszych kolegów".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry materiał

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za dobry materiał :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie dziękuję za dostrzeżenie, że temat ważny. I dla mnie oczywiście, ale to subiektywne zdanie...

Proces likwidacji małych szkół trwa (nie tylko na wsi), choć coraz częściej słychać głosy sprzeciwu.
Przykładów można podawać wiele. Kilka z brzegu:
„Władze miasta i gminy Żnin postanowiły zlikwidować kilka szkół w okolicznych wsiach”:
http://www.radiopik.pl/go.php/audycje/blizej_zycia/
http:/ www.radiomerkury.pl/index.php?art=24957
http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080221/SZCZECIN/254280494
link

I co ciekawe:
„Kontrola NIK w 23 losowo wybranych gminach wykazała, że likwidacja szkół i placówek oświatowych nie przyniosła żadnych oszczędności w samorządowych budżetach”.
http://scholaris.pl/Portal?secId=5886213NQ2AB1KUI32B404Y4& efId=5U264HE843CY5S660C7X6M2O

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu, oczywiście plus za poruszenie ważnego tematu. Co do sześciolatków sądzę, że lepiej aby zostały w zerówce, tak wiele mówi się o tym, że dzieci tak szybko tracą dzieciństwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu, plus za świetnie przygotowany materiał i mądre podejście do sprawy.

Osobiście uważam, że polskie szkolnictwo zupełnie nie jest przygotowane na przyjęcie sześciolatków, zmianę całego programu (nie tylko przecież dla klas 1-3, bo więcej nauczone dzieci kończące 3 klasy będą się przecież nudzić w klasie 4 itd).

I niestety to jest prawda, że przedszkola są zamykane, wiejskie szkoły są zamykane, tam gdzie wystarczyłoby nie przeszkadzać albo tylko trochę pomóc, tam bez sensu likwiduje się przydatne możliwości, a w zamian za to pojawia się ogólnopolska koncepcja nie do zrealizowania w praktyce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż, zamiast upowszechnić wychowanie przedszkolne (niektóre badania podają dane, że nasze przedszkola obejmują opieką zaledwie od 45 do 55 % dzieci), MEN chce załatwić sprawę przerzucając ciężar odpowiedzialności na szkołę, no i rodziców. Obowiązek szkolny - to słowo "wytrych".
A wystarczyłoby zwiększyć ilość przedszkoli, odciążyć samorządy od ich finansowania przekazując choćby częściową subwencję na ich utrzymanie, a uspołecznienie dzieci stałoby na znacznie większym poziomie niż dzisiaj. Bo w gruncie rzeczy w wieku 6 lat nie chodzi tak naprawdę o nauczanie, a właśnie o uspołecznienie dziecka, jego usamodzielnienie, pełną samoobsługę.
Pracuję w szkole (gimnazjum), ale i o funkcjonowaniu przedszkola mam sporą wiedzę (żona jest dyrektorem takowego). Proszę mi wierzyć: z każdym rokiem zwiększa się liczba dzieci z różnymi dysfunkcjami (głównie logopedycznymi, ale nie tylko). W przedszkolu da się jakoś temu przeciwdziałać, zaradzić. W szkole, dziecko rzucone w wir szkolnych zajęć, często zostaje gdzieś po drodze zgubione.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.