Czy każdy potrafi przewidzieć, że 1 maja wielu Polaków będzie chciało wyjechać na długi weekend? Nie każdy. To zadanie, jak się okazało, przerosło możliwości PKP.
Zdesperowani ludzie próbowali dostać się do pociągu. Od strony trzech wagonów drugiej klasy zaczęli przechodzić do części z kuszetkami. Zapełnili tak w całości korytarze dwóch kolejnych wagonów. Widząc to, tłum oczekujących próbował dostać się do składu z kuszetkami z peronu. Niestety, konduktorzy w strojach a'la kamerdyner stanowczo nie pozwalali wejść do pociągu.
Zarówno mnie jak i mojej towarzyszce nie udało się dostać do wybranego pociągu. Musieliśmy spędzić na dworcu całą noc w oczekiwaniu na kolejne połączenie. Myśleliśmy, że usiądziemy na ławce, może nawet uda się zdrzemnąć chwilę i jakoś to będzie. Było jednak gorzej niż jakoś, gdyż nieliczne ławki na wrocławskim dworcu okupują bezdomni. Dla płacących za bilet zostają zimne schody przed kinem dworcowym i ogrzewanie się własną złością.Zobacz także:
Artykuły
(7)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.67)
Wiek: 28 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Anna Gruchała 22.05.2009 11:46
Już dawno nie jechałam pociągiem, ale z własnego doświadczenia wiem że PKP potrafi robić takie numery. Z wcześniejszych lat, kiedy jeździłam do szkoły PKP z Murowanej Gośliny do Poznania , pociąg potrafił spóźnić się 30 minut, a nawet godzinę.
Kamil Wszołek 22.05.2009 14:10
Jechałem tego dnia w tym pociągu z Krakowa do Katowic. Koszmar! Już w Krakowie był taki tłok, że nie wszyscy chętni mogli wsiąść do pociągu! Ja stałem w przejściu między wagonami - dosłownie. Wydaje mi się, że firma nie tylko nie pomyślała o podróżnych z Wrocławia, ale o podróżnych w ogóle. Przecież PKP Intercity posiada takie dane jak np. 1) Ilu podróżnych zakupiło bilet na przejazd daną trasą 2) kalendarz! - jest weekend majowy więc podróżnych będzie więcej.
Ania Omiecińska 22.05.2009 15:24
Miałam dokładnie to samo jadąc rok temu na majówkę. Pociąg jechał z Warszawy do Jeleniej Góry, a my mieliśmy wsiąść w Koluszkach (czyli na 3 stacji). I pociąg spóźnił się godzinę już na tym odcinku. Ja z moją ekipą po prawie godzinie awantur ludzi na dworcu wepchnęliśmy się do przedziału rowerowego, i leżeliśmy przez 5 godzin ledwo wciśnięci pomiędzy rowery, ale inni znajomi, którzy tez chcieli jechać tym pociągiem już się nie dostali :( PKP niestety nie zwraca uwagi, że są okresy, kiedy jeździ dużo więcej ludzi i wysyłają normalne składy.
"Gorący" Zlot Morsów w Mielnie [Zdjęcia]
(odsłon: +1476)