Czy każdy potrafi przewidzieć, że 1 maja wielu Polaków będzie chciało wyjechać na długi weekend? Nie każdy. To zadanie, jak się okazało, przerosło możliwości PKP.
1 maja chciałem wybrać się z przyjaciółką nad morze. Według rozkładu, o godzinie 0.24 odjeżdżał pociąg do Świnoujścia ze stacji Wrocław Główny. Byliśmy wcześniej na dworcu, kupiliśmy bilety, weszliśmy na peron. Stał tam tłum ludzi. To zaskakujące, jak bardzo obecność innych wpływa na zachowanie Polaków. Gdy z megafonu podano, że pociąg będzie opóźniony, oczekujący zaczęli buczeć jak na meczu piłkarskim. Gdy około godziny pierwszej usłyszeliśmy, że pociąg wjedzie na peron, weekendowiczom udzielił się entuzjazm na tyle, że zgotowali spikerowi owacje...
Godzina 1.05, na peron wjeżdża opóźniony pociąg. Pierwszym uczuciem, które pojawiło się wśród oczekujących było zaskoczenie, potem niedowierzanie, na końcu zaś mieszanka rozpaczy i śmiechu. Okazało się, że w pociągu jadącym z Krakowa do Świnoujścia w pierwszy dzień weekendu majowego są ledwo trzy wagony drugiej klasy! Nie muszę chyba dodawać, że kompletnie zapełnione. W składzie nie znalazło się miejsce dla choćby jednego wagoniku pierwszej klasy, zaś resztę zestawu stanowiły kuszetki. Zobacz także:
Artykuły
(7)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.67)
Wiek: 28 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ania Omiecińska 22.05.2009 15:24
Miałam dokładnie to samo jadąc rok temu na majówkę. Pociąg jechał z Warszawy do Jeleniej Góry, a my mieliśmy wsiąść w Koluszkach (czyli na 3 stacji). I pociąg spóźnił się godzinę już na tym odcinku. Ja z moją ekipą po prawie godzinie awantur ludzi na dworcu wepchnęliśmy się do przedziału rowerowego, i leżeliśmy przez 5 godzin ledwo wciśnięci pomiędzy rowery, ale inni znajomi, którzy tez chcieli jechać tym pociągiem już się nie dostali :( PKP niestety nie zwraca uwagi, że są okresy, kiedy jeździ dużo więcej ludzi i wysyłają normalne składy.
Kamil Wszołek 22.05.2009 14:10
Jechałem tego dnia w tym pociągu z Krakowa do Katowic. Koszmar! Już w Krakowie był taki tłok, że nie wszyscy chętni mogli wsiąść do pociągu! Ja stałem w przejściu między wagonami - dosłownie. Wydaje mi się, że firma nie tylko nie pomyślała o podróżnych z Wrocławia, ale o podróżnych w ogóle. Przecież PKP Intercity posiada takie dane jak np. 1) Ilu podróżnych zakupiło bilet na przejazd daną trasą 2) kalendarz! - jest weekend majowy więc podróżnych będzie więcej.
Anna Gruchała 22.05.2009 11:46
Już dawno nie jechałam pociągiem, ale z własnego doświadczenia wiem że PKP potrafi robić takie numery. Z wcześniejszych lat, kiedy jeździłam do szkoły PKP z Murowanej Gośliny do Poznania , pociąg potrafił spóźnić się 30 minut, a nawet godzinę.
Świat kryształów Swarovskiego – zaczarowane muzeum olbrzyma [zdjęcia]
(odsłon: +806)