Studenci są jedną z najmniej zamożnych grup społecznych w Polsce. To oni, jako pierwsi, odczuli podwyżki. Podążając za nimi, sprawdziliśmy, ile wydają na zakupy.
Spać, świecić i grzać
We Wrocławiu ceny wynajmu mieszkań, stancji czy pokoi studenckich wzrosły średnio o 25 proc.. Niestety, nie były to jedyne zmiany na rachunkach. Zdrożały opłaty za ogrzewanie, wodę, czy gaz. Choć Mariusz Swora, nowy prezes Urzędu Regulacji Energetyki, wstrzymał decyzję poprzednika o uwolnieniu cen energii elektrycznej, to od nowego roku zapłacimy więcej również za prąd wytwarzany z węgla.
Nie samymi mediami student żyje

Mniej zamożni studenci oglądają jeszcze dokładniej każdą złotówkę. - Niestety musiałam bardzo ograniczyć wydatki. Teraz wydaję o 50 proc. więcej pieniędzy niż wcześniej. Staram się nie kupować słodyczy i niepotrzebnych przekąsek - typu chipsy. – mówi Kinga, studentka Zarządzania i Marketingu z Gdańska - Kiedyś 100 zł starczyło na tydzień, teraz ledwo na trzy dni.
Zdrożały posiłki w barach mlecznych. Na popularnym „Manhattanie” (bary mleczne przy Politechnice Wrocławskiej - przyp. red.) za porcję pierogów ruskich zapłacimy 4,00 zł, podczas gdy przed wakacjami kosztowały o czterdzieści groszy mniej. Również za pizzę zapłacimy więcej, gdyż podrożały sery i mąki.
- Jedyne co zauważyłem to, że w McDonaldzie cheeseburger podrożał o złotówkę – kwituje Łukasz, student geografii z Gdańska. - Według mnie jest to proces typowy dla wolnego rynku. Więcej zarabiamy, więc drożeją produkty. W dużym stopniu wzrost cen spowodowany jest przez drogi transport, jak również przez wyrównywanie się cen w Unii Europejskiej. Ma na to wpływ wiele czynników.
Co na to GUS?
Dane
Głównego Urzędu Statystycznego potwierdzają spostrzeżenia żaków. Największy wzrost cen miał miejsce we wrześniu. Wówczas żywność i napoje podrożały średnio o 2,1 proc. w stosunku do miesiąca poprzedniego, a w odniesieniu do września zeszłego roku aż o 5 proc..
W porównaniu z zeszłym rokiem, najwięcej podrożały owoce - o 26,1 proc., w tym o 46,9 proc. jabłka. Wzrost cen mleka o 26 proc., przyczynił się do podwyżek cen serów dojrzewających i topionych (10,7 proc.). Najmniej podrożało mięso, bo tylko o 4,5 proc.. O 7 proc. potaniały warzywa. Największe przeceny dotyczyły ziemniaków. Dziś płacimy za nie o 42,1 proc. mniej, niż przed rokiem.
Czeka nas kryzys gospodarczy

Co ciekawe, galopujące ceny żywności tylko nieznacznie wpływają na inflację. Wynika to, między innymi, z metody obliczania tego wskaźnika. Ceny żywności i napoi mają na niego wpływ w zaledwie w 26 proc.. Pocieszający jest fakt, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie rośnie szybciej niż inflacja. W październiku wyniosło 2 951,67 zł.
Zdaniem analityków jesteśmy na skraju kryzysu gospodarczego. Duża ilość pieniądza na rynku kreuje popyt. Producenci nie mogąc nadążyć z produkcją, wykorzystują rosnące zapotrzebowanie podwyższając ceny. Większy zysk, przy tanich kredytach, sprzyja inwestycjom, a tym samym powrotowi pieniądza na rynek. Rychłemu załamaniu koniunktury w Polsce sprzyja coraz droższa ropa naftowa, słaby dolar i paradoksalnie, zbyt duży eksport polskich towarów rolnych, spowodowany klęską nieurodzaju w Europie.
Aby zapobiec katastrofie Rada Polityki Pieniężnej powinna zdecydowanie podnieść stopy procentowe, by choć na chwilę wyhamować gospodarkę. Zdaniem pesymistów, jest już na to za późno.