Pozycja materiału w rankingach:
Współautorzy:
Małgorzata Michnowicz
Dziś nie kupimy sera żółtego poniżej 20zł za kilogram, możemy też zapomnieć o tanim pieczywie, czy owocach. Dane GUS potwierdzają wzrost cen towarów i usług, które rosną szybciej niż przed rokiem.
Mniej zamożni studenci oglądają jeszcze dokładniej każdą złotówkę. - Niestety musiałam bardzo ograniczyć wydatki. Teraz wydaję o 50 proc. więcej pieniędzy niż wcześniej. Staram się nie kupować słodyczy i niepotrzebnych przekąsek - typu chipsy. – mówi Kinga, studentka Zarządzania i Marketingu z Gdańska - Kiedyś 100 zł starczyło na tydzień, teraz ledwo na trzy dni.
Co ciekawe, galopujące ceny żywności tylko nieznacznie wpływają na inflację. Wynika to, między innymi, z metody obliczania tego wskaźnika. Ceny żywności i napoi mają na niego wpływ w zaledwie w 26 proc.. Pocieszający jest fakt, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie rośnie szybciej niż inflacja. W październiku wyniosło 2 951,67 zł. Zobacz także:
Artykuły
(62)
Galerie
(14)
Średnia ocen
(4.85)
Wiek: 27 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Bo kogoto 13.04.2011 11:38
ogólnie chyba nie jest najgorzej?
http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/04/13/swiatowy-kryzys-nie-zwiekszyl-potrzeby-strajkowania/
jak widać nie wychodzimy na ulice
Katarzyna Pogorzelska 27.11.2007 21:18
(+) za artykuł
masakra totalna... niestety wszystko to prawda, też odczuwam :/
Tomasz Sierpiński 27.11.2007 18:36
przecietne wynagrodzenie rosnie i bedzie roslo, niedlugo nauczyciele czy gornicy dostana podwyzki, moze i lekarze czy pelegniarki... Nie jestem ekspertem, wiec nie czuje sie kompetentny w wyjasnianiu pokretnych zawilosci ekonomi. Ja tylko przytoczylem zdanie analitykow, ekspertow - nie interpretowalem go, przedstawilem suche fakty. Mozesz sie z nimi nie zgodzic, masz do tego prawo.
Klara Maj 27.11.2007 13:28
nie zgadzma się z Tobą.
Do inflancji potrzeba jest nadpodaż pieniądza, a pokaż mi, które grupy dysponuja naddatkiem pieniądza w Polsce? za wyjątkiem zamozniejszych biznesmenów czy ludzi harujących w korporacjach międzynarodowych.
Kryzys robi się wtedy, kiedy pieniędzy jest za dużo, towarów za mało.
A teraz jest całkiem na odwrót i nie wydaje mi sie, żeby to mogło się prędko zmienic, nawet jeśli n-le dostaną 50% podwyżki:>
Tomasz Sierpiński 27.11.2007 11:21
Klaro, wg moich rozmowcow - ekslertow, jestresmy na najlepszej drodze do kryzysu gospodarczego. Pytasz co to oznacza? Nie wie jak dosadniej to wyjasnic. Moze odwolam sie do roku 1989. W tym roku mial miejsce wlasnie taki kryzys. Wowczas 200.000 zl na poczatku roku warte bylo 4 przecietne pesje, podczas gdy pod koniec tego roku warte bylo niecala jedna.
Co ja rozumiem, przez krysys? Sytuacje, w ktorej wartosc naszych oszczednosci topnieje z minuty na minute, w wyniku inflacji. Zdaniem analitykow Polska jest na najlepszej drodze do powrotki z 1989 roku. Mam tylko nadzieje, ze na mniejsza skale...
Jadwiga Kowalczyk 27.11.2007 06:27
Jedyną grupą ktora realnie odczuwa skutki podwyżek są emeryci.
Przychodzi bowiem moment, że wykańcza sie tzw. substancja gospodarcza, ubranie, buty, jedzenie drozeje, na leki wydać trzeba niestety wiecej a mozliwosci dorobienia z powodu wieku coraz bardziej ograniczone.
Na odnowienie gospodarstwa szans nie ma, ubrania nawet w lumpeksach zaczynają byc za drogie, ubożeje dieta.
Wszelkie wykresy gwałtownie ida w dół.
Jedyny pozytywny skutek takiej sytuacji to zahartowanie na trudnosci zyciowe i umiejetność przeżycia w warunkach kiedy młodzi będą kwiczeć z powodu braku rzeczy, bez ktorych mozna sie obejść.
I tak się przewrotnie to życie toczy a amerykański styl życia na kredyt zaczyna "zjadać własny ogon" .
Marta Wieszczycka 27.11.2007 01:24
Natomiast co do wzrostu cen, to ostatnio dołożył nam premier i prowadzący "Teraz My". Zrobili premierowi quiz sprawdzający, czy wie, ile co kosztuje. Nieco się zdziwiłam wynikami.
Następnego dnia weszłam do mojego, stołecznego a więc drogiego sklepiku i zobaczyłam, że to ja miałam rację, bo np. jabłka wcale nie kosztują 5 zł, tylko nadal 3,50. Kiedy zdziwiona powiedziałam to sklepikarzowi, ten podał mi jeszcze parę innych zawyżonych przykładów. A w jego oczach zobaczyłam to, co pewnie pojawia się teraz w oczach wszystkich polskich sklepikarzy - "Chyba powinienem podnieść ceny".
Marta Wieszczycka 27.11.2007 01:19
Paradoksalnie studenci odczuwają skutki poprawy sytuacji. Weszliśmy do bogatszej Unii i powoli zrównują się ceny. Zarobki również za nimi podążają, ale to nie dotyczy niezarabiających studentów. Część ludzi już zarabia wystarczająco więcej, ale część cały czas musi się utrzymać za wcześniejsze kwoty, co staje się coraz trudniejsze.
adfg sogsdf 27.11.2007 01:18
Ale patrząc na kraje bardziej rozwinięte gospodarczo, to tam też nie jest wcale taniej niż u nas. Z drugiej strony Zarobki są o niebo lepsze.
Natalia Pasierbek 26.11.2007 23:43
Chleb 1.75 zł na 2.20 zł...
Mleko 1.69 zł 2.10 zł...
i taniej nie będzie - może być tylko drożej (vide zapowiadane na styczeń podwyżki prądu, etc.)