Pozycja materiału w rankingach:
Czy obywatele Polski i Niemiec nie darzą się sympatią? A może ich stosunki są całkiem dobre? Odpowiedzi zacząłem szukać ze względu na zbliżający się mecz piłkarski podczas mistrzostw Europy. Starałem zagłębić się w historię. Oto rezultat.
Już za czasów Bolesława Chrobrego miały miejsce pierwsze ważne wydarzenia, które wpłynęły na nasze relacje. Początkowo dobre stosunki z Ottonem III - władcą Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego uległy całkowitemu pogorszeniu po jego śmierci. Ówczesna Rzeczpospolita zaczęła walkę z następcą Henrykiem II Świętym. W latach 1002-1018 dochodziło do licznych bitew. Ostatecznie zawarto jednak pokój w Budziszynie. Mimo późniejszych starć, chociażby Mieszka II, Polska nie była krajem mającym konflikty zbrojne z Niemcami.
Kolejnym etapem w historii Polski, w którym między Niemcami a Polakami mogło "iskrzyć" była walka z Zakonem Krzyżackim. Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, bo tak brzmiała jego pełna nazwa, z Niemcami miał wiele wspólnego. Był bowiem "narzędziem", które cesarz niemiecki Henryk IV postanowił wykorzystać w swojej polityce. Zakon, sprowadzony wcześniej na tereny polskie przez książąt polskich w celu chrystianizacji Prus, stał się wrogiem Rzeczpospolitej po bezprawnym zajęciu w 1308 roku Pomorza Gdańskiego. Do walk między Polską a Zakonem doszło już w latach 1327-1332. Główne starcia miały jednak miejsce podczas wojny toczonej na przełomie lat 1409-1411. To 15 lipca 1410 r. na polach grunwaldzkich doszło do wielkiej bitwy, w której triumfowali Polacy. 1 lutego 1411 r. podpisany został natomiast pierwszy pokój toruński. Kolejnym ważnym wydarzeniem była niewątpliwie wojna trzynastoletnia. Mimo pierwszych niepowodzeń, Polska odniosła w końcu sukces i zmusiła Krzyżaków do podpisania kolejnego układu pokojowego w Toruniu, 19 października 1466 r. Do ostatecznego rozejmu doszło po mniejszych walkach - 8 kwietnia 1525 r., kiedy to podpisano traktat krakowski. Dwa dni później, Albrecht Hohenzollern - wielki mistrz Zakonu Krzyżackiego złożył hołd Zygmuntowi Staremu. Zobacz także:
Artykuły
(197)
Galerie
(12)
Średnia ocen
(4.57)
Wiek: 20 | Miejscowość: Płock | Kraj: Polska
O mnie: Student stosunków międzynarodowych. Fan literatury, muzyki i sztuki. Dużo podróżuje. Przebywał w większości krajów europejskich, gdzie poznał nowe kultury i społeczeństwa co czyni go bardzo otwartym na świat, w którego przyszłość i rozwój zaparcie... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jolanta Paczkowska 07.06.2008 11:44
Steffen Mőller: "Będę kibicował Polakom"
http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080607/WY IADY/76186127
Jolanta Paczkowska 07.06.2008 08:20
Byłam na obozie w górach, na którym w jednym budynku mieszkały dwie grupy - polska i niemiecka. Niemcy od samego początku zachowywali się bardzo kulturalnie, czynili wobec Polaków sympatyczne gesty, nie narzucając jednocześnie swojego towarzystwa.
Polacy, którzy przyjechali ze stereotypami, nie zmienili swojego nastawienia także wtedy, gdy:
- Niemcy zorganizowali wspaniałe ognisko, na które spontanicznym gestem zaprosili Polaków
- umieli zachęcić polską młodzież do śpiewania
- poczęstowali polską kadrę tym i owym
- podwozili swoim samochodem polską kadrę w potrzebie
- widoczne było, że w przeciwieństwie do Polaków, umieją utrzymać dyscyplinę (przy jednoczesnym bardzo swobodnym sposobie bycia ich młodzieży)
- także wtedy, gdy zostali okradzeni ze sporej gotówki, której nie udało się odzyskać (złodziejką była mała miejscowa dziewczynka z patologicznej rodziny - i zanim się rzecz wyjaśniła, pieniędzy już nie było)…
Marta Wieszczycka 07.06.2008 04:21
Twierdząc, że wyjątki potwierdzają regułę, zamykamy się na rzeczywistość.
Wierzymy w stereotypy i nawet ewidentne dowody, że to bzdury pomijamy prostym wrzuceniem ich do szufladki z napisem "to tylko wyjątek". Ale to bardziej świadczy o nas niż o ocenianych osobach.
A skoro już wspomniałaś o książce - jest fantastyczna, można ją potraktować jako doskonałą śmiechoterapię :)
Na koniec spróbuję wreszcie napisać prawidłowo nazwisko Steffena, żeby nie było, że się tu nie znamy :)
Ciekawe, czy system łyknie mi właściwą czcionkę - uwaga - Steffen Möller :)
Autor usunął profil 06.06.2008 12:10
Szczescie, to to pora obiadowa. Tylko to mnie powstrzymalo przed zasnieciem podczas (nie do)czytania tego artykulu.
Chcialoby sie zapytac przy okazji, co Autor mial na mysli siadajac do pisania (przepraszam - opracowania) tego artykulu? 98% tresci, to opracowania historyczne. A wiec 2% wlasnej tworczosci?
Marta Wieszczycka 06.06.2008 11:56
Klara, co do sympatycznego Niemca, to wybierz się kiedyś na występ kabaretowy Steffena Molera :)
Trzeba tony złej woli, żeby nie uznać go za fajnego i sympatycznego.
I generalnie nie myliłabym stereotypów z cechami, bo stereotypy to atrapa rozumu, naszego rozumu, zresztą kiepska.
Jacku, jasne że ma długą brodę i jest szeroko znany, inaczej nie nadawałby się na opis problemu :)
Klara Maj 05.06.2008 21:22
oj Adamie Jacku, wiadomo, że stereotypy to samo "zuo":)
ale nie czarujmy się, tak jak błyskawicznie oceniamy kogoś po wyglądzie, bo tak nam dyktuje instynkt/ ładny-niegroźny, bryzdki-groźny;]) tak samo podświadomie stereotypom ulegamy i jesteśmy mile rozczarowani, kiedy Szkot okaże się hojny, Francuz nie nadęty a Niemiec...hmm bałaganiarz;]
poza tym wiadomo, że to otoczenie, kultura, historia wywierają wpływ na nasze zachowania i opinie. I ze względu na jakąś tam historyczną spuściznę, której jesteśmy spadkobieracmi, czy nam sie podoba czy nie, jakichś ludzi nie jesteśmy w stanie akceptować, może są w nas rodzinne historie? nawet te niepoznane? jakieś poswiadome rachunki krzywd albo poczucia lepszości?
no 1000 spraw.
takie mniemanie, żeśmy nieobciążeni niczym z piany morskiej powstali hyhyh to jakaś mrzonka:))
Autor usunął profil 03.06.2008 16:21
Oczywiscie... otoczenie nas ksztaltuje.
Autor usunął profil 03.06.2008 15:37
Moge sie zgodzic z twierdzeniem, ze istnieja pewne wrodzone sposoby zachowan. Nie osmielilbym sie jednak oceniac ich w skali "sympatyczny - niesympatyczny" :) To, co dla Ciebie mile, dla innych moze byc uciazliwe, prawda?
Nie ograniczalbym sie w wypowiedzi o "wrodzonych sposobach zachowan" do dzielenia ich wedlug narodowosci. Mozemy to zrobic poslugujac sie np. plcia danej osoby :) Przeciez kobiety sa mile, delikatne i czarujace... :))) a mezczyzni twardzi, bezkompromisowi i brutalni :))) Cos przeoczylem? :)
I nie mow mi "Adam" ! :)
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1019)