Facebook Google+ Twitter

Czy Polacy kochają sport?

Częściej niż grając w piłkę nożną na boisku zasiadamy przed telewziorem. Podobnie jest w przypadku innych dyscyplin sportowych. Przeciętny Polak uważa, że sport kocha, chociaż tak naprawdę ogranicza się do jednej odmiany tej "miłości".

Bieg po zdrowie. Fot. Janusz Wójtowicz Słowo Polskie Gazeta Wrocławska Początek roku to prawdziwa uczta dla kibica sportowego, nie tylko tego emocjonującego się wyczynami Adama Małysza i jego kolegów podczas Turnieju Czterech Skoczni. W tym sezonie Międzynarodowa Federacja Narciarska wprowadziła do kalendarza Pucharu Świata w biegach narciarskich nowinkę w postaci "Tour de Ski", czyli narciarskiego odpowiednika największego wyścigu kolarskiego Tour de France.

Poza tym po świątecznej przerwie na ekrany telewizorów wracają biathloniści, którzy od środy rywalizują w Oberhofie. Wprawdzie za oknem próżno szukać białego puchu, jednak kalendarz wyraźnie wskazuje, że przynajmniej astronomicznie mamy zimę, więc nie powinien dziwić fakt, że w stacjach telewizyjnych królują sporty zimowe.

Przy okazji wszelkiego rodzaju podsumowań minionego 2006 roku przeczytałem ciekawą informację, jakoby Polacy kochali sport. Wprawdzie największą oglądalność w ostatnich 12 miesiącach miał mecz niemieckiego Mundialu, w którym Polska grała z reprezentacją Niemiec, ale czy to jest już wystarczający powód, aby ogłosić wszem i wobec, że Polak wielbicielem sportu jest?

Byłoby pięknie, gdyby tak w istocie było. Jednak prawda jest niestety bolesna. Nie kochamy sportu. Ba, nawet go nie uwielbiamy! Popatrzmy wokół siebie: na podwórka, szkolne boiska, sale gimnastyczne! Popatrzmy też na nas samych, na nasze życie prywatne. Czy znajdujemy w nim miejsce na sport lub chociażby chwilę czynnego spędzania czasu?

Jesteśmy narodem uwielbiającym sukcesy! Narodem, który skąpany w szarej rzeczywistości od czasu do czasu koloruje swój świat radością ze sportowych sukcesów. Sześć lat temu byliśmy świadkami "Małyszomanii", która ujawniła, jak bardzo przeciętnemu Polakowi potrzeba radości, takiej czystej, kibicowskiej. Małysz był pierwszy, po nim pojawili się następni, którzy jednak nie zrobili takiej furory jak mistrz z Wisły. Złotka Niemczyka, Otylia Jędrzejczak, Robert Kubica czy ostatnio "srebrni" chłopcy Lozano.

Cieszę się, iż nasi reprezentanci odnoszą sukcesy na arenie międzynarodowej, promując przy okazji nasz kraj, ale jednocześnie chciałbym, abyśmy zdjęli z siebie etykietkę narodu kochającego sport (którą zresztą sami sobie przylepiliśmy). Kibic siedzący przed telewizorem nie jest dla mnie symbolem prawdziwego kibica. Pamiętać bowiem należy, że sport nie ogranicza się do ciepłego fotela przed telewizorem czy trybuny na stadionie. Nie zostanie prawdziwym kibicem ten, kto nigdy nie zaznał trudu treningów i wylewania siedmiu potów. Fajnie by było, gdybyśmy mogli z czystym sumieniem powiedzieć o sobie "naród kochający sport", ale żeby tak się stało, potrzeba jeszcze większej liczby ludzi w parkach, na basenach, ścieżkach rowerowych itd.

Nie bądźmy hipokrytami mówiąc "kocham sport" i zajadając w tym samym czasie chipsy i pijąc piwo. Nowy Rok to czas postanowień, małych i dużych celów i przyrzeczeń. Wprawdzie nie zostaniemy Adamem Małyszem, Justyną Kowalczyk, Mariuszem Wlazłym czy Robertem Kubicą, ale możemy z naszego codziennego szarego życia stworzyć małą kolebkę radości, szczęścia i zdrowego trybu życia.

Pomyśl, kiedy ostatni raz odwiedziłeś basen, grałeś w siatkówkę, jeździłeś na rowerze, biegałeś? Zastanów się, czy twoje ciało nie potrzebowałoby odświeżenia? Można zacząć od metod nie wymagających od nas wyjścia z domu: pompki, przysiady i brzuszki, czyli standardowy zestaw prostych ćwiczeń. Atrakcyjniejsze są jednak inne formy aktywnego wypoczynku, takie jak basen czy salon fitness. Form spędzania wolnego czasu jest jednak o wiele więcej: tenis, bieganie, jazda na rowerze, narty, siatkówka etc.

Tak naprawdę można robić wszystko, byle tylko się ruszać, dbając tym samym o organizm. Naród kochający sport, to naród aktywny. Miejmy nadzieję, że wkrótce będziemy to mogli powiedzieć o Polakach. Tak z ręką na sercu... Bijąc swoje własne życiowe rekordy, będziemy mogli poczuć się jak Otylia Jędrzejczak czy Adam Małysz. Tak naprawdę najważniejsze jest bowiem łamanie swoich słabości, walka i szlifowanie sportowego charakteru.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.