Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9794 miejsce

Czy Polsce grozi wulgaryzacja?

Żyjemy w świecie konsumpcji i wygodnictwa. Zjawiska te dotykają każdej dziedziny naszego życia, także języka. Czy dbanie o własną kulturę wypowiedzi przestało mieć jakiekolwiek znaczenie?

Co to jest wulgaryzm każdy z nas wie. W mniejszym bądź większym stopniu zdajemy sobie także sprawę, że jest to zwrot nieprzyzwoity. Mimo to jesteśmy świadkami zjawiska, w którym dosadność i ordynarność wulgaryzmów przestaje szokować.

„Gwarna” gwara uczniowska

Stopień wulgarności w tym środowisku pozostaje w ścisłym związku z rodzajem szkoły. Za wylęgarnie nowych wulgarnych określeń często uważane są gimnazja. Na przeciwstawnych biegunach lokuje się wychowanków szkół zawodowych i liceów ogólnokształcących. Lecz ten podział jest już mniej wyrazisty niż choćby kilka, kilkanaście lat temu, co potwierdza w swoich badaniach Katarzyna Czarnecka, autorka publikacji "Postawy młodzieży szkolnej wobec wulgaryzacji języka uczniowskiego". Często za główną przyczynę upadku języka wśród młodzieży podaje się szersze zjawiska, których wulgaryzacja jest po prostu częścią składową. I tutaj wiąże się to z ogólną demoralizacją społeczeństwa a w konsekwencji i młodych ludzi. Papierosy, alkohol, narkotyki - wszystko w konsumpcyjnej „ilości max”. Upadają wartości, za nimi niestety także język. Krótka jazda porannym tramwajem, gdy uczniowska brać jedzie na zajęcia, daje wiele wątpliwych i mało estetycznych przeżyć językowych.

Niemal legendarna stała się, podawana często przez badaczy za przykład upadku języka w niemal wszystkich dziedzinach, rozmowa dwójki zakochanych nastolatków: "Zajebałem się w tobie jak chuj!!! –Taaaa, pierdolisz". W wolnym tłumaczeniu: "Zakochałem się w tobie bardzo mocno. - Ojej, ależ mnie zaskoczyłeś". Śmiem twierdzić, że moja wersja jest przyjemniejsza dla ucha. Wszystko zależy jednak od tego, jakie ucho słucha.

W obecnych czasach powoli upada też mit, że nastolatki właściwie nie przeklinają. Minęły bezpowrotnie czasy, gdy dziewczynkom nie wypadało „brzydko mówić”. W tym niechlubnym wyścigu powoli doganiają chłopców. W ankietach, które wśród uczniów rozprowadziła Katarzyna Czarnecka sami zainteresowani stanowczo twierdzą, że posługują się wulgarnymi określeniami tylko w stanach wysokiego pobudzenia emocjonalnego. Najczęściej negatywnego lub pod wpływem stresu . Jeśli przyjąć to płytkie tłumaczenie, to w jaki sposób można wytłumaczyć sytuacje, w których znane wszystkim pewne słowo na „k” używane jest jako przerywnik w zdaniu zamiast kropki czy też przecinka? Czy nasza młodzież żyje w ciągłym stresie, pobudzana złymi i chorobliwymi emocjami? A z drugiej strony, czy nie można swojej frustracji wyładowywać w inny sposób? Polski język jest tak bogaty, że śmiało można to robić inaczej. Problem tkwi w tym, że przestarzałe do bólu struktury polskiego szkolnictwa i programu nauczania, podejście starej w większości kadry nauczycielskiej, mało elastycznej i nie rozumiejącej wirtualnego świata dzisiejszych nastolatków, nie są w stanie umiejętnie promować nowoczesnej, bogatej polszczyzny. Jak by powiedział specjalista od reklamy- nie potrafią jej dobrze sprzedać. I konsekwencje każdy z nas widzi, a raczej słyszy na ulicy.

Wulgaryzmy w sztuce, mediach, życiu publicznym

Jasnym jest, że wulgaryzmy w sztuce istniały od dawna, zwykle jednak były one mniej lub bardziej uzasadnione. Używane w pointach dowcipów, cytatach, wyrazy buntu i niezadowolenia. Dziś książki, filmy, piosenki sprawiają wrażenie, jakby były zbiorem słów nieprzyzwoitych błąkających się między wersami bez wyraźnej potrzeby i określonego celu.

I nie dotyczy to tylko podrzędnych twórców, którzy w ten sposób, pozbawieni talentu, próbują sprzedać się na rynku.

Tomek Tryzna( autor m.in. "Panny Nikt"), wydał w 1996 r. wspólnie z Ryszardem Janikowskim książkę „Syloe, Kinomisterium”. Tam niemal na każdej stronie roi się od słów mało mających wspólnego z literaturą: "Jezu Chryste, Matko Święta, Boże w niebiesiech – zawył piskliwym głosem. – Kurwa w dupę jebana mać, Anioł, jedzie. Widzisz? Jedzie. No, chuj mi w dupę, jedzie!".

To akurat przykład książkowy. W muzyce brylują artyści hip- hop oraz rocka. I tak na przykład tekst zespołu Ascetoholix pt. „Suczki”, piosenki Kuby Sienkiewicza („Wszystko chuj”), Kazika, Pawła Kukiza czy Liroya naprawdę szokowały i łamały kolejne normy kulturowe. Jeśli chodzi o film, to kultowe stały się cytaty z „Psów” Władysława Pasikowskiego- „ Co ty kurwa wiesz o zabijaniu”, „Pierdolisz... moją kobietę”.

Tymczasem polska telewizja stara się niecenzuralne słownictwo występujące w dialogach zagranicznych filmów zastępować bardziej łagodnymi, polskimi odpowiednikami. Zastanawiam się, czy przypadkiem nie osiągają celu przeciwnego do zamierzonego, czyli nie podkreślają nieświadomie tych słów w słyszalnych w tle autentycznych dialogach amerykańskich aktorów.

Wulgaryzmy obecne są również w coraz większym stopniu także w polityce. Słynne kurwy Józefa Zycha na sejmowej mównicy, opinie Jarosława Kaczyńskiego, że najsilniejszym ugrupowaniem w AWS jest TKM (Teraz Kurwa My), różne niewybredne przymiotniki powszechnie wprowadzone do sejmowego słownika przez działaczy Samoobrony- to tylko kilka przykładów z całej ich mnogości.

Nie można zapomnieć także o Internecie. Na temat jego zgubnego wpływu na język i rozpasanie nie tylko młodych ludzi, można by napisać co najmniej pracę magisterską. Język czatów, forów dyskusyjnych, niektórych portali woła o pomstę do nieba.

Co więc możemy zrobić?

Syzyfową pracą byłyby starania o całkowite wyeliminowanie wulgaryzmów z języka. To po prostu niemożliwe. Pozostaje uświadamianie społeczeństwu wagi problemu, podsuwanie alternatywnych rozwiązań, niech każdy wie, że w polszczyźnie jest wiele innych słów, że popularne słowo na 'k' nie pełni funkcji przecinka. Nasz język ma przecież tak bogatą historię, tak długa tradycję - mamy się do czego odwoływać. Ale do walki z wulgaryzacją muszą przystąpić wszyscy, poczynając od nas samych ( nie klnąc samemu na ulicy, tramwaju, w domu) a kończąc na mediach, polityce. Jeśli sztuka chce wykorzystywać wulgaryzmy niech robi to w świadomym celu najlepiej piętnując przy okazji to zjawisko. Sam głos językoznawców nie wystarczy. Raz, że mało kto ich słucha, dwa, że mają małe przebicie w mediach. Póki co, kolejne rządy w Polsce, mające na głowie ogólne ubożenie Polaków i wysokie bezrobocie, niewiele poświęcają czasu na dbałość o edukację w kwestii posługiwania się językiem polskim. Jest to proces żmudny i długotrwały, wymaga wielu zmian, wyrzeczeń, prób i starań ze strony wielu instytucji. Jeśli nic nie zrobimy, zniknie nasza piękna polszczyzna i zastąpi ją rynsztokowa mowa potoczna. A tego chyba nikt z nas tak naprawdę nie chce.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bardzo dobry, wyczerpujący temat artykuł. Uważam, że wulgaryzm jest wszędzie, w każdej szkole. Często zdarza mi się mijać jakieś dziecko drepczące w mundurku do podstawówki, które klnie. Ostatnio zasłyszany przykład: "Pośpiesz sie k**** bo sie spóźnimy na lekcje", gnypki po 10 lat tak mówią. Prawda jest jednak taka, że nie można młodzieży wrzucić do jednego worka, sam mam 16 lat i przyznaje - nie klnę.. no chyba, że oglądam mecz.. albo sam gram..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.