Facebook Google+ Twitter

Czy Polska prowadzi rozbiór Ukrainy?

"Głos Rosji" dowodzi, że Polska prowadzi działania, mające na celu ułatwić stanowienie autonomii polskojęzycznym mniejszościom na Ukrainie. Przykład Żytomierza ma przekonać o rosnącej sile polskiego nacjonalizmu i rozbiorowych zapędach.

W sam raz jako mural dla nowej stacji metra w Charkowie. Eastbook.eu/flickr.com; http://eastbook.eu/2014/04/material/news/dlaczego-warto-ogl%C4%85da%C4%87-rosyjsk%C4%85-propagand%C4%99/; licencja: CC3.0 / Fot. Surian SoosayRosyjska rozgłośnia radiowa Głos Rosji stara się dać do zrozumienia, że w sprawach Ukrainy wyczuwa każdy niuans, zmianę nastrojów i pogody zarazem. Polonia na Ukrainie to około jednego miliona osób. Stanowi to blisko 3 procent z całej populacji tego kraju. Żytomierz stanowi jedno z największych skupisk Polaków; ok. 15–20 proc. ogółu. Nie trudno więc spojrzeć na ośrodek kultury i myśli narodu za granicą, jako na zło ukryte, może szpiega jakiegoś czy co najmniej spiskowców. "Głos Rosji" zdaje się najchętniej upatrywać tego ostatniego, czyli knowań, jakiejś zmowy do przewrotu, czym polski rząd mógłby wzorem Władimira Putina i ukraińskich terrorystów, separatystów i innych -stów, dokonać zaboru części Ukrainy, o ile nie całego kraju nad Dniestrem i Dnieprem.

Według rozeznania rosyjskich mediów, Polacy w Żytomierzu zamierzają utworzyć autonomię na rozszerzonych prawach samorządu. Wskazując na ten punkt "Głos Rosji" dowodzi, że jest to procesem obliczonym na rozbiór Ukrainy. Mniejszości polskojęzyczne mają przy tym wsparcie władz Rzeczypospolitej. Polityka dążąca do powiększenia swojego terytorium ma przejawiać się również w swobodnym wręczaniu polskich paszportów na ukraińskich ziemiach, tzw. rozdawnictwo. Wysnuwanie takich wątków zakrawa na sygnalizowanie przez Rosjan, iż przechodzą do obrony w kwestii paszportyzacji, której sami byli autorami w 1939r. Polacy ze wschodniej części ówczesnej RP byli przymuszeni do honorowania tych dokumentów, jedynie w celu udowodnienia im rzekomej zdrady nowej ojczyzny. Można domyślać się, że podobny rozwój wypadków, na miarę XXI wieku, właśnie rozgrywa się na Krymie i szukanie winnych poprzez naginanie historii dla swoich potrzeb nie kojarzy się z niczym innym, aniżeli z typowym paleniem czarownic jakimi są mniejszości Polaków, Tatarów, Żydów, Bułgarów, a nawet przedstawiciele odmiennej orientacji seksualnej, nieformalnych ruchów młodzieżowych i kogóż tam jeszcze pod ręką znaleźć. Zresztą "Głos Rosji" cytuje anonimową wypowiedź reprezentanta polskiej mniejszości etnicznej, który ubolewa, iż "przez ubiegłe dziesięciolecia zmuszeni byli trwać w trudnych czasach nagonek i dyskryminacji przez władze ukraińskie." Z punktu widzenia rosyjskiego komentatora jest to wystarczający powód do przygotowywania aneksji, a i przy okazji mówi coś o rządzących Ukrainą.

W podobnym tonie utrzymane są odkrycia "Głosu Rosji" odnośnie życia Polonii na obczyźnie. Polacy z aprobatą rządu w Warszawie, domagają się od Kijowa zwrotu polskojęzycznej telewizji, polskojęzycznych nazw ulic w rejonie żytomierskim i otwarcia polskojęzycznych przedszkoli i szkół. Można wątpić czy aby jest w tym więcej więcej zagrożenia, aniżeli wśród społeczności Włochów w Argentynie lub pomiędzy Turkami zamieszkującymi w Berlinie, nie wspominając o Rosjanach z Nowego Jorku. Jednakowoż media bliskie Kremlowi nadmieniają o ożywieniu polskiego nacjonalizmu za przykład stawiając Ruch Narodowy uważany za radykalnego przedstawiciela daleko idącego patriotyzmu. "Głos Rosji" przypomina o symbiotycznym układzie RN z węgierskim Jobbik (Ruch na rzecz Lepszych Węgier - Jobbik Magyarországért Mozgalom), którzy jednoczą się we wspólnym celu. Chcą ustanowienia autonomii dla Polaków i Węgrów żyjących na Ukrainie. Rosyjskie radio twierdzi, że w Warszawie publikuje się mapy na których opisano wybrane części ukraińskiego terytorium jako "pierwotnie polskie." Być może, że dociekliwy żurnalista z rozpędu omówił sobie którąś z map historycznych lub zamkniętego obiegu. Podręczniki nic na ten temat nie wspominają, a najnowsze są zawsze jutro, choćby z rosyjskim komentarzem.

Przytoczono głos eksperta z Instytutu Slawistyki w Rosyjskiej Akademii Nauk. Albina Noskova przyznaje, że przyjaźń pomiędzy narodami Polski i Ukrainy jest w dużej mierze pozorna, a relacje wyróżniają się nagłymi zwrotami od miłości do nienawiści. Kluczem do zrozumienia tych stosunków jest fakt z historii współczesnej, a więc zbrodnia z 1943r. na Wołyniu i włączenie ziem polskich do Ukrainy. "W rzeczywistości, ukraińskie terytoria, które należały do ​​Polski stały się bazą dla ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. Rozpamiętywanie Polaków o rzezi na Wołyniu jest dla nich trudne. Ukraińcy rozpoczęli masakrę na początku 1943 roku. Było to wyrachowane zabijanie ludności polskiej, w tym kobiet i dzieci. Liczby zamordowanych podówczas Polaków są różnie oszacowane: od 50-60 tysięcy do 80-100 tysięcy ofiar."

Porównanie kwestii wołyńskiej do kości niezgody, pada z ust Tatiany Carowskiej-Diakiny z Rosyjskiego Państwowego Archiwum Historii Społecznej i Politycznej. Poróżnionymi są Kijów i Warszawa i według jej opinii: "Do tej pory ten temat jest bardzo wrażliwy dla Polaków i państwa polskiego, jak i dla narodu ukraińskiego z drugiej strony. Za każdym razem, kiedy pojawia się kwestia rzezi wołyńskiej [Carowska-Diakina wyjaśnia przy tym, że "rzeź" oznacza literalnie "wycinanie Polaków" - przyp. aut.] ma miejsce odpowiedź: "Polacy zrobili dokładnie to samo." I to również jest prawdą. Jednak szacowany procent ofiar każdej ze stron jest niejednakowy. Jednych wepchnięto do kościoła, innych do kaplicy - i spalono." Odpór w obliczu czystki przybrał formę naturalnej samoobrony, co winno dostatecznie tłumaczyć rzekomą zbrodnię polską w owym czasie na Ukraińcach. Z liczb wynika tylko tragizm. W każdym porównaniu daje się zauważyć ledwie kilka procent polskiego udziału w ówczesnej rzezi, a bezspornie udowodniono po której stronie leżała inicjatywa likwidacji Polski, co do najmniejszego śladu jej istnienia.

Summa summarum: "Głos Rosji" zakreśla myśl nad swoimi enuncjacjami, iż liczne wizyty polskich polityków na Majdanie, są potwierdzeniem dążeń Warszawy do włączenia do swego kraju tych ukraińskich terytoriów, które są zamieszkane przez Polaków. Okazją i niejakim pretekstem jest oczywiście niestabilna sytuacja na Ukrainie i tym samym Polacy wierzą, że będą mogli dopisać sobie "wisienkę z tortu" sąsiada. Polacy w obrazku "Głosu Rosji" są niezwykle sprytnym i dość prostacko rozumujący narodem. Warto przypomnieć, że jak mało który naród, są Polacy bardzo wrażliwi na narzucanie im roli okupanta i najeźdźcy, za czym wydaje się być taka myśl jedynie grubiańską prowokacją, której blisko inicjatywom Władimira Żyrinowskiego i jego ofertom rozdawania Ukrainy.

źródła: Głos Rosji

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Jeżeli mamy takich komentatorów materiałów
link wypowiadających się w ten sposób: " Grzegorz Wasiluk 18.03.2014 16:52 - To dobra wiadomość." link - to nie trudno gazecie przyznać racji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ach te bajeczki rusofobów i ich zamki na piasku... Narody Rosji przeżyły już szok w postaci nie tylko upadku ich imperium zewnętrznego (Układ Warszawski oraz Kuba, Mongolia i Indochiny), ale również wewnętrznego (sam ZSRR), a także powszechnej nędzy, beznadziei, bezprawia i samowoli bogaczy oraz siedzenia u nich w kieszeni władz państwowych w okresie rządów Jelcyna. Autorytaryzm Putina jest właśnie wynikiem tego szoku. Tylko, że mogło być znacznie gorzej. Wypada przypomnieć sobie skutki szoku Niemców po 1918 oraz Jankesów po rządach Forda i Cartera. Zaś sankcje gospodarcze wobec Rosji będą miały tylko dwa skutki: 1) zwarcie szeregów przez społeczeństwo wokół przywódców państwa, spowodowane chęcią odwetu za obrażanie ich państwa oraz poczuciem zagrożenia, od najbogatszych (obawiających się aresztowania na Zachodzie i wtrącenia do amerykańskiego więzienia) po najbiedniejszych (którzy wierzą, że w razie obalenia Putina lub wyznaczonego przezeń następcy będą mogli już tylko umierać z głodu po płotem); 2) zwiększoną ofiarność i budowę gospodarki niezależnej od dobrego albo złego humoru rzeczywistych ośrodków władzy Wall Street i Fed-u oraz ich służących w innych krajach. Czego Rosja, z jej olbrzymimi zasobami surowcowymi i kadrowymi, a także niemal całą Azją i Ameryką Łacińską gotową w tym współdziałać i dobrze na tym zarabiać jest jak najbardziej w stanie dokonać.

Nie chcąc być gołosłownym:

http://www.spiegel.de/international/europe/in-moscow-propaganda-war-even-opposition-is-singing-kremlin-tune-a-965487.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Trwała zmiana mentalności Rosjan może dokonać się poprzez szok podobnie jak, to stało się z Niemcami, po II Wojnie Światowej. Tym szokiem dla Rosjan może być radykalne pogorszenie stopy życiowej."

Proszę mi wierzyć, duża część Rosjan od dawna przywykła do takiej stopy życiowej, jaka dla nas byłaby szokiem... Zacytuję byłego szefa naukowo badawczego Instytutu Statystyki Rosstatu Wasilija Simczerę:
"Mamy małą wybitnie bogatą elitę "złoty milion", którzy siedzą na walizkach albo już wyjechali z Rosji, zachowując tylko formalnie obywatelstwo rosyjskie. Około 10 milionów klasy średniej obsługującej bogaczy i ich "rurę" eksportową oraz 130 milionów biednych Rosjan którym pozostaje tylko dziura w obwarzanku. Taką właśnie zbudowaliśmy piramidę społeczną."

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Marta Jenner

Wówczas, gdy Rosja była słaba jej republiki odłączyły się. Niektóre z nich w sposób naturalny przyłączyły się do cywilizacji zachodniej. Inne zdominowane przez Rosję nie były w stanie odrzucić tego brzemia.
Obecnie, kiedy Rosja urosła w silę stała się niebezpieczna szczególnie dla swych sąsiadów.
Rozmontowanie Rosji powinno polegać na osłabieniu jej poprzez izolacje gospodarczą i polityczną. Nie zgadzam się z poglądem, że słaba Rosja jest niebezpieczna.

Trwała zmiana mentalności Rosjan może dokonać się poprzez szok podobnie jak, to stało się z Niemcami, po II Wojnie Światowej. Tym szokiem dla Rosjan może być radykalne pogorszenie stopy życiowej. To, Europa żywi tego nieobliczalnego potwora poprzez zakupy paliw.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nasuwa mi się taki wniosek, że państwa europejskie chciały wtedy "rozmontować" imperium rosyjskie, a w efekcie "zmontowały" sowieckiego potwora. A po II wojnie światowej umocniły go, oddając mu na pożarcie m.in. nasz kraj.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interwencja była potrzebna wówczas, gdy bolszewicy przejmowali władzę w Rosji, gdy mordowali prawowitego władcę i jego bliskich, gdy wprowadzali terror. Ale wtedy Europa przyglądała się z założonymi rękami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Jerzy Konopka
Co Pan rozumie przez "rozmontowanie Rosji"? Skoro wg Pana Rosjanie mają zbrodniczą i zagrażającą światu mentalność, to co należałoby z nimi zrobić? Eksterminować?
Tylko jak w tę narodowościową teorię wpisuje się Lenin, w którego żyłach, obok rosyjskiej, płynęła krew kałmucka, niemiecka, żydowska i szwedzka? A Gruzin Stalin?
Jak do niej dopasować rosyjskich dysydentów i miliony rosyjskich ofiar Gułagu? Gułagu, w którego władzach byli m.in.:
Fiodor Iwanowicz Eichmans - Niemiec
Łazar Josifowicz Kogan - Żyd
Matwiej Dawidowicz Berman - Żyd
Izrail Izrailewicz Pliner - Żyd
Wiktor Grigoriewicz Nasiedkin - Ukrainiec
Paweł Nikołajewicz Bakin - Ukrainiec.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czarne to Afryka, zielone to dolar, a pudel to pies, jak wzdłuż i wszerz, he, he, he.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Pani Grażyna Kosma
@ Pan Marek Chorążewicz


Problemem dla świata nie jest Putin, lecz cały naród Rosyjski, który aprobuje poczynania swego przywódcy. Niech Nas nie zwiodą pojedyncze głosy mówiące, że Rosja, to nie Putin.
Nie wierzę, aby przywódcy światowi nie analizowali zachowań Rosjan. Mentalność dominacji i ekspansji narodu rosyjskiego jest faktem.
Nasza Polska mentalność i innych narodów Europejskich jest nieagresywna, pokojowa nie stwarzającą zagrożeń dla innych. Niestety taką mentalność Rosjanie poczytują jako słabość i wyzwalana jest u nich potrzeba dominacji. W powiedzeniu, że Rosjanie liczą się tylko z silnym jest dużo prawdy.
Problemu Rosyjskiego nie sposób rozwiązać metodami tradycyjnymi poprzez negocjacje, traktaty i porozumienia. Dlatego w poprzednim komentarzu napisałem, że jedynym rozwiązaniem jest rozmontowanie Rosji w przeciwnym razie problemu nie pozbędziemy się nigdy.

Pan Chorążewicz podaje przykład Stalina i Hitlera, którzy rozmontowali inne kraje. Nie jest, to trafne porównanie. W obecnym przypadku, to kraje pokojowo nastawione dla bezpieczeństwa Europy i świata będą zmuszone rozmontować agresora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Jerzy Konopka Wczoraj 23:30
To co Pan proponuje, to Stalin i Hitler realizowali w praktyce, tylko na wybranych przez siebie narodach. W dziejach ludzkości takie scenariusze były już przerabiane.

Zastanawiam się, czy człowiek jest zdolny do wdrażania w życiu nauk Jezusa? Wygląda na to, że nie. Zatem jaką mają one wartość praktyczną dla ludzkości?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.