Pozycja materiału w rankingach:
Kiełże - małe skorupiaki żyjące w polskich wodach, należą do tej samej rodziny, co morski kryl i krewetka. Mają szansę stać się nowym, łatwo dostępnym źródłem cennych kwasów tłuszczowych omega-3.
– To może być przełom dla diety Polaków, w której jest za mało tych kwasów – mówi dr Wojciech Kolanowski ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, prowadzący te nowatorskie badania.
Jak wyjaśnia specjalista z Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW, jeśli potwierdzą się wstępne wyniki badań, w przyszłości z kiełży można będzie otrzymywać olej zawierający długołańcuchowe kwasy tłuszczowe omega-3. Po zamknięciu w strukturę kapsułek będzie on cennym suplementem dietetycznym. Można go także wykorzystywać jako naturalny pokarm dla hodowanych w Polsce ryb.
Długołańcuchowe kwasy tłuszczowe omega-3, które można znaleźć tylko w organizmach ryb i innych zwierząt morskich, mają niezwykle korzystny wpływ na ludzki organizm. – Istnieją setki badań
potwierdzających korzystną rolę tych kwasów. Przede wszystkim chronią one układ krążenia przed rozwojem miażdżycy i nadciśnienia, przeciwdziałają też powikłaniom zakrzepowym wewnątrz naczyń krwionośnych – wyjaśnia naukowiec. – Obserwuje się także ich dobroczynny wpływ na centralny układ nerwowy. Są jednym z najważniejszych strukturotwórczych składników
komórek tego układu, a także siatkówki oka.
– Zaobserwowano, że w warunkach naturalnych pstrągi i ryby łososiowe chętnie wybierają kiełże jako pokarm. Ponieważ smakują rybom, można kiełże w ten sposób zagospodarować w warunkach hodowlanych, zwłaszcza, że jest ich w polskich wodach coraz więcej – tłumaczy naukowiec. Jak mówi, spowodowane jest to masową migracją kiełży z południa na północ Europy. – Te tzw. kiełże inwazyjne, większe i mniej wrażliwe na zanieczyszczenia wody niż gatunki krajowe, zasiedlają już praktycznie całą Wisłę i Odrę – informuje.
Do tej pory udało się ustalić, że kiełże zawierają sporo kwasów omega 3, ale naukowcy mają nadzieję, że uda im się znaleźć w tych organizmach także kilka innych cennych substancji, takich jak fosfolipidy, tokoferole lub beta karoten.
Jak mówi Kolanowski, stosowanie kiełży jako paszy dla ryb jest najbardziej realnym sposobem na zagospodarowanie kiełży. Jak wyjaśnia, dla nas korzyść jest taka, że zamiast jeździć po kryla do Antarktyki, możemy wykorzystać żyjącego u nas skorupiaka.
Naukowcy mają także pomysł na to, aby używać kiełży jako biomarkerów zanieczyszczenia środowiska. – Żywiące się odpadami kiełże chłoną zanieczyszczenia, które jako rozpuszczalne w tłuszczach kumulują się w tkankach tych zwierząt. Kiełże odławiane z różnych akwenów mogłyby wskazywać, czy w badanych zbiornikach wodnych występują zanieczyszczenia toksynami – mówi.
Jednak, jak podkreśla, fakt że kiełże chłoną zanieczyszczenia nie miałby żadnego wpływu na potencjalną hodowlę tych zwierząt. Prowadzona byłaby ona przecież w zamkniętych i czystych ekologicznie akwenach.
W przyszłości naukowcy chcą zbadać obecność i poziom pozostałych składników występujących w tkankach kiełży. Planują założenie laboratoryjnych hodowli, w których sprawdzą czy kiełże same syntetyzują kwasy omega 3, czy też pobierają je z pokarmem. – Chcemy, poprzez zastosowanie różnego rodzaju karmienia sprawdzić, jak będzie wyglądał profil ich kwasów tłuszczowych i skład organizmu w zależności od rodzaju stosowanej diety. Potem chcielibyśmy w warunkach naturalnych założyć hodowlę i zbadać, jak te zwierzęta zachowują się w większych, ale kontrolowanych przez człowieka akwenach – mówi dr Kolanowski.
Zobacz także:
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +3053)