Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

153587 miejsce

Czy potrzebna nam Partia Internetowa?

Na polskiej scenie politycznej ma zamiar zadebiutować nowa siła - Partia Internetowa. Uważna lektura strony tej powstającej organizacji wskazuje na to, że jej spoiwem będzie, zgodnie z nazwą, globalna sieć.

Po przeczytaniu informacji na temat tej inicjatywy w portalu Gover, zacząłem uważnie przeglądać związaną z nią stronę internetową www.projektpi.pl. W pierwszym odruchu wszedłem w zakładkę "Program Partii Internetowej" i niestety zawiodłem się. Nie uświadczymy w tym miejscu, zgodnie z oczekiwaniami programu, lecz lakoniczną informację, że jest on tworzony przez zarejestrowanych użytkowników, którzy mogą swoje propozycje umieszczać na powstałym właśnie forum inicjatywy. Ten stan rzeczy potwierdził zresztą Albert Ziółek, koordynator projektu, który w wypowiedzi dla TVP Info przyznał, że nie wie jeszcze czy partia będzie prawicowa, centrowa czy lewicowa. Program, jak stwierdził, ma wyłonić burza mózgów.

Wniosek, jaki mi się nasunął jest w gruncie rzeczy smutny. Na stronie mamy przedstawiony jasno określony cel, jakim jest wejście do parlamentu w roku 2011, ale trudniej już doszukać się motywacji, jakimi kierują się ludzie skupieni wokół projektu. W ich poszukiwaniu zacząłem wertować wątki na forum poświęcone programowi. Znalazłem szerokie spektrum propozycji, które tłumaczą wypowiedź koordynatora inicjatywy na temat braku umiejscowienia jej na scenie politycznej. Jakie pomysły mają jej twórcy? Użytkownik, posługujący się nickiem Ogrod87, proponuje zaprzestanie dofinansowania instytucji religijnych. W założonym przez niego wątku na ten temat, dwa wpisy dalej, czytamy o zniesieniu KRUS. Kolejny wątek, założony przez użytkownika Archetyp to propozycja "zmiany osobowości prawnej korporacji". Z zainteresowaniem zacząłem czytać, co autor ma na myśli. Po chwili euforia minęła. Już pierwsze zdanie wywołało skonfundowanie: "Proponuję zastanowić się nad zmianą osobowości prawnej korporacji tak aby nie była tworem niezniszczalnym i podlegała prawom 'ludzkim', a osoby nią kierujące i zarządzające w większym stopniu niż dotychczas były odpowiedzialne za skutki ich działalności." Nie zniechęciłem się i czytam dalej. Pomysłów jest wiele: zalegalizowanie swobodnej wymiany plików, marihuany. Następnie ogólniki typu: wsparcie lokalnych fabryk dóbr luksusowych, zachęcanie inwestorów do budowania tego typu fabryk w Polsce, Europa ojczyzn.

Konkluzja jest taka, że mamy do czynienia z projektem, którego założenie jest bardzo ciekawe, ale opiera się tylko na celu, jakim jest zdobycie władzy. Gdy zaczniemy wchodzić w szczegóły, zaczyna rodzić się pytanie: po co władza Partii Internetowej? Rozumiem, projekt jest rozwojowy, ale nie stoi za nim - poza wspomnianą władzą - żadna idea, która po ewentualnych wygranych wyborach utrzymałaby ludzi go tworzących w zwartych szeregach. Przy tak dużej liczbie ogólników i wizji zmian w kraju, po wejściu do parlamentu, w ciągu kilku miesięcy, zobaczylibyśmy jak członkowie PI stają się politycznym planktonem, który nie wie co władzą uczynić.

Globalna sieć daje duże możliwości integrowania ludzi o różnych poglądach. Powstaje setki inicjatyw mających na celu rozwiązywanie małych i dużych problemów, budowanie świadomości procesów zachodzących w społeczeństwach. Potencjał pomysłów podobnych do Partii Internetowej jest więc z definicji duży. Cały problem polega jednak na tym, że związany jest on z celem, do którego tworzący ją użytkownicy nie są przygotowani.

Czytaj też:
www.dziennikzachodni.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 22.03.2009 10:52

Głupota. Aby myśleć poważnie o przejęciu sterów, wpierw należy położyć wielki nacisk i wysiłek na wybory samorządowe, próbować nawet kilka razy i dopiero wtenczas, mając poparcie w regionie i jednocześnie struktury partyjne - można myśleć o wspinaniu się na wyższy szczebel, czyli wybory parlamentarne. Tak to wygląda... Internetem się za wiele nie zawojuje, bo szara masa jest tępa jak but. Niby czemu Lepper doszedł do władzy, w US jest podobnie, tyle że wybrali bardziej opalonego populistę. Reasumując, kasa i struktury - tak się wygrywa. Pozdra!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Seba, google nie nazwałbym monopolistą. Monopol to wykorzystywanie pozycji jedynej poważnej siły na rynku, tak by pozbawić konsumentów wyboru i czerpać benefity. Wszystko by się może zgadzało, gdyby większość usług google nie była darmowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojtku, czy internet naprawdę jest pozbawiony monopolistów? Google, czy Microsoft to tylko dwa przykłady monopolu sieciowego.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.03.2009 02:23

+ ciekawa analiza :)

PI nie wygląda na coś co ma jakieś większe szanse na więcej niż 0,1% ze względy na to że chcą się dorwać do żłobu i jest to na razie ich jedyny cel.
piraci wiedzą z kim i o co chcą walczyć i oni przynajmniej mają sprecyzowane poglądy choć nie ze wszystkimi się zgadzam.

Internet najmniej poddaje manipulacji po nie ma w nim monopoli co jednak ma całkiem realne szanse się zmienić jeśli zacznie być cenzurowany do czego dążą nasi i nie tylko rządzący.

Jestem przeciwnikiem darmowego internetu między innymi dlatego że czegoś co jest za darmo się nie szanuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ok. Darmowy internet dla wszystkich - jestem za! Ale w PI nie będzie żadnego prawnika, lekarza, czy ekonomisty (daję tylko przykład), więc czy internet jest ważniejszy niż zdrowi ludzie? Kto będzie korzystał z sieci jak wszyscy umrą, bo służba zdrowia leży, korupcja się szerzy, a co drugi Polak walczy, by go nie dopadł kryzys gospodarczy.

Inna sprawa... Kiedyś czytałem, że duża liczebność partii w parlamencie świadczy o słabości państwa i muszę się zgodzić. Nie mówię, że ma być tylko jedna (komunizm już przerabialiśmy), ale np. w USA są dwie silne, które walczą ze sobą, tworzą partie rządzącą i opozycję i jest w miarę ok, a w Polsce co chwilę powstaje jakiś ruch polityczny, który ma zamiar przekształcić się w partie, by objąć władzę nie dla dobra państwa i obywatela tylko dla samego rządzenia.

Jeśli już coś organizować to jakąś partię przyszłościową, która nie będzie się bała reform - potrzebnych reform - a nie naobiecują, wygrają, porządzą i w następnych wyborach nie wejdą do parlamentu.

Polityka to nie żadna liga, do której można awansować, by zobaczyć, czy się da radę, a jak nie to zawsze można spaść niżej. Rządzenie to odpowiedzialność - wielka odpowiedzialność, a PI zdaje się jeszcze nie mieć programu politycznego, już nie wspomnę o tym, że nie wiedzą, czy są lewicową, prawicową, czy centrową partią, a chcą dostać się do sejmu za dwa lata.

Co mi może zaoferować PI? Darmowy internet, konto na naszej-klasie bez żadnych ograniczeń, e-konto, podpis elektroniczny? Wolałbym zreformowaną i dobrze prosperującą służbę zdrowia, dobrze prosperującą gospodarkę, prawo, które dawałoby mi gwarancję bezpieczeństwa w wolnym i demokratycznym państwie.

Niestety obawiam się, że Partia Internautów nie może mi tego obiecać, a nawet jeśliby już obiecali to ze spełnieniem obietnic mogłoby być krucho. Przynajmniej na dzień dzisiejszy, bo nawet nie możemy mówić o żadnym ruchu społecznym (tak wynika z powyższego tekstu).

Komentarz został ukrytyrozwiń

przynajmniej wiedzą o co im chodzi ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

E, już lepiej Partia Piratów póki co...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.