Facebook Google+ Twitter

Czy potrzebny nam sprzęt masowego niszczenia?

Wiosna. Czas porządków. Wielkie sprzątanie w domach i biurach. Opróżnianie szaf, pozbywanie się zdezaktualizowanych dokumentów.

Co roku na wiosnę przychodzi mi na myśl scena z „Psów” (1992) Władysława Pasikowskiego, kiedy pozytywnie zweryfikowani przez nowy ustrój policjanci, palą na wysypisku śmieci tajne akta Urzędu Bezpieczeństwa. Zbliża się maj, koniec okresu rozliczeń z fiskusem, można stopniowo pozbywać się starych i zdezaktualizowanych papierów. Nocne pakowanie, wywożenie dokumentów z biur i rozpalanie wielkiego ogniska poza miastem odeszło już do lamusa. Jednak czy naprawdę wiemy, co firmy, urzędy czy instytucje publiczne robią z niepotrzebną im „makulaturą”? O ile mam wpływ na to, jak dysponuję moimi osobistymi dokumentami – archiwizuję lub niszczę stare rozliczenia podatkowe, wyciągi z kont bankowych, pisma czy życiorysy, to moje możliwości ingerencji w sposób ochrony moich danych przechowywanych w różnych urzędach i instytucjach są nikłe.
Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP Andrzej Grygiel
Teoretycznie moje dane są bezpieczne i chronione, bo taki obowiązek na dysponujących owymi detalami nakłada ustawodawca. Jak to wygląda w praktyce? Kilka miesięcy temu do mediów trafił raport opracowany przez Uniwersytet Wrocławski, który poruszał sprawę bezpieczeństwa danych, czy raczej jego braku. Było trochę pomrukiwania, niedowierzania, że tak łatwo ze śmietników pozyskać cenne informacje, które mogą posłużyć do przestępczych celów. Wszyscy się czegoś nauczyliśmy.

Czy aby jednak? Ostatnio miałam okazję przekonać się, że nauka poszła w las. W pobliżu mojego miejsca pracy jest duży urząd. Wygląda na to, że niedawno robili wiosenne porządki, bo na korytarzach znalazły się worki pełne urzędowych ścinków. Słusznie użyto niszczarki. Tylko, jeżeli niszczy się utworzone w Excelu arkusze zawierające poziome rubryki z danymi, to po wrzuceniu takiego dokumentu do małej niszczarki, która tnie kartki na wstążki, otrzymujemy… zgrabne paski z pełnymi danymi osobowymi.

A przecież dostępne są technologie, które zapewniają większy poziom bezpieczeństwa – niszczarka zamiast wstążek, które stosunkowo łatwo poskładać z powrotem w spójny dokument, może produkować konfetti o powierzchni 2 mm. Poskładanie w całość takich puzzli nie jest już takie proste. Ba, są nawet urządzenia, które za jednym zamachem potrafią zmielić całą encyklopedię. Nie trzeba więc przy takim urządzeniu spędzać całego dnia, mozolnie pchając w jego paszczę pojedyncze kartki. Na Zachodzie standardowym wyposażeniem dużych firm czy instytucji są takie choćby urządzenia jak to tutaj: http://www.rexelshredders.co.uk/auto+/

Może więc czas i u nas na wielkie niszczenie, tym bardziej, że GIODO zapowiada karanie nieposłusznych grzywnami rzędu 100 tys. Euro.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.