Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

129307 miejsce

Czy powódź opóźni wybory prezydenckie? Głosowanie w październiku?

Południe kraju po raz kolejny zmaga się z powodzią. Najgorsza sytuacja panuje na Śląsku, w Małopolsce oraz na Podkarpaciu. Istnieje ryzyko, że powódź może odsunąć termin zbliżających się wyborów prezydenckich.

Powódź w Krakowie. / Fot. Dawid SerafinStan alarmowy ogłoszony został już w ponad 80 miejscowościach, głównie na terenie południowej Polski. Ewakuowano ponad 2 tysiące osób, a kolejne przygotowują się do ucieczki, z już podtopionych i zagrożonych zalaniem terenów. Co gorsza, obfite opady deszczu, które występują na południu kraju, mogą utrzymać się nawet do piątku i będą rozszerzać się na północ, przechodząc przez Mazowsze i Podlasie, a później - według synoptyków - przemieszczą się najprawdopodobniej na zachód.

Premier Donald Tusk pojechał do Krakowa, gdzie odbyła się odprawa wojewodów. Wraz z nim, na południe Polski, udał się szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Jerzy Miller. Mimo, iż stan klęski żywiołowej nie został jeszcze ogłoszony, istnieje ogromne ryzyko, że trzeba będzie go wprowadzić. To z kolei skutkować będzie przesunięciem terminu wyborów prezydenckich, albowiem zgodnie z artykułem 228 ustęp 7 Konstytucji RP, głosowanie można przeprowadzić najwcześniej w 90 dni po ustaniu stanu klęski żywiołowej. Termin pierwszej tury wyborów zaplanowano na 20 czerwca.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Panie Marku, ma Pan zupełną rację. Oczywiście, w tym momencie najważniejsi są ludzie, którzy stracili niejednokrotnie dobytek całego życia. Im trzeba pomóc. Sama pochodzę z Małopolski, która regularnie zmaga się z powodziami. Czasem zastanawiam się nawet nad tym, dlaczego po kolejnych powodziach władze nie wyciągają żadnych wniosków. Po ustąpieniu wody zapominają o dramacie, aż do kolejnego ... A przecież takich dramatów można uniknąć. Żywioł żywiołem, ale żeby go powtrzymać lub przynajmniej zminimalizować jego katastrofalne skutki trzeba odpowiednio wcześnie podjąć stosowne działania. A tu, jak Pan słusznie twierdzi, chęci brak. I to jest problem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.05.2010 01:08

PR-owcy Platformy są (jak dotychczas) bezradni wobec wypowiedzi i zachowań p. Marszałka Komorowskiego. Być może sytuacja ich przerosła. Jeśli dodać do tego kłopoty realne (nie te, które przynależą tylko politycznej wierchuszce, a dotyczą kampanii prezydenckiej) - lepiej chyba, by milczeli również w sprawie powodzi. Domy trudno odbudować wyłącznie za pomocą słów czy spektakularnych gestów. Państwo ma instrumenty, by zabezpieczyć powodzian. Ale miało je również, by skutki powodzi zminimalizować (w wielu gminach do końca nie przygotowano nawet odpowiedniej ilości worków z piaskiem). Skoro nie wykorzystało szansy PRZED szkodą, to czy mamy zaufać "koalicji" PO/PSL, iż uczyni to po opadnięciu wód?
Pani Monika wskazuje na poważny dla władzy problem techniczny - rzeczywiście, wiele budynków tzw. użyteczności publicznej jeszcze długo nie będzie się nadawało do czegokolwiek (niektóre wypada po prostu rozebrać). Rzecz w szacunkach - co opłaci się bardziej ekipie pana Tuska - dowożenie chętnych do odległych punktów wyborczych (gdzie wcześniej trzeba zadbać o całą biurokrację - wpisać tych ludzi na listy, etc.) czy "odpuszczenie" ich głosów w ogóle. Nikt przecież nie zagwarantuje "liberałom", iż dowieziony z daleka obywatel odda ważny głos akurat na Marszałka Komorowskiego.
Panu Tuskowi współczuć nie zamierzam - SAM chciał być premierem. Natomiast trudno przypuszczać, by ktokolwiek o tzw. zdrowych zmysłach pragnął stać się ofiarą powodzi. Toteż niechże sobie następuje spadek popularności imć Tuska, Pani Moniko. To JEGO problem. NASZYM są powodzianie. Dramat polega na tym, iż my nie mamy środków, a państwo (jak dotychczas) - chęci sprawnego działania.
Nie tylko obecna kampania prezydencka jest wyjątkową. Sytuacja wymyka się spod kontroli (może Pani spytać: CZYJEJ? - to już inna bajka) nie tylko w Polsce. I nie jedynie z powodu powodzi. Ale my róbmy swoje. Tyle - możemy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obiektywnie patrząc, Tusk jest w bardzo trudnej dla siebie sytuacji. Jakakolwiek decyzja, czy to za ogłoszeniem stanu klęski żywiołowej, czy też powstrzymanie się od takiej decyzji, sprawi, że część obywateli skrytykuje jego postępowanie. Jeśli zdecyduje się ogłosić stan klęski, to trwająca kampania prezydencka przesunie się w czasie. Wówczas główna kampania musiałaby być prowadzona w wakacje, co stawia kandydatów w niezręcznej sytuacji, gdyż zdają sobie sprawę z tego, że Polacy w sezonie wakacyjnym nie będą się interesowali wyborami. Po drugie, obecna kampania prezydencka jest kampanią wyjątkową - w trakcie pełnienia obowiązków zginął Prezydent RP. P.o. Prezydenta RP - Marszałek Komorowski, nie ma posiada pełni władzy prezydenckiej, jaką prezydentowi daje Konstytucja RP. Stąd też przyspieszone wybory. Dlatego jestem przekonana, że Tusk nie ogłosi stanu klęski. Oczywiście, straci tym samym, w oczach mieszkańców zalanych terenów. Zapewne część z nich w ogóle nie pójdzie do urn.

A tak na marginesie, to zastanawiam się, jaką szansę na oddanie głosu będą mieli mieszkańcy zalanych wiosek, skoro do wyborów został tylko miesiąc a z zalanych terenów nie zeszła jeszcze woda. Przecież na tych obszarach zalało nie tylko bydunki mieszkalne, ale też urzędy, szkoły, które zazwyczaj są siedzibami komisji wyborczych.

I tak już na koniec to myślę, że w najbliższych tygodniach czeka nas poważny kryzys władzy rządzącej i znaczny spadek poparcia dla premiera. Chyba, że sprawnie zadziała sztab PR-owców Platformy ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spekulacje jednak trwają i nolens volens trzeba sie do nich ustosunkować. Kiedy wczoraj zobaczyłem red.Durczoka w terenie od razu zapaliło mi się światełko. Jeśki tuba P>O Tusk Vison Network nadaje z terenu to coś jest na rzeczy. Tu nie ma przypadków. Absolutnie agadzam się z p.Wojciechem/ co zdarza się niezmiernie rzadko ale zdarza/ że sytuacja powodzian jest naprawdę niezwykle poważna i ważna dla każdego porządnego człowieka. Ja z niesmakiem patrzę na polityków ktorzy coś probują na tym ugrać. Te ich wizyty, obietnice. ''Gospodarska wizyta premiera to pusty gest. Od dekad prawie co roku zdarzają się powodzie dlaczego do tej pory te wszystkie sztaby działają tak niezdarnie? Brak informacji o spuszczaniu wody z zbiorników, brak worków z piaskiem?! Działania ztego co slyszę z radia od ludzi dotkniętych tym nieszczęściem to Pospolite Ruszenie a nie skoordynowane działanie. Wczoraj powiedziano to wprost Tuskowi' wczoraj nic nie było a dziś jest bo Pan przyjechał'' PRL jak żyw. Co do tego kto skorzystałby na przełożonych wyborach to sprawa jest jasna trzeba tylko uważnie posłuchać gdzie biją bębny czarowników przywołujących deszcz. Dodam tylko gwoli prawdy że prez. Kwaśniewski nie przełożył wyborów w 1997 mimo powodzi tysiąclecia. Właśnie ze względów politycznych. Wydaje mi sie że w obecnej sytuacji też trzeba tak zrobić. Trudno mi wyobrazić sobie sytuacje w której p. Komorowski bez społecznego mandatu jest p.o /nomen omen/ Prezydentem ergo P>O ma pełnie władzy do jesieni. Myślę że Państwo posiada odpowiednie instrumenty aby zabezpieczyć powodzian i kraj. To może być prawdziwy sprawdzian funkcjonowania rządu. Słowami O Polityce Miłości nie naprawi się wałów i nie odbuduje domów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powódź najbardziej szkodzi kampanii prezydenckiej Jarosława K.
Społeczeństwo zaczyna zapominać o jego osobistej traumie (która była jednym z filarów kampanii), bo uwaga narodu zwraca się obecnie na los tysięcy zwykłych Polaków boleśnie doświadczanych przez wodny kataklizm.
Katastrofa smoleńska powoli schodzi na dalszy plan medialny.

Może przesunięcie daty wyborów będzie dla kilku kandydatów jedyną szansa na bardziej wyrównaną walkę..
Aby ten scenariusz miał się zrealizować, musiałby być ogłoszony stan wyjątkowy w kraju.

Tego typu polityczne spekulacje są jednak wyjątkowo niesmaczne, bo po stokroć wolałbym by deszcze i powódź jak najszybciej ustąpiły, bo w tej chwili bardziej mnie zajmuje los zwykłych Polaków, niż interes którejkolwiek partii politycznej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a teraz moja opinia, a raczej gdybanie :)
Gdyby termin zbliżających się wyborów prezydenckich faktycznie miał być przesunięty o 90 dni, co wydaje się bardziej niż prawdopodobne, biorąc pod uwagę obecną sytuację powodziową, mogłoby to zmienić bardzo dużo w biegu po prezydencki fotel. Po pierwsze - artykuł 40 ustep 3 Ustawy o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej stanowi wyraźnie, że kandydata można zgłosić najpóźniej w 45 dni przed dniem wyborów. Czy będą nowi kandydaci? Może kandydatów ubędzie? Już ten fakt sprawia, że wybory mogą nabrać zupełnie innej formy, choć niekoniecznie treści... Po drugie - kampania, czy tego chcemy czy nie, trwać będzie 90 dni i będzie wyniszczająca, zarówno dla PiSu jak i Platformy. Najwięcej ugrać będzie mogło SLD, chociaż nie wiem czy wciąż z Napieralskim. Po trzecie - Naród znudzony do bólu polityką, nie pójdzie do wyborów nazbyt tłumnie... Wygra kandydat mniejszości, kraj się znów podzieli i będziemy dalej pchać te taczki obłędu... A raczej wciągać pod górę wielki kamień, który w końcu, pewnego dnia, na nas spadnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.