Facebook Google+ Twitter

Czy przegrałam walkę o jerzyki?

Dlaczego ja, zwykły obywatel, zwykły lokator nie mogę zaufać instytucjom działającym w moim imieniu i na moją rzecz? Dlaczego muszę się denerwować i kontrolować ich działalność, aby nie złamały obowiązującego prawa?

 / Fot. Thomas Böder, CC 3.0W moim bloku, a właściwie w naszych blokach, bo jest ich kilka budowanych w tym samym stylu, od lat gnieździły się jerzyki. Zjawiały się na początku maja i od razu zaczynały szukać swoich miejsc pod dachami budynków. W moim bloku gniazd było kilka. Jedno tuż nad kuchennym oknem. Mogłam obserwować, jak w szalonym pędzie wpadają pod daszek aby za chwilę stamtąd wylecieć z tym swoim charakterystycznym krzykiem. Widziałam wtedy całe stworzonko, piersi, brzuszek, rozpostarte skrzydła.

Jesienią ub. roku powiadomiono nas, iż od wiosny zaczynają się docieplenia budynków. Wszyscy się ucieszyli. Ja też. Ale od razu pomyślałam co z jerzykami. Dowiedziałam się, że spółdzielnia ma obowiązek przeprowadzić ekspertyzę ornitologiczną ustalającą budynki i miejsca, w których ptaki mają gniazda. Ponieważ zasadą jest łatwiej zapobiegać niż leczyć - już w kwietniu napisałam pismo do prezesa spółdzielni i do kierownika administracji osiedla, a w nim wyraziłam przekonanie, iż taka ekspertyza została zlecona i jestem pewna, że administracja odpowiednio zadba o ptaki. Na wszelki wypadek jednak kopię tegoż pisma przesłałam do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Po kilku dniach przed mój blok zajechał samochód z wysięgnikiem. Zdenerwowałam się okropnie. Widok tego wysięgnika to nic innego, jak zapowiedź wycięcia kolejnego drzewa na osiedlu. Ale nie! Na wysięgniku leżą skrzynki lęgowe. Na moim bloku, na ścianach szczytowych przybito dziewięć skrzynek, mniej więcej tyleż samo na sąsiednich blokach. I znowu się ucieszyłam. Za kilka dni dostałam pismo z administracji, że ekspertyza ornitologiczna została przeprowadzona, a roboty dociepleniowe budynków będą prowadzone zgodnie z zaleceniami określonymi w tej ekspertyzie. Odetchnęłam.

Jerzyki przyleciały, krążą wokół, a kilka z nich co chwila wlatuje pod dach nad moim oknem. Zaraz zaczną zakładać gniazda.
Jakżeż się zdenerwowałam, gdy za kilka dni zaczęto ustawiać rusztowania przed moim blokiem. To znaczy co? Rusza budowa, a co z ekspertyzą. Nie znałam jej treści, a dowiedzieć się w administracji nie było szans. Kierownika nie ma a my nie wiemy. Znalazłam autora ekspertyzy. Co zalecił? W moim bloku - zatkać otwory, aby już tam jerzyki nie zakładały gniazd a w sąsiednim - absolutny zakaz robienia czegokolwiek. Dużo gniazd, dużo lęgów nie tylko jerzyków. Smutno. Nie będzie jerzyków w moim bloku. Trudno. Będą w sąsiednim.

Nie wierzyłam własnym oczom, gdy po kilku dniach zobaczyłam przed sąsiednim blokiem rusztowania a na nich krzątających się robotników. Była ekspertyza, jest zakaz. Co oni tam robią? Telefon do znajomego mi już ornitologa i pytanie, czy rzeczywiście wydał zakaz robienia czegokolwiek, bo rusztowania już stoją. Za chwilę telefon od ornitologa - tej części bloku nie będą docieplać, rusztowania przeniosą gdzie indziej. Sąsiedni blok ma dwie części: jedna część ma dwa piętra, druga - trzy. Poszłam zobaczyć co się tam dzieje. Rusztowania zdjęte na jednej części bloku ale na drugiej już nakładają płyty styropianowe. Znów telefon do ornitologa i tym razem telefon do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Jaki adres? Dobrze jutro tam kogoś wyślemy. Tymczasem zakończono układanie płyt styropianowych.

Telefon od ornitologa- nie ma kierownika administracji osiedla a nikt inny nie jest kompetentny do podejmowania decyzji i wydawania poleceń wykonawcy. Dzień się skończył. Nazajutrz - płyty styropianowe ułożone pod sam dach, zaczyna się tynkowanie. Dzwonię do RDOŚ, rozmawiam z inspektorem ds. ochrony gatunkowej roślin i zwierząt. Owszem był tam, ale czy w tej części bloku na pewno są gniazda. On tego nie potrafi stwierdzić. A ja wiem na pewno, że jedno gniazdo jest (wiem to od ornitologa), czy więcej - nie wiadomo. Pan inspektor coś tam zaczął pomrukiwać, aby zadzwonić na policję, może zgłosić do prokuratury. Niech dzwoni, niech zgłasza. Ja dzwonić nie będę. Koniec rozmowy. Koniec tygodnia. Jeszcze tylko telefon do lokalnej prasy.

Uff... Nadzwoniłam się, nagadałam. Sobota i niedziela spokój, bo nie pracują.

Z jednej części bloku rusztowania zdjęto, ta druga, otynkowana została. Co z gniazdkiem? - nie wiem.
Mieszkańcy tegoż bloku mówią, że prace wstrzymano, bo taka jedna z sąsiedniego bloku wszędzie dzwoni. Skąd oni to wiedzą? Domyślam się. Kogo pytamy, gdy coś się dzieje na osiedlu. Oczywiście - administracji. A to jest właśnie odpowiedź. Nie, że takie jest prawo, że tak powinno być, że ptaki należy chronić. Taka jedna dzwoni wszędzie. Bo co? Bo gdyby nie dzwoniła, to już blok byłby docieplony, otynkowany, a gniazda zamurowane.

4 lipca ukazała się wzmianka w miejscowej prasie i solenna obietnica pana prezesa, że prace dociepleniowe w tym bloku będą kontynuowane, gdy ptaki opuszczą gniazda.

Czy przegrałam walkę o jerzyki. I tak, i nie. W blokach, które są w zasięgu mego wzroku - udało się. W kolejnych blokach na moim osiedlu prace dociepleniowe idą całą parą. Nie przeprowadzono tam ekspertyzy ornitologicznej. A czy są jerzyki? Nie wiem, ale wystarczy popatrzeć w niebo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

Administracja, biurokracja, zarządzanie i działań udawanie. Tak można określić wiele poczynań tych, którzy powinni dawać przykład szybkiego reagowania i rzeczowego działania. Jest jak zwykle. Mowa trawa i... CONSTANS.
Smutne to nasze życie. A ptaszków?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Państwo nie ma zaufania do własnych instytucji, pod presją różnego lobby tworzy kolejne urzędy i prawne wygibasy. To wszystko kosztuje ale nie poprawia efektywności.Brak jest realnego i prawdziwego nadzoru społecznego. To cały ból.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Elu - ludzi myślących, zależy o czym myślących, są tacy, co myślą, że jakoś to będzie, bo jak inaczej rozumieć, gdy stawia się rusztowania i zaczyna prace w maju, gdy ptaki zajęły już gniazda i składają jaja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Anno
Zarządca budynków i wykonawca termoizolacji doskonale wiedzą jakie są procedury postępowania tam gdzie gniazdują ptaki.
U nas na zebraniu organizacyjnym powiedzieliśmy krótko , żadnego " zaklejania " gniazd .
Wykonawca odpowiedział : bądźcie państwo spokojni ,wiem jaka czeka mnie kara za złamanie prawa .
Prace szły od marca kiedy jerzyków nie ma , zachowano wszystkie otwory .Kiedy przyleciały jerzyki wykonywano inne prace . Mija drugi sezon a jerzyki krążą pod oknami jak zawsze.
Życzę szczęśliwego zakończenia boju o te piękne ptaszki .
Nie mogę zrozumieć ,że nawet ornitolog jest w to wciągnięty a sprawa jest banalnie prosta .
Wszystko zależy od ludzi , ludzi podobno myślących.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie, gdybym postąpiła tak, jak "każdy normalny człowiek, który wie, że wiosna i lato to okres wicia gniazd i normalnym jest, że nie podejmuje się w tym czasie niektórych czynności, gdybym czekała, że ktoś, kto to czyni poniesie prawne konsekwencje, gdybym nie skorzystała z pośrednictwa ornitologa i RDOŚ - dzisiaj blok, w którym były gniazda zostałby docieplony a pisklęta zamurowane. To co się działo, zanim skorzystałam z pomocy owych pośredników - właśnie na to wskazywało. Jeśliby nawet ktoś poniósłby za to konsekwencje prawne (a wątpię) - dla mnie to żadna satysfakcja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie.
Już nie wystarczy samo prawo. Pani potrzebuje pośredników.Podobnie Pan Prezes. Policja i prokuratura mają swoje sprawy.
Więc po co ten artykuł.
A może należałoby powołać SpecUrząd, a on zdobyłby więcej zaufania z Pani strony. I może w końcu potwierdziłby prawa jerzyków do spokojnego gniazdowania w okresie lęgów i wyprowadzania piskląt.
Bo okazuje się, że i Pani nie ma wiary w prawo. Większe nadzieje pokłada w pośrednikach: w stowarzyszeniu ornitologicznym i w RDOŚ.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj, Panie Robercie, chyba Pana nie rozumiem. Dlaczego dla mnie ma wystarczyć świadectwo innych(?) i filmik nagrany komórką? I w zasadzie co miałabym z tym zrobić i w jaki sposób zastosować owe prawo?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Proszę Pani.
Każdy normalny człowiek wie, że wiosna i lato to okres wicia gniazd. Normalnym więc jest, że nie podejmuje się w tym czasie niektórych czynności. Jeśli ktoś to czyni powinien ponosić prawne konsekwencje. Po coż w tym wszystkim pośrednicy w postaci ornitologa czy RDOŚ? Czyż nie powinno wystarczyć Pani świadectwo, świadectwo innych, filmik nagrany komórką do zastosowanie prawa ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam - Panie Robercie (co mi z tym Grzegorzem?)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Otóż to Panie Grzegorzu. A ja nie mam ochoty być ani warchołem, ani społecznikiem. Chcę zapłacić podatek, opłacić czynsz i mieć święty spokój oraz mieć świadomość, że są instytucje i osoby rzetelnie wypełniające swoje obowiązki. A zamiast zadawać pytanie: "Czemu tworzone są rozwiązania prawne które niczemu nie służą?" Należałoby zapytać: "CZemu ludzie odpowiedzialni za realizację tych przpiesów prawnych - nie robią tego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.