Facebook Google+ Twitter

Czy Przystanek Woodstock jest niebezpieczny? Prodigy oskarża

Wielka awantura o organizację festiwalu w Kostrzynie n/O (Lubuskie). Menedżer zespołu The Prodigy zarzucił łamanie standardów bezpieczeństwa na koncercie. Anglików w oskarżeniach wspomogły też niektóre polskie agencje koncertowe.

Sonda

Czy Woodstock rzeczywiście jest niebezpieczny?

Fot. ilustracyjna / Fot. Mieciu K2/CC 3.0Zespół The Prodigy, według organizatora 17. edycji Przystanku Woodstock, Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, miał być gwiazdą festiwalu. Na ich koncert, zamykający Woodstock przybyło 700 tys. osób, co później wywołało paraliż organizacyjny dla Kostrzyna.

Czytaj też: Woodstock 2011, czyli 3 dni szaleństwa


Hucznie o zespole zrobiło się w dniu ich koncertu. Występ zawisł na włosku. Anglicy kategorycznie domagali się ustawienia solidnych ochronnych barier przed sceną, odgradzając szczelnym kordonem woodstockowiczów od muzyków,
Organizatorzy takich barierek nie mieli, więc w błyskawicznym tempie musieli sprowadzić je aż z Wybrzeża.

W trakcie koncertu członkowie zespołu nie grzeszyli taktem i osobistą kulturą. Muzycy pokazywali widowni obsceniczne gesty, używali wulgarnych słów, pluli na scenę. Spora grupa fanów zespołu była skonfundowana i zbita z pantałyku. Swoje niepochlebne opinie o The Prodigy umieścili także w komentarzach na W24.

„The Prodigy zachowywał się jak fujary...” - oceniła Kuba Jankowska. Z kolei „syn sama” dorzucał: „Nigdy więcej takich frajerów”. Żeneta napisała: „Beznadzieja i chamstwo...”, zaś jeden z Woodstockowiczów występ Anglików ocenił: „Ich zachowanie było przejawem typowego chamskiego gwiazdorzenia się, ciągłe powtarzane słowo fu..., okrzyki do tłumu, by się cofnęli, bo inaczej nie będą dalej grać, kazali sobie zgasić ekologiczne światło Allegro, które pobiło rekord Guinnessa, pluli na scenę...”

Teraz publicznie głos zabrał menedżer zespołu, Karel Hamm. W wydanym oświadczeniu nazwał Przystanek Woodstock „jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc, które odwiedził podczas swojej 25-letniej pracy”. Zarzucił organizatorom złamanie podstawowej zasady bezpieczeństwa stowarzyszenia The European Festival Association YOUROPE, do którego także należy polski Przystanek Woodstock. Zasada ta mówi o standardach bezpieczeństwa i o opiece medycznej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (33):

Sortuj komentarze:

Wojciech Arciszewski - pan również niczego, z tego co napisałem, nie zrozumiał. Stale myśli pan tylko o sobie i ludziach znanych panu, zamiast o społeczeństwie. Jest to egocentryzm i egotyzm. Bowiem dla patrioty, altruisty, chrześcijanina, demokraty, itd. powinno się liczyć bardziej dobro ogółu niż własne i własnej rodziny. To samo ma miejsce w nauce, tam też liczy się zasada, prawo, a nie pojedynczy przypadek. I mój obiektywizm nie ma nic wspólnego z samozadowoleniem, to jest proszę pana racjonalizm, czyli patrzenie na zjawisko względem dowodów a nie względem pojedynczych OPINII, bo jak napisał G. B. Shaw : "Opinia jest jak odbytnica, każdy ma swoją".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz Wink - napisał pan: "uczestnicy przystanku postępują zgodnie ze swoją moralnością. Skoro nie wyklucza ona przypadkowych przygód to wszystko jest w porządku", co świadczy o tym że pan kompletnie nie rozumie idei statystyki czy prawdopodobieństwa względem badań socjologicznych. Np. to że pedofil gwałcąc dzieci postępuje zgodnie z własną moralnością, ani nie czyli go normą społeczną, ani nie czyni go wyższym etycznie od innych. Chodzi bowiem o to, aby rozpatrywać zjawiska społeczne w kontekście ich skutków społecznych i statystyki, a nie tylko w kontekście tego, czy ktoś jest konsekwentny czy jest hipokrytą. Bowiem wiele hipokrytów, osób niekonsekwentnych, może być pożytecznych społecznie, a wiele osób konsekwentnych może być społecznie szkodliwych. Zaś konkretnie, przygodny seks jest jak najbardziej społecznie szkodliwy, prowadzi do uprzedmiotawiania ludzi, do hedonizmu, do obniżenia poczucia intymności, do degradacji trwałych relacji uczuciowych, do zdrad, niechcianych ciąż, krzywd dzieci, rozpadu małżeństw, rozwodów, chorób wenerycznych, rozprzestrzeniania się AIDS, depresji, niskiej samooceny, nieprzystosowania społecznego, przestępstw i samobójstw afektywnych, uzależnień od używek, itp. gdyż sfera seksualna człowieka nie jest sferą autonomiczną, rzutuje ona na np. rodzaj relacji interpersonalnych, np. w przypadku przyjaźni czy poziomu zakłamania społecznego, autooceny, autoidentyfikacji, itp. co w konsekwencji ma znaczenie społeczne, a nie tylko jednostkowe. Np. jak ktoś często zmienia partnerów seksualnych to też często kłamie, zdradza przyjaciół, idee, itd. na zasadzie zaangażowania i konsekwencji oraz kojarzenia, co końcowo prowadzi do jedynie powierzchownych relacji z innymi ludźmi, zmienności, traktowania siebie i innych jako przedmioty służące określonym celom, zaniku empatii oraz poczucia siebie jako osoby (czyli nie tylko przedmiotu seksualnego).

Komentarz został ukrytyrozwiń

p.Orłowski, jak widzę, ma Pan własny patent na mądrość i poznanie świata : Iść za głosem Statystyki.

Nie będę w tym Panu przeszkadzał, bo moja pojedyncza opinia przecież nic dla Pana nie znaczy.

Gratuluję samozadowolenia z siebie i proszę uważać:

"Quod nimis probat nihil probat"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Statystyka jest tu całkowicie nieistotna, a opieranie się na niej wprowadza w ogóle w błąd. Moralność uczestników pielgrzymek dużo bardziej stoi pod znakiem zapytania, ponieważ powinni się modlić i wędrować w uduchowionej atmosferze, a nie chować z kimś po krzakach (czy przemykać w nocy po cichu do namiotu). W ten sposób organizują sobie zamiast świętej wycieczki zakłamaną wycieczkę i całe to działanie jest po prostu jedną wielką bzdurą.
Natomiast uczestnicy przystanku postępują zgodnie ze swoją moralnością. Skoro nie wyklucza ona przypadkowych przygód to wszystko jest w porządku. To jest całkowicie ich sprawa co robią w łóżku (czy pod krzakiem) i z kim. Jak tak chcą to proszę bardzo. Ocenianie tego negatywnie źle świadczy o oceniającym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz Wink - nigdzie nie pisałem, że jest jakaś wyższość etyczna czy intelektualna osób pielgrzymujących do Częstochowy nad uczestnikami ww koncertów. Pisałem tylko i aż, że istnieje statystyczna rozbieżność między tym co robią zazwyczaj uczestnicy pielgrzymki i uczestnicy koncertów. Sam jestem ateistą oraz apostatą i nie przepadam za katolikami, ale moje osobiste odczucia przy rozpatrywaniu tego konkretnego problemu nie mają znaczenia, liczą się fakty i statystyki, a nie czyjeś uprzedzenia i przekonania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cytuję:
"jest różnica obiektywna, czyli statystyczna pomiędzy przygodnym seksem na pielgrzymce do Częstochowy i na festiwalu Woodstock."

Niech mnie Pan nie rozśmiesza. Ludzie na Woodstock przynajmniej są uczciwi. Jadą do miejsca gdzie nikt nie piętnuje przygód.
Natomiast ludzie, którzy wyruszają na świętą pielgrzymkę i na niej zamiast się modlić przeżywają przygody są po prostu zakłamani. Niby myślą o bogu, a tymczasem mają w głowie gdzie tu by się zaszyć z kimś tam. I czemu niby to jest lepsze? Bo się dzieje wśród samych wierzących? Co z tego że jest ich mniej skoro grzeszą bardziej?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja bardzo często uczestniczę w imprezach muzycznych i jestem miłośnikiem tego rodzaju rozrywki. Ale w pełni zgadzam się z tym co próbuje przekazać pan Orlowski. A druga sprawa to to że jeśliby taki tłum ruszył w kierunku sceny to nic nie jest w stanie go zatrzymać. A co do procedur i norm, to każdy rozsądny człowiek wie iż muszą być one przestrzegane. Choćby z tej prostej przyczyny, aby minimalizować straty. A co do muzyki The Prodigy to cały "urok" ich twórczości jest w specyficznym sposobie wyrażania emocji artystycznych. To tak jakby mieć pretensje do Lindy że przeklina w "Psach".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciech Arciszewski - Pan mnie kompletnie nie rozumie. Doświadczenia bycia chorym na raka też nie zastąpi żadna teoria, ale raka diagnozują i leczą lekarze a nie inni chorzy na raka, bo przy badaniu, opisywaniu czy modyfikowaniu danych zjawisk nie trzeba być częścią tych zjawisk a nawet - dla zachowania obiektywizmu - jest wskazane aby być poza tymi zjawiskami, jak głosi przysłowie ninja: "Jeśli chcesz rozwiązać problem, musisz stanąć OBOK niego". Dalej, potencjalne zagrożenia oczywiście czyhają wszędzie, i właśnie dlatego nie należy rozpatrywać problemów jednostkowo tylko statystycznie - o czym już też pisałem. Np. w jednego mężczyznę 7 razy trafił piorun co nijak nie implikuje że nie wolno wychodzić w czasie burzy z domu, trzeba rzecz rozpatrzeć właśnie statystycznie, czyli w co którą osobę trafia piorun, w jakich miejscach jakie jest prawdopodobieństwo porażenia piorunem, itd., i w ten sposób dochodzimy do tego co jest wskazane a co nie, nie zaś rozpatrując indywidualny przypadek. Biorąc pod uwagę że nie rozumie Pan tego co napisałem, Pańskie credo "Myśl rozsądnie... używaj rozumu" może okazać się w przypadku wychowywanych przez Pana dzieci pustym frazesem, gdyż może nie otrzymały one wskazówek cóż to oznacza rozsądek czy rozum.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pytałem dlatego o te dzieci, bo życiowych doświadczeń związanych z uch wychowaniem , żadna teoria nie jest w stanie zastąpić .ŻADNA .
A zagrożenia czyhają zewsząd, nawet w pozornie najlepszej szkole, czy w najlepszym towarzystwie. Wiemy o tym, bo wychowaliśmy dwójkę teraz już dorosłych dzieci. Nigdy nie stosowaliśmy izolacji i zakazów, ale skupialiśmy się na cierpliwych szczerych rozmowach i dyskusji z nimi (nawet w tym szalonym okresie dojrzewania, gdy jest to NIEZWYKLE trudne ). Zawsze wpajaliśmy im credo " Myśl rozsądnie i nie ulegaj wpływom innych.Używaj rozumu" .

PS Na koncertach Woodstock, Open'er, Gdynia czy Reagee Ostróda też bywali. Klika lat temu w Woodstock okradziono namiot znajomych córki .Ale czy jednoznacznie oznacza, że jest to miejsce gorsze od innych ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ojejku jejku - jakby powiedział Prosiaczek (nie napisałby, bo jest analfabetą). Wysunięto poniżej różne insynuacje przeciwko mnie, więc postaram się do nich odnieść. 1) Mnie interesuje prawda, więc nie obchodzą mnie indywidualne jednostkowe subiektywne wrażenia lecz ujęcie statystyczne, obejmujące cały rozważany problem w sposób obiektywny. Toteż nie jest istotne na jakich ja sam byłem koncertach, jakie miałem subiektywne odczucia, itd., ponieważ a) subiektywne wrażenia zakłócają spojrzenie na wydarzenie takim jakim ono jest, zniekształcają jego recepcję i b) jednostkowe odczucia nie ukazują wydarzenia obejmującego tysiące ludzi, w postaci adekwatnej do jego istoty. Zarzut że czegoś osobiście nie doświadczyłem więc się "nie znam" często jest mi zarzucany tutaj, toteż spróbuję wyjaśnić sprawę na przykładzie - jeśli mamy zbiorowisko tysięcy ludzi na wielu hektarach, to choćby większość ludzi w tym obszarze coś robiła, jedna jedyna osoba która by była wśród nich, nie musiałaby zauważyć tego zjawiska które byłoby w tym zbiorowisku nagminne, i tak samo ta jedna osoba mogłaby zauważyć tam zjawisko które byłoby tylko w jej pobliżu zaś dla całej zbiorowości było wyjątkiem - toteż osobiste subiektywne odczucia jednej osoby są zaniedbywalne dla obiektywnej oceny całej zbiorowości. 2) Toteż jest różnica obiektywna, czyli statystyczna, pomiędzy przygodnym seksem na pielgrzymce do Częstochowy i na festiwalu Woodstock. 3) Nigdy nie pisałem że jestem przeciwnikiem seksu - pisałem o PRZYGODNYM seksie (czyli nie małżeństwa, nie ludzi którzy się kochają, nawet nie o seksie z kochanką czy kochankiem z którym ma się romans od miesięcy). 4) Młodzież nie musi ćpać, upijać się, robić burdy i uprawiać przygodny seks, może wykonywać bardziej zdrową i bardziej kreatywną działalność na innych imprezach i w innych zbiorowiskach, toteż nie każę nikogo trzymać pod kluczem, ale sugeruję promować inne środowiska, takie jak np. koła naukowe, bractwa rycerskie, stowarzyszenia rekonstrukcji historycznej, towarzystwa krajoznawczo-turystyczne, itp., itd. Bo co wyniesie z takiego koncertu młody człowiek? Z powyższych alternatyw wyniósłby wiedzę, zasady popranego rozumowania czy też klasycznej etyki, dodatkowo może poprawiłby sprawność fizyczną i na pewno coś by zrobił, wymyślił, skonstruował, zaplanował, czyli rozwijałby swoją kreatywności. 5) Dzieci nie posiadam (o ile mi wiadomo). Jestem człowiekiem odpowiedzialnym i zdroworozsądkowym, toteż zrezygnowałem z potomstwa na rzecz poświęcenia się budowaniu memów, albowiem moje memy są wartościowsze niż moje geny, a istnienie potomstwa przeszkadzałoby mi oraz mojej Ukochanej w prowadzeniu działalności naukowej, literackiej, społecznej oraz artystycznej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.