Facebook Google+ Twitter

Czy Putin to trzeci bliźniak?

Opublikowany w "Newsweeku" artykuł wywołał burzliwą dyskusję o podobieństwie między stylem rządzenia braci Kaczyńskich w Polsce i Władymira Putina w Rosji. Dyskusji, która poszła w złą stronę.

  Dyskusja, jaka rozgorzała wokół opublikowanego w „Newsweeku” tekstu, w którym porównano Kaczyńskich do Putina narobiła więcej szkód, niż pożytku. Nie jest to ocena w obronie polskiego premiera i prezydenta. Dyskusja doprowadziła zarzuty wobec braci Kaczyńskich do absurdu. Nawet osoby, w których ten styl rządzenia budzi awersję, zapytają się: zaraz, a gdzie te służby bezpieczeństwa, dyspozycyjne sądownictwo skazujące przeciwników politycznych, gdzie podział stref wpływów w gospodarce między grupy władzy? Gdzie bezwzględność władzy, zabójstwa na zlecenie? Te sformułowania słychać nie bez racji w każdej dyskusji, toczonej w ostatnich dniach na ten temat.

 


Tymczasem problem leży gdzie indziej. Zarzuty wobec braci Kaczyńskich nie dotyczą różnicy między systemem autorytarnym (jak w Rosji), a demokracją. Pokazują raczej problem dużej części polskich elit i polskiego społeczeństwa, które w burzliwym okresie transformacji nie bardzo miały czas na zastanawianie się, czym jest nowoczesna demokracja. Wynik jest taki, że ich wyobrażenie demokracji jest w stosunku do nowoczesnych, demokratycznych państw spóźnione o jakieś pół wieku. W tej „starej” wersji demokracji liczą się jedynie wybory. Temu, kto je wygrał, wolno prawie wszystko. Myśleć musi jedynie o następnych wyborach, za kilka lat. Dopóki są one odległe, nie musi przejmować się ani opozycją, ani społeczeństwem.

Fot. PAP/Jacek TurczykWspaniale widać w wypowiedziach premiera Kaczyńskiego, że nie rozumie on, jak można kwestionować jego decyzje, skoro wygrał wybory. Obywatelskie nieposłuszeństwo (nie jesteśmy zresztą na etapie, żeby było potrzebne) jest dla niego prawie równoznaczne z przestępstwem.


Z dzisiejszej, demokratycznej perspektywy wybory są jedynie bardzo podstawową gwarancją demokracji. Prawdziwą, najistotniejszą jej gwarancję tworzą warunki, w jakich obywatele zyskują informacje oraz w jakich władza próbuje kształtować, ale i reaguje na opinię publiczną. W odpowiadającej współczesnym standardom demokracji rząd reaguje na opinię publiczną i jest odpowiedzialny przed opinią publiczną. Rzecz jasna jest to ideał, od którego odchodzenie nie jest czymś wyjątkowym. Ale ten ideał jest zasadą. Wolne wybory tracą bowiem znaczenie, jeżeli nie funkcjonuje wolna i dobrze poinformowana opinia publiczna. Jeżeli nie ma społeczeństwa, które aktywnie próbuje wywierać wpływ na ważne decyzje polityczne, społeczne itd. Model kształtowany w Unii Europejskiej od lat 60., a rozwinięty od lat 70. jest inny. Są to społeczeństwa, które nie czekają do następnych wyborów, żeby powiedzieć, że na coś się nie zgadzają.


Podział na rządzących i rządzonych oczywiście pozostaje, ale nie jest on tak jednoznaczny. Nie oznacza to idealizacji chociażby państw Europy Zachodniej. Nadzieje wiązane ze społeczeństwem obywatelskim były chyba większe. Spotkać można dzisiaj, formułowane przez poważne osoby wątpliwości, czy organizacje społeczeństwa obywatelskiego nie służą zaspakajaniu potrzeb indywidualnych osób-klientów. A miały kreować społeczną i polityczną tożsamość. Mimo wszystko, aktywność tych społeczeństw, także artykułowanie niezadowolenia z polityków i ich decyzji jest znacznie silniejsze niż w Polsce. Znacznie silniejsze jest także wyczulenie polityków na opinię publiczną.


Opisany sposób myślenia premiera Kaczyńskiego świetnie widać w sposobie informowania o ostatnich dymisjach ministrów dwóch kluczowych resortów. Nie jest przy tym istotne, czy premier podjął dobre czy złe decyzje. Każdy z nas oceni to inaczej, zależnie od swoich poglądów. Najważniejszy jest styl, w którym rządzący mówią rządzonym: Wybraliście nas, więc nie musimy się przed nikim tłumaczyć. Wybraliście nas, więc mamy rację i mamy prawo robić co chcemy. Ja, jako premier podjąłem decyzję, a społeczeństwo będzie mogło się wypowiedzieć przy następnych wyborach. Mogę podawać absurdalne wyjaśnienia, albo odmawiać ich podania, bo opinia publiczna nie liczy się, skoro wygrałem wybory.

Podsumowując, nie mamy na czele państwa dwóch autokratów. Żaden z nich na pewno nie myśli o „ustawianiu” kolejnych wyborów. Nie bardzo tylko pasują do wyzwań czasu, w którym przyszło im działać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Ciesze sie ze moj swiatopoglad jest zawezony poprzez selaktywne odbieranie informacji i przyznaje to chetnie, ale uwazam ze nie powinno to dawac powodu nikomu do wywyzszania sie lub do ponizania mojej osoby z powodu odmiennosci pogladow.

Pomimo to skoryguje sie sam :
Kaczynski realizuje program polski i europejski i dlatego nie jest lubiany przez zwolennikow kolchozow i obozow oraz innych przeciwnikow politycznych.

Od wielu lat obserwuje zmiany form demokracji w Niemczech - poniewaz mieszkam w Niemczech ale znam tez troche przebieg zmian demokracji w Polsce i mam po prostu inne poglady na ten temat.Przeciwnicy zmian byli,sa i beda.ZAWSZE.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Pan Kraszewski -> Proszę nie nazywać przeciwników Kaczyńskiego "Zwolennikami kołchozów", bo to tylko dowodzi Twoich wąskich horyzontów światopoglądowych. Spokój i konsenkwencja polityki Kaczyńskiego to niezły żart - przecież po usunięciu ze stanowiska Sikorskiego premier zapowiedział, że "wielkich zmian nie będzie", a tu nagle z MSWiA wylatuje nie kto inny, tylko sam Żelazny Ludwik.

Tekst o "demokracji na sposób niemiecki" to dosyć oryginalne kuriozum jak dla mnie. O co Ci chodzi? (No i ortografia... "polakom w Niemczech"...)

@ Grzesiek2k -> Podpisuję się pod tym komentarzem obiema rękami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo celne spostrzeżenia.
W Polsce opinia publiczna jest bardzo głośna, jednak władza ma to gdzieś. Myślę, że to zwyczajny brak honoru. Po tylu kompromitacjach japoński polityk popełniłby harakiri...

Komentarz został ukrytyrozwiń

jakies absurdalne porownania I argumentacja.Spokojna i rzeczowa polityka Kaczynskiego jest celem krytyki srodowisk ktore demokracje rozumieja na sposob niemiecki.
To znaczy - w Niemczech jest niewazne ktora partia wygra.Wszyscy popieramy zakazy jezyka polskiego polakom w Niemczech.Wszyscy popieramy Wypedzonych Niemcow,ktorych liczba z roku na rok rosnie,pomimo ze powinna malec.
Wszyscy popieramy Flagi niemieckie na czapkach,butach szalikach majtkach.Wszystkie pertie,niewazne ktora wygra w wyborach
realizuja ten sam program.
Kaczynski realizuje program polski i europejski i dlatego nie jest lubiany przez zwolennikow kolchozow i obozow.

Komentarz został ukrytyrozwiń

MIchale: Obym się mylił..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szymon Niemiec ma wiele racji. Ale nie całą. Rację ma, kiedy docenia ogromny potencjał organizacji obywatelskich. Myli się (choć - piszę te słowa z taką samą dozą nadziei, jak przekonania), gdy twierdzi, że NGO's są praktycznie niewykorzystywane. Społeczeństwo obywatelskie rodzi się powoli. Trzeci sektor - mimo tylu niesprzyjających okoliczności w ostatnich latach - jednak się rozrasta. I krzepnie. W łonie nowych środowisk powstają nowe inicjatywy. Szkopuł w tym, że wielu z nich po prostu nie widać. Ale bądźmy cierpliwi (co najmniej tak, jak niemieccy korespondenci ;). Przyszłość należy do obywateli. Przyszłość należy do III sektora.

Jeśli zaś chodzi o powyższy tekst Piotra Madajczyka, nie jestem pewien, czy do oceny naszego hic et nunc powinniśmy za każdym razem i za wszelką cenę przykładać miarę wyimaginowanego "centrum", względem którego (na wieki wieków) stanowimy "peryferia".
I jeszcze jedno. Nie przeceniałbym roli mediów. Te z tzw.głównego nurtu zdumiewająco często ulegają instynktowi stadnemu. Odwołam się, wybaczcie, do przykładu z własnego (i tutejszego - w24) podwórka. 13 grudnia 2006 skinheadzi z NOP podczas oficjalnej uroczystości znieważyli krakowski Krzyż Katyński. Na miejscu byli obecni przedstawiciele wielu redakcji, flesze błyskały, jak nie przymierzając na oscarowej gali. A potem okazało się, że jedynym medium informacyjnym, które o tym wspomniało są link

Zostawiam plusa i zapraszam do dyskusji "u siebie".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Problem obecnej drogi, którą Polska dąży jest nam wszystkim bardzo bliski.
Najważniejszym, moim zdaniem, dylematem jest kierunek do którego zdążamy.
Z jednej strony chcemy władzy silnej i sprawnej. Z drugiej, chcemy władzy demokratycznej.
Według mnie, zaprzepaszczono w naszym kraju cały dorobek III sektora.
NGO'sy są praktycznie nie wykorzystywane. O ile, za czasów poprzedniej władzy jeszcze próbowano się z nimi liczyć, tak obecna władza dąży jedynie do ukrócenia możliwości wpływania przez społeczeństwo obywatelskie na decyzje samorządowe i narodowe.
A to bardzo zły sygnał. Organizacje pozarządowe to ogromna siła, która buduje potęgę narodu. Potęgę w tej chwili w naszym kraju uśpioną i całkowicie bezwolną.
Mogę jedynie mieć nadzieję, że to się zmieni. Im szybciej, tym dla nas wszystkich lepiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.02.2007 21:33

Dugo si€ zastanawiałem, co napisać w uzasadnieniu plusa. Właściwie to nie wiem co napisać. I ciągle nie wiem. Ale warto zapytać braci Kaczyńskich - dlaczego nie było Ich widać na plakatach, kiedy Polska dążyła do akcesu w UE? Dlaczego nie widziałem na plakatach, twarzy Kaczyńskich z podpisem: Tak! Jestem Europejczykiem! Może to jest rozwiązanie zagadki?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.