Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

182549 miejsce

Czy radiowa Debata podzieli los telewizyjnego Forum?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-10-11 16:53

Krzysztof Czabański, Bronisław Wildstein, Janina Jankowska i równie wspaniałe medialne postaci uczestniczyły w radiowej debacie Marka Mądrzejewskiego. Sytuacja przypomina paradoksalne działanie arytmetyczne, w którym same plusy dają minus.

Dziennikarz bywa masochistą. Postanowiłem poddać się próbie zrozumienia, o co chodzi naszym politykom. Nic z tego nie wyszło. W takim razie poszedłem po rozum do głowy i szukałem tego samego u ludzi oceniających postępowanie włodarzy Rzeczpospolitej. Sam kwiat inteligencji, elita żurnalistów pojawiła się w radiowym studio... (a wedle nowej odmiany - w studiu... ) Wysłuchałem więc dzisiejszej radiowej debaty z udziałem prezesów Polskiego Radia, publicznej telewizji oraz mianowanych wybrańców do rad, działających w mediach publicznych. Na wstępie poczęstowano telewidzów i słuchaczy deklaracjami o faktycznych zmianach w zarządzaniu oraz wolności polskich mediów od polityki. Z ust bywalców anteny dowiedziałem się, że wszystkie poprzednie ekipy były „be” , a teraz jest już „cacy”. Zasłużony dziennikarz opozycji moderował tę dyskusję z właściwym sobie wdziękiem i taktem, dopóki nie usłyszał od nestorki reportażu radiowego zastrzeżenia, co do jego roli w tym programie.

Od tej chwili coraz częściej słychać było głos prezesa Wildsteina broniącego przed atakami felietonisty, matuzalema reportażu prasowego, członka Rady Nadzorczej PR, zasłużonego działacza opozycji niepodległościowej. Co prawda, doszło do zdawkowych przeprosin na antenie, ale prawie natychmiast pojawiły się zarzuty wobec nowo zaangażowanego lektora porannej audycji radiowej „Jedynki”. Prowadzący debatę moderator swobodnie rozdzielał czas indywidualnej wypowiedzi między obecne w studio autorytety i osobowości medialne. W odróżnieniu od uczestników typowych debat zaproszeni goście zamiast krytykować siebie, przerzucili się na nieobecnych. Dostało się bulterierowi Kurskiemu, chociaż dzielnie bronił go prezes TVP S.A.

Prawem symetrii równie silne spory dotyczyły domniemanego agenta WSI; z nazwiska i imienia tożsamego z redaktorem znanej mi z autopsji Redakcji Wojskowej. Zaproszone do programu dinozaury polskich mediów, z jednym przedstawicielem młodego pokolenia, bezwzględnie przejechały się po godnych i niegodnych członkach stowarzyszeń działających zgodnie z ideałami albo sprzeniewierzającymi się interesom środowiska. Odniosłem wrażenie, że znam już wszystkich winowajców, ale nie gustuję także w prawdomównych świadkach ich występków. Zamiast poważnej rozmowy o przyszłości usłyszałem mnóstwo osobistych skarg i zaszłości. Audycja trwała tyle, ile przewidziano w ramówce, z przerwą na aktualności. Przyznam się wam, że były one o wiele ciekawsze, bo zawsze wolę fakty od, choćby najmądrzejszych, komentarzy. P.S. Ciekawskich a propos konkretnych danych personalnych uczestników Debaty odsyłam na strony Polskiego Radia, gdzie można wysłuchać obszernych fragmentów rzeczonego programu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 12.10.2006 17:00

Panie Andrzeju,
Zdaje Pan sobie doskonale sprawozdanie z konieczności posiadania przez ludzi skazanych na to zajęcie, skóry słonia. Ona jest gruba a jednocześnie bardzo unerwiona, a przez to bardzo wrażliwa na bodźce. Wspominając o skazanych mam na mysli ludzi wykonujących to, co robili od lat bez względu na to, czy budzili podziw, czy politowanie, czy byli za to chwaleni,czy potępieni. Robią to, bo jest to integralna czść ich naturalnego sposobu życia w tym miejscu. Przebrnął Pan przez jeden z najbardziej zawiłych tekstów, na jakie się zdobyłem i już za to Panu należy się cześć i chwała. Odczytał Pan intencje, a wiadomo, że wyjawienie prawd na temat uczestniczących w audycji autorytetach moralnych otwiera legendarną już puszkę majora Pudysza z Pandorrą. Na razie dajmy się wygadać Panu Lesiakowi. Szczerze mówiąc ża lmi Bronka, bo jest to naprawdę uczciwy gość, ale skoro naiwnie dał się porwać patosowi chwili musiałby dorównać jej wielkością. To nie jest takie proste i żaden dyplom w tym nic nie pomoże. Znam większość radiowych dyskutantów i dlatego jest mi bardzo smutno, że tak wspaniali ludzie poprzestają na tak prostych zdaniach. Chyba, że naprawdę mają słuchaczy za gorszą od siebie masę, czy Ważykowską "kaszę". Nie wiem... może wraca nowe?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Zbigniewie:) Zazdroszczę Panu cierpliwości i odporności. Dotrwałem zaledwie do połowy owej nieszczęsnej debaty. Przybora z właściwym sobie wdziękiem określał takie wydarzenia rozmową o wdziękach Maryni. Marynia nie byłaby zadowolona z takiego prowadzenia rozmowy o jej wdziękach.
Problem polityków i dziennikarzy, którzy myślą, że nie są politykami polega na tym, że mają oni najświętsze przekonanie obrony oblężonej twierdzy. Próba samokrytyki, przyznania się do błędów nie wchodzi w rachubę.
Nie wielu dziennikarzom udało się wejść do polityki i powrócić do dziennikarstwa bez dużych strat. Widstein, który od zawsze był postacią kontrowersyjną, będzie miał kłopot, żeby odrobić straty jakie teraz ponosi. Szkoda, choć nigdy nie było żal ludzi cierpiących męki katzenjammera. Zapracowali na swojego katza!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.