Facebook Google+ Twitter

Czy rząd otacza się stowarzyszeniami poparcia?

Bardzo łatwo wytworzyć w mediach i społeczeństwie odczucie masowego poparcia dla idei i poczynań rządu. Wystarczy stworzyć sieć stowarzyszeń, które będą mieć programy zbieżne z rządowymi.

Niedokończona budowa głównego budynku Elektrowni Jądrowej Żarnowiec / Fot. Michał Kotas, Wikipedia na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5Właśnie powstaje stowarzyszenie poparcia dla budowy elektrowni atomowej na Pomorzu.
Przypomnieć należy, że wszelkie dotacje dla stowarzyszeń leżą w rękach instytucji i rządowych urzędów.

Pewnym więc wydaje się, że "niezależne stowarzyszenia" działające z pełnym zrozumieniem dla rządowych planów i inicjatyw spotkają się również z pełnym zrozumieniem czynników władzy w "kwestii przyznawania dotacji".

Tym samym demokracja zasadzająca się na społecznej inicjatywie staje się swoją własną karykaturą. Przyczyna tkwi głęboko w systemie naszej demokracji i systemie wyborczym. Jak widać ta choroba to nie lekki katar lecz bliżej jej do gangreny, która zabija.

Rząd, który bez żadnej społecznej konsultacji podjął decyzję o budowie elektrowni atomowej i wyasygnował już na ten cel ogromne środki, konsultuje ze społeczeństwem lokalizację jej budowy i jednocześnie zatwierdza nowe prawo atomowe, które mówi, że społeczeństwo nie ma nic do gadania w tej sprawie (lokalizacji). W prawie tym nie przewiduje też niezależnych instytucji kontrolnych. Rząd będzie się sam kontrolował w tej dziedzinie.

Jednocześnie społeczeństwo liczyć się musi z kolejnymi kosztami inwestycji atomowej w postaci dofinansowania stowarzyszeń poparcia, które właśnie zaczęły powstawać.

A my wciąż szukajmy brakujących w budżecie miliardów. W kieszeniach emerytów dzisiejszych i przyszłych, w podnoszeniu podatków.

Powstało stowarzyszenie na rzecz elektrowni jądrowej w województwie pomorskim

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

Z pewnością prędzej czy później tak będzie ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chociaż jak by się tak poważnie zastanowić?! Zbudować elektrownię atomową za pieniądze podatników
a później z jakichś tam powodów sprywatyzować?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

I Robercie sedno jest tutaj, muszę ciebie zacytować: "Powinien być wyzwolony rynek energii a budowa atomówki powinna być stricte komercyjna - również nie środkami naszych państwowych firm. Mamy w kraju prywatne elektrownie. Węglowe, wiatrowe, wodne. Może też być prywatna atomowa. Jeśli będzie się potrafiła znaleźć na rynku i konkurować ceną!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł celujący, ale twój komentarz Robercie jeszcze lepszy. Tylko czy myślisz że LOBBY chciałoby oddać bez walki kurę która znosi złote jaja?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert! Takim jak Pan Jureczek nie przetłumaczysz. Oni mają w głowie, to samo co na brodzie. Do nich nic nie dociera, żadne logicznie uzasadnione argumenty. Oni mają swojego guru i wszyscy inni dla takich są nie ważni, się nie liczą. W Polsce elektrownia atomowa jest potrzebna jak wrzód na dupie, albo jak gazociąg północny po dnie Bałtyku. Co tam dla Panów Makiełów - są przykładnymi członkami, broda im rośnie i jest OK.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Robert Kamiński
Bardzo roztropnie ze strony rządu. To już władze PRL-u znały odpowiednie i zróżnicowane podejście: dla jednych nahaj dla innych łagodna perswazja a jeszcze inni medale i odznaczenia , itd, itd.
Wdzięczny za przypomnienie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powód przeprowadzenia „kampanii społecznej „ (nieprzypadkowa nazwa ) „Bezpieczeństwo ,które się opłaca” promujące za 20 milionów zł rozwój energetyki atomowej przez NGO został jasno przedstawiony w SIWZ MG
http://bip.mg.gov.pl/files/przetargi/11280/KONCEPCJA%20PO%20MODYFIKACJI_0.pdf

(...)Z uwagi na specyfikę kształcenia akademickiego, odmienność środowiska studenckiego oraz silne
utożsamianie się aktywnych przedstawicieli tej grupy z określonymi postawami i ideami
(proekologicznosc, walka z globalnym ociepleniem, zazwyczaj niechęć do wojny i konfliktów
zbrojnych, często rezerwa wobec instytucji publicznych), prowadzenie otwartych działań promocyjno informacyjnych
pod auspicjami Ministerstwa Gospodarki, w tym organizacja spotkań czy konferencji
dyskusyjnych, wiązałaby się z ogromnym ryzykiem otwartego konfliktu postaw i skupienia debaty na
emocjonalnych, „antypaństwowych przekazach”. Dlatego też najlepszym rozwiązaniem jest
zaangażowanie w działania wobec studentów organizacji nie związanych z administracja publiczna, tj.
z sektora organizacji pozarządowych (NGO), który to sektor jest znacznie bliższy „duchowo”
środowisko studenckiemu i rekrutuje się w znacznej mierze z reprezentantów tej grupy młodzie y.
Wybór organizacji realizujących działania winien odbyć się w postaci konkursu adresowanego do
instytucji, spełniających definicje organizacji wolontariatu i pożytku publicznego.(...)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Jerzy, jeśli Pan uważa, że nie można oprzeć polskiej energetyki na małych elektrowniach wodnych, to rozumiem nie jest to demagogia. Ale ja nie napisałem, że tak uważam. Napisałem, że kręciło się w Polsce 6300 turbin. Taka ilość była kiedyś potrzebna, by zaopatrzyć społeczeństwo w mąkę. To nie była ilość niezbędna do zaopatrzenia społeczeństwa w energię. Nie mam pojęcia jaka ilość jest do tego potrzebna. Wiem tylko, że 6300 turbin da więcej energii niż 300 - które kręcą się do dziś. I że z całą pewnością 12000 dałoby tej energii jeszcze więcej. Wiem też, że te 6300 kręcących się turbin świadczy o potencjale polskich rzeczek i strumieni. I wiem, że technologie elektrowni wodnych mocno się w międzyczasie zmieniły, i Niemcy budują (i produkują) już takie siłownie które wcale nie wymagają wielkich nakładów, a samo serce transportowane jest na dwóch ciężarówkach.
Panie Jerzy polskie prawo ogranicza tego typu inwestycje. Podczas gdy prawo Unii (na które nasze przepisy się powołują) nie widzą w tym nic zdrożnego.
Przyznam się uczciwie, że i ja nie widzę w tym nic zdrożnego. Być może Panu też przeszkadzałyby drobne spiętrzenia, choć aktualna technika i technologia pozwala czerpać energię bez kosztownych spiętrzeń.
Widzę więc wiele złego w tym, że ogranicza się Polakom możliwość wyboru i możliwość samodzielnego rozstrzygnięcia a być może i rozwiązania problemu. I wskazuje się na jedyną, objawioną prawdę. Zaprzęgając do tego celu instytucje "niezależnych" stowarzyszeń. Bo nie wierzę, Panie Jerzy w przypadkowość: by kolega Ar...ski z byłego klubu liberałów zupełnie przypadkowo dostrzegł właśnie potrzebę wsparcia innego kolegi z klubu liberałów :). O tym kto wspomaga niezależne stowarzyszenie nie warto już wspominać, Panie Jerzy :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie, demagogią jet to, że ratunkiem dla Polski są małe elektrownie wodne, niestety jest to utopia. Mamy położenie takie jakie mamy, rzeki - wiadomo jakie są. Na Raduni jest parę elektrowni wodnych, nawet je oglądałem:-))) konkretnie jest ich osiem o łącznej mocy 14 MW a tyle "bierze" np. rozmrażalnia wagonów w Porcie Północnym.
Powołuje się Pan na autorytet ministra Nowickiego, tylko, że z tymi autorytetami jest różnie:-)))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Władysławie, Polska wcale się nie boryka z problemami odpadów radioaktywnych. Wysyła je do Rosji.
Niemcy wiedząc co się z nimi tam dzieje, już do Rosji nie wysyłają.
Nowe prawo atomowe tego problemu też nie zauważa. Ogranicza ono możliwości wwozu do kraju odpadów. Koniec. Na temat wywozu nic nie ma. Typowa polityka Kalego. Czy to naprawdę nasza Polska?
Panie Władysławie - jeśli już rząd podjął decyzję o budowie (upieram się przy stwierdzeniu, że za plecami społeczeństwa, ale na własną odpowiedzialność, a także odpowiedzialność trzech swoich pokoleń) to nie powinno się to dziać za nasze pieniądze. Powinien być wyzwolony rynek energii a budowa atomówki powinna być stricte komercyjna - również nie środkami naszych państwowych firm. Mamy w kraju prywatne elektrownie. Węglowe, wiatrowe, wodne. Może też być prywatna atomowa. Jeśli będzie się potrafiła znaleźć na rynku i konkurować ceną!
Budowa, nadzór, zarząd i kontrola nad takim przedsięwzięciem przez do cna ubabrane w polityce państwo to makabra.
Panie Władysławie. To nie jest interes dla społeczeństwa i ludzi.
Dla mnie jest to bardzo jasne i przejrzyste.
Rozumiem, Panie Władysławie Pańskie intencje, lecz nie widzę podstaw do zaufania. Przykro, ale to co władza nam funduje od dłuższego już czasu nie wskazuje "by miała szczęśliwą rękę i serce do gospodarki". Jestem przekonany, że umie czerpać i wydawać. I tu jest mistrzem.
Stąd płyną moje największe obawy.
Bo, że nie chcą inwestować w małe i tworzą przeciw temu prawo, też ma uzasadnienie w tym co wyżej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.