Facebook Google+ Twitter

Czy rzeczywiście wczorajszy zamach w USA był niespodziewany?

Czy wczorajszy zamach na terenie USA był rzeczywiście takim zaskoczeniem dla władz amerykańskich i europejskich? Wszystko wskazuje na to, że od samego rana na terenie wielu krajów europejskich wzmocniono kontrolę bezpieczeństwa.

Bostoński zamach nie był zupełnym zaskoczeniem dla władz amerykańskich / Fot. AFPWczoraj w godzinach popołudniowych doszło na terenie USA do zamachu terrorystycznego z użyciem materiałów wybuchowych. Co najmniej trzy osoby poniosły śmierć a ponad 141 zostało rannych w rezultacie dwóch wybuchów na mecie maratonu w Bostonie (stan Massachusetts - jeden ze stanów Nowej Anglii, położony w północno-wschodniej części USA na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego). Szef policji bostońskiej Ed Davis powiedział na konferencji prasowej, że co najmniej 17 osób znajduje się w stanie krytycznym. Niektórzy z rannych stracili nogi lub ręce. Inne obrażenia to złamania, rany spowodowane przez odłamki i pęknięte bębenki w uszach. Dalsze informacje ze strony władz amerykańskich, w tym amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy brzmiały następująco: "Wciąż nie wiemy kto to zrobił i dlaczego. I nie powinniśmy zbyt pochopnie wyciągać wniosków zanim nie poznamy wszystkich faktów. Ale niech nie będzie wątpliwości - znajdziemy sprawców i dowiemy się czemu to zrobili. Każdy odpowiedzialny, każda odpowiedzialna grupa poczuje pełen ciężar sprawiedliwości". Wczorajszy zamach wedle przekazów informacyjnych miał następujący przebieg: do dwóch niemal równoczesnych wybuchów doszło w poniedziałek około godziny 15.00 (21.00 czasu warszawskiego) tuż obok mety, kiedy uczestnicy słynnego Maratonu Bostońskiego kończyli bieg, trzy godziny po tym, jak metę przekroczyli zwycięzcy. Różnica między obydwoma wybuchami wynosiła niecałe dwie minuty. W efekcie eksplozji wybuchła ogromna panika; zakrwawieni ludzie krzyczeli i biegali w kłębach dymu. Na miejscu bardzo szybko pojawiły się służby policyjne, medyczne oraz wojsko. Służby wywiadowcze poinformowały zaś, że dwa dodatkowe ładunki wybuchowe zostały rozbrojone nieopodal mety trasy maratonu liczącej 42 km. Przez bardzo długi czas udawało się Amerykanom uniknąć podobnych incydentów ze strony organizacji terrorystycznych. Wynikało to przede wszystkich z chwilowego rozbicia i osłabienia zagrożenia ze strony Al.-Kajdy, między innymi dzięki zabiciu jej przywódcy Usamy Bin Ladena 2 maja 2011 roku w Abbottabadzie przez amerykańskich marines. Dobra współpraca między organami rządowymi, w tym służbami wywiadowczymi zapewniała jak dotąd skuteczne zabezpieczenie przed ewentualnymi zamachami. Kiedy jednak Ajman az-Zawahiri został 16 czerwca 2011 wybrany na szefa zdewastowanej atakami antyterrorystycznej koalicji Al.-Kajdy, było wiadomo, że determinacja, inteligencja oraz wola walki nowego przywódcy może znaleźć urzeczywistnienie, w ciągu najbliższych kilku lat w postaci nowych zamachów. Czy zatem wczorajsze ataki w Bostonie są dowodem na to, że Al-Kajda pod komendą nowego radykalisty zaczyna się odradzać. Czy eksplozje są dowodem na sukces nowych komórek terenowych Al-Kajdy? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Istnieje jednak sporo faktów, które świadczą, iż w dniu wczorajszym spodziewano się incydentów tego typu. W dniu 15 kwietnia, w godzinach porannych miałem wątpliwą przyjemność podróżować trasą Stambuł - Warszawa via Frankfurt. Celowo używam tutaj przymiotnika „wątpliwą” gdyż warunki podróży były bardzo niekomfortowe ze względu na znacznie podwyższoną ilość uciążliwych kontroli osobistych na lotniskach i innych newralgicznych miejscach. W samym Stambule, od wczesnych godzin porannych można było zaobserwować wzmożone kontrole policyjne na ulicach. W centrum dawnego Rzymskiego Cesarstwa Wschodniego spore ilości uzbrojonych w broń długą patroli policyjnych, antyterrorystycznych poruszało się w pancernych samochodach sprawiając wrażenie jakby czegoś lub kogoś szukały. Zagadnięty w drodze na lotnisko taksówkarz stwierdził, że coś jest na rzeczy, gdyż od dawna nie widział takich ilości policjantów na ulicach. Potwierdził również moje przypuszczenia mówiąc, że jest to tym dziwniejsze, że w tym czasie w Stambule nie odbywały się żadne większe wydarzenia polityczne czy kulturalne. Ta sama sytuacja powtórzyła się we Frankfurcie kilka godzin później. Spora ilość patroli straży granicznej, policji od razu zwróciła moją uwagę. Bardzo często podróżuję przez to miasto i nigdy nie zanotowałem tak drobiazgowej kontroli pasażerów, w tym: wzmocnienie kontroli na bramkach check-in i w drodze do gate-ów, zatrzymywanie do kontroli osobistej pasażerów, których wygląd mógł wskazywać na pochodzenie z Bliskiego Wschodu. Pomyślałem, że musi to mieć jakiś związek ze stanem kontroli bezpieczeństwa w Turcji kilka godzin wcześniej. Gdyby sytuacja ta miała miejsce jedynie w Stambule, to jest to akceptowalne jako przypadek. Jednak powtarzalna sekwencja wydarzeń w dwóch różnych państwach sugeruje działanie według pewnego schematu – podniesiono poziom zagrożenia terrorystycznego na lotniskach gdyż spodziewano się ewentualnych działań grup terrorystycznych. Ograniczenia w informacjach na temat planowanych zamachów świadczyły, że nie znano tylko lokalizacji takiego aktu skoro objęto dodatkową kontrolą inne państwa poza USA. Wniosek – USA musiały wiedzieć, że organizacje terrorystyczne planują jakąś operację, być może na terenie Ameryki. Niezbyt zdziwiona mina Baracka Obamy, podczas wygłaszania oświadczenia sugeruje, że mógł on być wcześniej informowany przez służby wywiadowcze swojego państwa o zaistniałym zagrożeniu. Pozostaje jedynie czekać aż jakaś telewizja arabska przekaże oświadczenie grupy terrorystycznej odpowiedzialnej za te zamachy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.