Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

45724 miejsce

"Czy się wyrobimy?" - przygotowania do Euro 2012

Nie ma już wielkiego, narodowego kibicowania. Sen austriacko-szwajcarski dobiegł końca w niedzielę. Teraz wszyscy kibice świata czekają na Euro 2012. Ale... czy zdążymy z organizacją?

Wbrew wszelkim opiniom, widać światełko w tunelu dla Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie. / Fot. Rafał KoniecznyDo Euro 2012 pozostało 1438 dni. Na wszystkich forach związanych z piłką nożną wrze od pytań: Czy się wyrobimy? Czy wybudujemy setki kilometrów autostrad? A stadiony? Postaram się odpowiedzieć na te pytania.

"Czy się wyrobimy?" to zdecydowanie najczęściej zadawane pytanie przez wszystkich kibiców. Aby udzielić na nie odpowiedzi najpierw spotkałem się z Adamem Rosińskim, przewodniczącym Rady Kamionka. To właśnie na Kamionku (a nie na Saskiej Kępie czy Grochowie jak się powszechnie sądzi) powstanie Stadion Narodowy.

Zdążymy?
- Oczywiście, że tak. Myślę, że podstawowym argumentem, który zmobilizuje wszystkich do budowy nie tylko
stadionu, ale całej infrastruktury niezbędnej do organizacji Euro jest to, że gdyby się nie udało, to Ci wszyscy politycy byliby spaleni. Po prostu spaleni.

Czego się Pan obawia?
- Obawiam się tego, żeby mieszkańcy Pragi-Południe nie stali się "płatnikiem netto". To znaczy, że będzie tak: zostanie zbudowany stadion, natomiast wyremontowane i zmodernizowane zostaną rzeczy tylko po drugiej stronie Wisły, albo na Pradze Północ. Bo coś tam już jest dla turystów i można to rozszerzyć itp. My zostaniemy z samym stadionem i kibice, którzy tu będą przyjeżdżali wyjdą cztery metry za obiekt popatrzą i pomyślą: "Tu nie ma nic ciekawego". Jeśli Ci kibice przyjadą tutaj, to sorry, oni nie będą widzieli tego co jest piękne w Centrum czy na Pradze-Północ! Oni zobaczą to co jest tutaj, dookoła. A co zobaczą tutaj? No właśnie tego się obawiam, że nic.

Obawy Polaków o mistrzostwa Europy w piłce nożnej 2012 stara się wyjaśnić radny Maciej Bogucki z Urzędu Pragi-Południe:
- Te obawy są jak najbardziej słuszne. Przecież przez 19 lat nie udało nam się tyle wybudować ile mamy stworzyć przez cztery lata. O Stadiony i hotele się nie obawiam, bo to interes prywatnych inwestorów. A jak pokazało Euro 2008, najlepiej zarabiają właściciele dwu i trzy-gwiazdkowych hoteli. Najgorzej będzie z drogami. Moim zdaniem jest 75 proc. na to, że się wyrobimy z autostradami i drogami szybkiego ruchu. Pamięta pan co się działo w Grecji przed Olimpiadą? Oni 20 dni przed imprezą budowali jeszcze stadion w Atenach. Dlatego o nasze Euro 2012 się w zupełności nie martwię.

GDDKiA zapewnia, że nie ma się czego obawiać - spójna infrastruktura drogowa będzie gotowa na Euro 2012. / Fot. http://www.droginaeuro.pl/strona/priorytety-euro-2012Bogucki twierdzi więc, że obawy Polaków schodzą na poziom dróg krajowych i autostrad. Jego tezę potwierdzają badania CBOS-u przeprowadzone wśród mieszkańców Warszawy. Osiem proc. ankietowanych uważa, że nie zdążymy z wybudowaniem stadionu, 30 proc. myśli, że do 2012 roku nie powstanie poprawna infrastruktura hotelowa, natomiast aż 50 proc. badanych twierdzi, że nie wyrobimy się z autostradami.

Na stronie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad są dostępne informacje na temat postępu przygotowań do Euro 2012. W 2008 roku zostanie oddanych do ruchu ponad 450 kilometrów asfaltu. Jednak z 25 pozycji oznaczonych niebieską czcionką (inwestycje związane z Euro 2012) żadna nie jest jeszcze oddana do użytku. - Nie ma się czego obwiać, wyrobimy się - zapewnia Artur Mrugasiewicz z biura prasowego GDDKiA.

Jeszcze gorzej jest z II linią metra. 60 proc. warszawiaków uważa, że kibice nie dojadą metrem na Stadion Narodowy na Euro 2012. - Nie mogę zapewnić, że powstanie stacja "Stadion" do mistrzostw Euro 2012 - mówi Krzysztof Malawko, rzecznik prasowy Metra Warszawskiego. - Jednak metro na czas rozgrywek piłkarskich będzie zamknięte ze względów bezpieczeństwa. Liczba pasażerów w wagonie jest ograniczona, więc ja sobie nie wyobrażam tego, że 50 tys. kibiców będzie uprzejmie czekało na kolejne składy. Takie rozwiązanie stosowano podczas Euro 2008. Kibice będą korzystali z innych środków transportu - dodaje.

A co po Euro? Czy Warszawa będzie zdolna zorganizować imprezę na 50 tys. osób? Na te pytania odpowiada Marcin Hadaj, rzecznik prasowy Narodowego Centrum Sportu: - Stadion jest tak pomyślany, aby stale organizować takie imprezy. Nie jest miejscem gry żadnej drużyny klubowej, więc musi zarabiać na innych imprezach i będzie zarabiać. Skoro w Warszawie można w ciągu kilkunastu godzin zorganizować mszę papieską na 300 tys. osób i miasto radzi sobie z tym idealnie, to również z żadną - dużo mniejszą imprezą na stadionie też nie będzie problemu.

Testowe palowanie już się zakończyło, we wrześniu rusza budowa Stadionu. / Fot. Rafał KoniecznyNa pytanie na jakim etapie jest teraz budowa Stadionu Narodowego odpowiada: - Skończyło się właśnie testowe palowanie, które pozwoli nam określić precyzyjnie, gdzie wbijać konkretne rodzaje pali i na jaką głębokość, po to aby budowa fundamentów stadionu szła szybko i nie była przesadnie droga. Aby coś zaczęło się dziać na dobre, musi upłynąć trochę czasu. To i tak rekord, że w ciągu pół roku zaprojektowano tak skomplikowaną, ważną inwestycję. W tej chwili czekamy na pozwolenia na budowę, które będzie w lipcu, wybieramy wykonawcę budowy fundamentów Stadionu Narodowego i we wrześniu ruszamy z budową.

Postawię pytanie jeszcze raz: czy się wyrobimy? O stadiony i hotele nie ma się co martwić (bo to prywatni inwestorzy). Wszystko wskazuje na to, że GDDKiA też wyrobi się z drogami (w tym roku ponad 450 kilometrów zostanie oddanych do użytku). Metro Warszawskie nie obiecuje, że stacja "Stadion" powstanie do mistrzostw, ale tak czy siak metro będzie wtedy zamknięte (ze względów bezpieczeństwa, wzorem Euro 2008).
Na pytanie postawione przez wszystkich Polaków odpowiedź uzyskamy jesienią - wtedy otrzymamy wyniki lipcowej wizytacji UEFA, która zaczyna się... jutro.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

13 - tego czasem zimą, jest wiosnaSubject: GLOS_W_DYSKUSJI. doc


GŁOS W DYSKUSJI warszawa
26.07.08r.

Czy Polska i Ukraina mogą stracić EURO'2012 ?





Zaniepokojony niedawnymi doniesieniami prasowymi, że Włosi, Francja, a
ostatnio i Niemcy zabiorą nam organizację EURO'2012, oraz opieszałością
ludzi odpowiedzialnych za przygotowanie imprezy w Polsce, kieruję ten list
do Pańskiej Redakcji z nadzieją jego opublikowania. Pragnę aby sympatycy
piłki nożnej mogli zabrać głos w dyskusji, a jednocześnie mieli możliwość
moralnego nacisku na przedstawicieli władz oraz rozliczania swoich posłów,
senatorów oraz partie polityczne. Przecież przed wyborami kandydaci na
parlamentarzystów głosili pełne poparcie dla idei zorganizowania finałów
mistrzostw Europy wspólnie z Ukrainą. Zajęty wyjazdem na turniej EURO'2008
(już mój piąty) i zdegustowany fatalną grą reprezentacji Polski, nie
zauważyłem, że minęło już ponad 15 miesięcy od przyznania naszym krajom
organizacji EURO'2012 oraz 14 miesięcy od debaty na ten temat,
przeprowadzonej przez o TVP 2 i redakcję "Dziennika". I co? I nic - poza
sporami politycznymi, obrzucaniem się inwektywami i wzajemnym przerzucaniem
odpowiedzialności przez zainteresowane strony.

Ówczesny premier, Jarosław Kaczyński oraz przewodniczący największej partii
opozycyjnej Donald Tusk złożyli publiczną deklarację, że w sprawach Euro'12,
będą mówili jednym głosem. Zapowiedzieli współdziałanie w powstawaniu
szybkich i dobrych ustaw, które umożliwią terminowe wykonanie poszczególnych
projektów i inwestycji. Wtórował im były minister sportu Tomasz Lipiec,
aresztowany nieco później, razem z dyrektorami COS, za przekręty korupcyjne.
Człowiek ten, o zgrozo, szukał nieprawidłowości w PZPN. Z kolei następczyni
Lipca, pani Elżbieta Jakubiak, nie mająca pojęcia o sporcie, wzięła sobie do
pomocy byłego głównego architekta Warszawy, Michała Borowskiego, którego
wyrzuciła z posady za niekompetencje prezydent Hanna Gronkiewicz - Waltz.
Usunięty z Urzędu Miasta Michał Borowski okazał się głównym hamulcowym
przedsięwzięcia. Już pierwszego dnia urzędowania minister Jakubiak, miałem
sposobność stanąć twarzą w twarz z przyszłym prezesem Narodowego Centrum
Sportu. Kiedy na moje pytanie odpowiedział, że od początku brano pod uwagę
tylko jedną lokalizację Stadionu Narodowego, poczułem się zniesmaczony. Tu
przecież chodziło o ogromną inwestycję, a nie postawienie budki z piwem. Z
kolei pytania, czy taką decyzję podjął premier Jarosław Kaczyński ? - pan
Borowski nie chciał skomentować.

W związku z przyspieszonymi wyborami i prawdopodobnymi zmianami na szczytach
władzy, pani Jakubiak z panem Michałem robili wszystko, ażeby nie zawieść
swojego mocodawcy. Specustawa, przygotowana przez ministerstwo w bardzo
krótkim terminie, okazała się bublem legislacyjnym. Odchodząca minister
starała się zarekomendować biura, które mogłyby zaprojektować Stadion
Narodowy. Ponoć w imię ułatwienia pracy swemu następcy. Ileż było w tym
obłudy. Nowy minister został postawiony przed faktami dokonanymi. Tylko
wariat może zmienić lokalizację obiektu ! - mówiła pani Jakubiak. Czyżby
były naczelny architekt Warszawy nie powiadomił jej, że Stadion
Dziesięciolecia zlokalizowany jest na starym korycie Wisły, a nie na
podmokłych terenach? Całe szczęście, że minister Drzewiecki wybrał firmę JSK
Architekci, a nie rekomendowane przez Borowskiego biuro APA KA, które nie
projektowało wcześniej obiektów sportowych! O, przepraszam, zaprojektowało
wirtualny stadion do rozmów z UEFA. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że
praktycznie nikt nie zgłosił się do światowej sławy naszego rodaka, Edmunda
Obiały, który realizował Stadion Olimpijski w Sydney, a obecnie zatrudniony
jest przy podobnym obiekcie w Londynie. Mógłby służyć przynajmniej radą.

Minister Mirosław Drzewiecki poddał się rodzajowi dyktatu ze strony
Jarosława Kaczyńskiego, Kazimierza Marcinkiewicza i Tomasza Lipca. W
obecnej sytuacji, wobec upływającego czasu, i ja pogodziłem się z tą
lokalizacją. Tym bardziej, że nowy stadion będzie stricte piłkarski - bez
bieżni lekkoatletycznej, a wybudowany w niecce starego, z wykorzystaniem
nasypów. Martwi mnie głównie koszt budowy oraz brak perspektyw związanych z
Narodowym Centrum Sportu. Co prawda uniknęliśmy całkowitej rozbiórki
stadionu i wywózki gruzu, choć i tak część nasypu trzeba będzie jednak
rozebrać, chociażby na dojazdy do garaży znajdujących się pod płytą boiska.
Bardzo dużo pieniędzy pochłonie wbicie około 3 tys. pali i utwardzanie
terenu oraz wykonywanie prac poniżej lustra wody. Ostatnio, podczas
konferencji prasowej zwołanej przez Borowskiego w barakach N.C.S. odpierał
on prasowe zarzuty, jakoby miał zatajać swoje dochody w oświadczeniach
majątkowych. Szczerze mówiąc, ta sprawa mało mnie obchodzi i nie mam zamiaru
w tym się babrać. Od tego jest prokuratura i urzędy skarbowe. Natomiast mam
do niego pretensje jako do człowieka, który powinien być bardziej uczciwy
niż żona Cezara, tymczasem na tej konferencji człowiek znów mnie zaskoczył.
Nie bardzo wiedział, ile będzie kosztował stadion. Ja w budownictwie
przepracowałem ponad 40 lat, będąc zbrojarzem, majstrem, kierownikiem
budowy, wreszcie prezesem i właścicielem małej firmy. Ciekawy jestem, kto
pokryje te bardzo zwiększone koszty? Oprócz palowania trzeba jeszcze będzie
doliczyć utwardzenie terenu. O charakterze tego człowieka najlepiej świadczy
fakt, że albo skomle o posadę, patrz artykuł "Człowiek z Księżyca" w
"Dzienniku" z 5-6.07.08, albo rozpowiada, ze nikt go nie ruszy. Jednym
słowem niezatapialny, niezastąpiony, po nim choćby potop.Najgorsze jest to,
że pan Borowski robi to wszystko z premedytacją, łącznie ze złożeniem
nieprawidłowego wniosku o pozwolenie na budowę stadionu. Po prostu nie
zrobił solidnego przetargu. Stąd różne niedomówienia, przekłamania i aneksy
do umów.

Prasa nazywa "niezatapialnym" również prezesa PZPN Michała Listkiewicza.
Jednak, w odróżnieniu od Borowskiego, ma się on czym pochwalić. Podobnie jak
niedawno powołany prezes spółki PL.2012 Marcin Herra, który zaimponował mi
ogromnym entuzjazmem i podejściem do trudnego zadania.



Przy okazji mistrzostw Europy, można byłoby wybudować 2 lotniska, na których
lądowałyby samoloty tanich linii ( Modlin, Sochaczew ), 2 mosty ( Północny i
Krasińskiego), szybki tramwaj, Park Sportowy z ośrodkiem i szkółkę piłkarską
oraz siedzibę PZPN na Białołęce. Byłyby to samo nakręcające się inwestycje.
Tym bardziej, że już jest inwestor zainteresowany budową tych obiektów, ale
jak zwykle brak woli politycznej. Nie wspomnę o małej obwodnicy dookoła
Warszawy, wystarczy połączyć z dwóch stron trasę Toruńską z Siekierkowską,
czy autostrady Berlin - Warszawa - Moskwa. I zastanawiać się nad budową
wielkiej obwodnicy dla Warszawy. Czy to są mrzonki? Myślę, że nie. Zgoda
buduje, niezgoda rujnuje. Pozwólmy tylko działać burmistrzowi dzielnicy
Białołęka, panu Jackowi Kaznowskiemu.



Dlatego skandalem jest ciągłe pozostawanie Michała Borowskiego na stanowisku
szefa N.C.S. Człowieka, który od 2003 roku wyrządził stolicy mnóstwo
szkody. A to przecież warszawiak od urodzenia. Powtarzam, iż zwiększone
koszty budowy nowego stadionu zawdzięczamy głównie politykom PiS i osobiście
byłemu premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, który otoczył się armią
potakiwaczy. Kto wprowadził go w błąd? Tymczasem parlamentarzyści zajęci są
tylko walką polityczną. Gdyby chociaż połowę tego czasu poświęcili na
realizację przygotowań do EURO'2012, to bez obaw patrzyłbym w przyszłość.

Przyznanie nam organizacji tej imprezy należy potraktować jako akt
sprawiedliwości dziejowej i rodzaj "Planu Marshalla Bis". Znając życie,
stadion z najpotrzebniejszą infrastrukturą powstanie. Natomiast o drugiej
linii metra w stolicy i autostradach możemy tylko pomarzyć. Jest jeszcze
czas, by Narodowe Centrum Sportu przenieś do Białołęki, gdzie do
zagospodarowania od ręki jest około 80 ha ziemi należącej do skarbu państwa.
Nie będę już więcej pisał, bo to jak rzucanie, grochem o ściane. A czas
płynie. Czy jak zwykle Polak będzie mądry po szkodzie? Mimo wszystko mam
nadzieję, że tym razem staniemy na wysokości zadania i damy odpór zachodnim
rewelacją prasowym oraz nie postawimy prezydenta Michela Platiniego i
Komitetu Wykonawczego UEFA w niezręcznej sytuacji.

Chyba lepiej parę razy się zastanowić podejmując decyzje, niż działać
pochopnie, na szkodę Polski.

Pozostaje ze sportowym pozdrowieniem.
Andrzej BOBO Bobowski
KRÓL POLSKICH KIBICÓW.
www.bobo-bobowski.pl
e-mail; boboand@wp.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za temat na czasie!!! i oczywiście za treść. Ja wolę jednak pozostać optymistką w tej kwestii!!! Z cierpliwością na ocenę poczekam do roku 2012.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozumiem Twoje podejscie. Jednak na taka inwestycje trzeba patrzec dlugoterminowo. My placimy za stadiony, nowe drogi, ale beda one nam sluzyc przez lata. Zastrzyk finansowy dotyczy glownie okresu mistrzostw i sa to duze pieniaze. Jednak dochodzi do tego promocja naszego kraju, naszych miast, kultury. Moze niektorzy wowczas pierwszy raz w zyciu odwiedza Polske. Jesli sie dobrze zaprezentujemy beda chcieli nas odwiedziac w przyszlosci. To jest inwestycja w turystyke. Tego typu przedsiewziecie nie jest jednorazowym wydarzeniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

okej, tyle, ze pamietaj, ze to my płacimy za stadiony itp... wiec czystego zysku bedzie raczej mało. Chodzi mi o samo Euro, bo dopiero potem stadiony przyniosą nam korzyści :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do zyskow zaliczylabym: tysiace kubicow (bilety na mecze, noclegi w hotelach, wydatki na gastronomie, transport lokalny i miedzynarodowy, moze troche na zwiedzanie, pamiatki). Ceny w Polsce i na Ukrainie sa nizsze niz w innych czesciach Europy, wiec mysle ze wielu kibicow przyjedzie, aby na zywo obejrzec mistrzostwa. To wlasnie mialam na mysli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

o tym zysku finansowym mozna by polemizować...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Euro 2012 - to bedzie promocja Polski. Musimy wypasc jaknajlepiej.
Mysle, ze wszystkim nam na tym zalezy.
Poza tym, to ogromny zastrzyk finansowy. Sadze, ze motywacja jest na wysokim poziomie i to w duzym stopniu nam pomoze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.