Facebook Google+ Twitter

Czy Świętochłowice postawią na piłkę?

Świętochłowice - moja mała ojczyzna, miasto nierozerwalnie kojarzone z czarnym sportem czyli żużlem. W okresie przedwojennym była jednak tutaj ekstraklasa - czy będzie w przyszłości?

Tak się składa, że od urodzenia mieszkam w Świętochłowicach. Miasto to słynie z żużlowych sukcesów miejscowego Śląska i jego asa Pawła Waloszka. Jest w mieście mnóstwo fanatyków czarnego sportu, a zarazem i zwolenników reaktywacji tego sportu na stadionie Skałka. Ja jednak jestem nieco innego zdania. W Świętochłowicach w obecnym czasie nie można stawiać na żużel, gdyż to zbyt kosztowna dyscyplina i władz miejskich nie stać choćby na partycypację w kosztach utrzymania sekcji żużlowej. Tańszym rozwiązaniem jest postawienie w mieście na piłkę. Tradycje sięgają okresu przedwojennego, kiedy to miejscowy Śląsk - założony w 1920 roku - grał przez dwa w ówczesnej pierwszej lidze, dziś nazywaną ekstraklasą. Rywalizacja o ligowe punkty z Legią Warszawa, Ruchem Chorzów, Wisłą Kraków.

Pobyt w elicie krajowej piłki, co prawda trwał krótko, bo dwa sezony, ale został zwieńczony piątym miejscem na mecie debiutanckiego sezonu świętochłowiczan. Po spadku nie było już dane powrócić temu klubowi w szeregi najlepszych drużyn w kraju. Jednakże należy tutaj wspomnieć, że klub wychował kilku czołowych piłkarzy, którzy grali w reprezentacji Polski, jak choćby Edward (Ewald) Cebula. Grał on w biało-czerwonych barwach na IO w Berlinie w 1936 roku. Cebula grał już wówczas w chorzowskim Ruchu; w tym też klubie zdobył tytuł Mistrza Polski w 1952 roku, jako grający trener zespołu, co jest do dziś jedynym takim wyczynem. W Świętochłowicach urodził się Krzysztof Walczak; piłkarz ten grając z katowickim GKS-em w drugiej rundzie Pucharu UEFA, edycji 1994/95 wyeliminował zespół Girondins Bordeaux, gdzie grali piłkarze tej klasy co Zinedine Zidane, Bixente Lizzarazu czy Christophe Duaggary czyli w komplecie mistrzowie świata z 1998 roku i mistrzowie Europy z 2000 roku. W Świętochłowicach mieszkał też Krzysztof Warzycha, as chorzowskiego Ruchu i Panathinaikosu Ateny. 50-krotny reprezentant Polski. Myślę, że warto, aby nie tylko miejskie władze pomogły klubowi przetrwać trudne chwile i stworzyły klub przynajmniej trzecioligowy. Wierzę,że tak się stanie.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.