Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

59727 miejsce

Czy szkoła rzeczywiście przeżywa kryzys?

Obecny system edukacji w Polsce jest coraz częściej krytykowany za nadmiar teorii, brak praktyki i zabijanie twórczego myślenia. Czy promowanie nowych technologii, to dobry sposób na zmiany?

Parę dni temu, polska profesor socjologii Anna Giza-Poleszczuk powiedziała w radiu TOK FM, że wielu młodych ludzi nie interesuje się polityką i istotnymi sprawami dotyczącymi społeczeństwa. „Nigdy nie przeprowadziliśmy rozumnej edukacji obywatelskiej, przez którą rozumiem nie to, że piszemy nudne podręczniki, tylko tworzymy żywe doświadczenia wpływu i uczestnictwa tak, aby demokracja stała się naszym nawykiem, a nie jedynie pustym słowem”.
Dodała, iż edukacja pozbawiona jest zakorzenienia w naszym realnym życiu. Można się z tym zgodzić, z uwagi na to, że na lekcjach z wiedzy o społeczeństwie rzadko prowadzi się prawdziwe, merytoryczne dyskusje i pomija się praktykę. Nauczyciele zazwyczaj nie zachęcają do rozwoju własnej pomysłowości i działania. Ta bierność nie dotyczy jedynie braku zainteresowania młodych polityką. Giza-Poleszczuk wspomniała też o 12-letniej nauce konformizmu.

Szkoła "wiedzowa" to przeżytek?
Do krytyki obecnego systemu edukacji dołącza Lechosław Hojnacki, nauczyciel i metodyk e-kształcenia, który wskazuje na „obowiązujący XIX-wieczny model szkoły »wiedzowej«”. Ten typ szkoły promuje wiedzę jako klucz do sukcesu, traktując po macoszemu nauczanie umiejętności praktycznych. Ta uwaga jest słuszna, zwłaszcza że propagowanie uczenia się niezliczonej ilości faktów i regułek, nawet na przedmiotach ścisłych, wydaje się zupełnie niepotrzebne. Gdzie tu miejsce na praktykę i generowanie nowych idei? Uczniowie rzadko mają możliwość rozwoju swojej kreatywności i wdrażania swoich pomysłów w życie. Zazwyczaj najważniejsze jest to, aby nauczyli się teorii i zapytani przez nauczyciela, wyrecytowali regułki jak z karabinu.

Jak twierdzi Hojnacki, zwieńczeniem 12-letniej edukacji jest matura, czyli „promocja myślenia konwergentnego”. Ten rodzaj rozumowania oznacza poszukiwanie jedynej poprawnej odpowiedzi. A co z umysłami otwartymi i twórczymi, które mają swoje własne, często mądre przemyślenia, ale mogą się nimi podzielić tylko poza szkołą? Humaniści mogą czuć się rozczarowani, gdy zobaczą swoje wyniki matury z j. polskiego. Czy to ich wina, że przeczytali zbyt dużo i znaleźli nowe konteksty, których nie było w kluczu odpowiedzi? Ewa Wilk w artykule „Test na rozum” wymienia kilka zadań, które początkowo miała spełniać nauka j. polskiego. Wymieniła tu m.in. propagowanie samodzielnego myślenia, umiejętność szybkiego formułowania myśli w mowie i na piśmie, odstępowanie od zasady: „zakuj, zalicz, zapomnij”, odstępowanie od tradycyjnego podziału na przedmioty oraz pielęgnację uczniów wybitnych. Ile z tych postulatów weszło w życie? Większość z nich to mrzonki, a mogą to potwierdzić uczniowie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Szkolnictwo już od wielu lat przeżywa kryzys.
Konieczna jest niezależna kontrola państwa rzeczywistego stopnia przyswojenia wiedzy przez uczniów jako kontrola pracy nauczycieli, a nie uczniów.
Testy, testy i jeszcze raz testy on-line na wszystkich poziomach nauczania i z całego materiału jaki uczeń przerobił od początku pobytu w szkole - przynajmniej raz w semestrze.
Skończy się wtedy udawanie, że nauczyciele uczą i udawanie, że uczniowie przyswajają wiedzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.