Facebook Google+ Twitter

Czy ta tragedia nas zmieni?

Przez ostatnie dziesięć dni uwagę naszego społeczeństwa i znacznej części świata, pochłaniała jedna sprawa - tragedia w Smoleńsku. Jak wpłynie ona na dalsze losy naszego narodu?

Nikt chyba nie ma wątpliwości, że katastrofa, której w ostatnich dniach byliśmy świadkami, zapisze się bardzo wyraźnie na kartach historii.

"Takiej tragedii współczesny świat nie widział" - powiedział Premier Donald Tusk. Zgadza się. Na próżno szukać porównywalnej katastrofy, gdzie ginie prezydent państwa, pierwsza dama, dwóch wicemarszałków sejmu, wicemarszałek senatu, prezes banku narodowego i wielu innych, pierwszoplanowych uczestników życia publicznego.

Nasze społeczeństwo znakomicie zdało egzamin z patriotyzmu i najbardziej symbolicznych, ale czasem najtrudniejszych gestów. Nie zawiedli zwykli obywatele, którzy natychmiast po katastrofie zaczęli gromadzić się pod Pałacem Prezydenckim, nie zawiedli też rządzący; godnie i z należną czcią pożegnali tragicznie zmarłych.

W tych dniach nasz naród zdawał się być monolitem. Wszyscy łączyliśmy się w smutku i żałobie po stracie przedstawicieli naszego państwa. Nie miały znaczenia różnice poglądów, wszystkich jednoczyło głębokie poczucie, że w obliczu takiego dramatu, nie mają one żadnego znaczenia.

Jak długo utrzyma się ta jedność? Czy to bolesne doświadczenie coś w nas zmieni? Wymagamy od siebie zbyt wiele i jednocześnie zbyt mało. Zbyt wiele jeśli chodzi o jedność, bo przecież mimo tego, że jesteśmy obywatelami jednego państwa, mamy prawo do różnych poglądów i opinii. Sztuka patriotyzmu polega natomiast na odsunięciu swoich przekonań na dalszy plan, gdy w grę wchodzi interes mojej Ojczyzny, gdy zachodzi potrzeba manifestowania narodowej jedności. Polacy to potrafią.

Jednak wymagamy od siebie także zbyt mało. Oczekujemy, że zmieni nas jakiś czynnik zewnętrzny. Czekamy aż jakieś wydarzenie uczyni z nas lepszych ludzi, zamiast poszukać wewnętrznej motywacji do ciągłej pracy nad sobą. Nasze nadzieje na zmianę pojawiły się po odejściu Jana Pawła II, pięć lat temu. Dzisiaj z wyrzutem, nie wiadomo wobec kogo, mówimy, że nic w nas z tego nie zostało... Ludzie, którzy odeszli zostawiają po sobie nie świadectwo śmierci, ale przede wszystkim świadectwo życia! To na tym drugim powinniśmy koncentrować naszą uwagę.

Być może świadectwo życia niektórych osób, które tragicznie zgineły 10 kwietnia 2010r. lub Jana Pawła II na nowo obudzi w nas głęboką i szczęrą chęć zmiany na lepsze. Nie czekajmy aż świat zacznie zmieniać nas, to my zacznijmy zmieniać świat.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.