Facebook Google+ Twitter

Czy tego chciałeś Grzegorzu Dyndało, czego P. Ikonowicz doznał?

To, co w czasach PRL uchodziło za szlachetną walkę w obronie pokrzywdzonych, w III RP zasługuje jedynie na więzienną kratę. I nikomu to nie przeszkadza, nikogo nie uwiera. Cóż zatem warta była tamta walka? Czy warto było jeść tę żabę?

No i stało się. Dzisiaj ano o godz. 06:00 do drzwi mieszkania Piotra Ikonowicza zapukali policjanci i zawieźli go prosto do aresztu w Olszynce Grochowskiej w celu wykonania na nim kary 3 miesięcy pozbawienia wolności.

Przypomnę, że w 2000 roku Ikonowicz - działacz lewicowy, współtwórca Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej - brał udział w blokowaniu eksmisji pary starszych ludzi w Warszawie. Został oskarżony przez właściciela lokalu o naruszenie nietykalności cielesnej, którego to faktu nikt, nawet obecni na interwencji policjanci, nie widział. A nawet, jak P. Ikonowicz może i np. odepchnął namolnego nowego ”właściciela” mieszkania, toć to żadne przecież przestępstwo. Nawet wykroczenie.

Ale w III RP sądy nie sądzą, bo w III RP sądy wydają wyroki, a jest to różnica kolosalna, bo zasadnicza.

Chichot historii ... raczej bardzo ponury.

W latach PRL-u P. Ikonowicz namiętnie walczył z przebrzydłą komuną. Walczył z nią, aby polepszyć los klasy robotniczej, którą ta komuna okrutnie indoktrynowała poprzez zmuszanie do pracy w państwowych zakładach i pegeerach, poprzez regularne wypłacanie wynagrodzenia, darmową opieką medyczną i możliwością posiadania samodzielnych mieszkań. W zamian za to, komuna odwdzięczała mu się różnymi represjami, w tym skazaniem na pozbawienie wolności, oraz internowaniem za czasów stanu wojennego.

Efektem tej walki (do którego swoją istotną cegiełkę dołożył) było złożenie przez komunę władzy i budowa kraju szczęśliwości wszelakiej, miodem i mlekiem płynącym. Ale jak się rychło okazało, nie dla wszystkich owa szczęśliwość była osiągalna.

No więc, w tym kraju szczęśliwości wszelakiej, miodem i mlekiem płynącym, musiał Piotr Ikonowicz stanąć ponownie do walki o prawa zwykłych ludzi, tych biednych i opuszczonych przez państwo. W roku 2000 stanął w obronie biedaków, których władza (za sprawą ustawy B. Blidy z SLD) eksmitowała bezlitośnie na bruk.

I za walkę o prawo do szacunku, godności, prawo do dachu nad głową i podobne inne bzdety, które dla władzy, wywodzącej się z dawnej opozycji, znaczenie miały jedynie za czasów panowania komuny, władza ta wsadziła go dziś za kratki.

Za czasów przebrzydłej komuny państwo ludziom domy budowało. Dziś – co jest również efektem walki Piotra Ikonowicza- ludzi z mieszkań eksmituje, aby zwolnić miejsce dla całej gamy różnych czyścicieli kamienic.

W czasach PRL-u identyczne postępowanie P. Ikonowicza odczytane byłoby jako heroiczna walka o prawa człowieka, deptane przez nieczułą na losy szaraków władzę. Aresztowanie go wywołałoby protesty nie tylko w Polsce, ale i w całym demokratyczny świecie. Dzisiaj w Polsce protesty wywołuje jedynie skazanie Julii Tymoszenko z Ukrainy (za różnego rodzaju przekręty gospodarcze i nadużycie władzy), a także Chodorkowskiego z Rosji, który za czasó Jelcyna, z szybkością światła, z biedaka w miliardera się przeistoczył. Zapewne ciężką pracą własnych rak.

Losem Piotra Ikonowicza nawet sam prezydent Komorowski – wielki obrońca praw człowieka z czasów PRL – niespecjalnie się przejmuje. I jeżeli kiwnie małym palcem w bucie, to w zasadzie będzie już „po ptokach”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Brawo dla Autora!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.