Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

49756 miejsce

Czy to już jest szczyt bezczelności?

Pani weterynarz zatrudniona w ludzkim ministerstwie zdrowia znalazła się w sytuacji mało komfortowej. Co nie znaczy, że nie znalazła wyjścia z sytuacji. Jako osoba inteligentna poszła po prostu zmienić suknię...

Najpierw jednak musiała wybełkotać z oficjalnego krzesła za stołem wyjaśnienie. Szef kazał, szef nie mógł osobiście, szef się miga jak może, szefowi się nie odmawia. Szczególnie jak się jest specjalistą weterynaryjnym na ciepłej posadzie w ludzkim ministerstwie zdrowia. Po złożeniu wyjaśnień, które niczego nie wyjaśniały musiała biedaczka opuścić bezpiecznie ulokowane krzesło i, niestety, natknęła się na rodziców chorego dzieciaka, którzy mieli czelność przyjechać na międzynarodową konferencję w sprawie leczenia mukopolisaharydozy.

Pan minister Piecha nie mógł, a oni mogli! Cóż za obyczaje! Jakby tego było mało, zaczepili szanowną ministerialną urzędniczkę i ośmielili się pokornie prosić o wyjaśnienia w sprawie o której owa nie ma zielonego pojęcia. Bo jedyna rzecz jaka wiedziała to fakt, iż pan Piecha był łaskaw wypchnąć ją w miejsce gdzie sam powinien świecić oczami przed audytorium.

Przed lekarzami, rodzicami z wielu krajów w których państwo pokrywa koszty leczenia (patrzajcie ludziska - nawet Ruskie tak robią!). Przed osobą reprezentująca firmę farmaceutyczną z którą miał się spotkać, ale się nie spotkał oraz przed rodzicami którym obiecano pomoc państwa w leczeniu rzadkiego schorzenia ich dzieci. A przede wszystkim - przed samymi dziećmi, które jak mało kto mają od zarania życia świadomość swej choroby oraz, że gdzieś tam są lekarstwa, ale jacyś ważni panowie im go nie dają. Czy dziecko może żyć z taką świadomością?

Powstaje pytanie: jak bardzo w skali budżetu państwa zaważy kilka milionów rocznie na ich leczenie? W jakim stopniu są to kwoty porównywalne do kosztów luksusowego utrzymania administracji państwa? Jak to się ma do wydatków na kancelarię sejmu, premiera, prezydenta. Do wycieczek i wakacji posłów? I innych wydatków czynionych lekką ręką przez państwo prawa i sprawiedliwości? A przede wszystkim jak się to ma do tych obrzydliwie krzykliwych i reklamiarskich deklaracji o ochronie życia od poczęcia do "godnej" śmierci? Nikt równie godnie jak te dzieci nie będzie umierał - one umierają przez całe swoje krótkie życie dzień po dniu, z pełną świadomością i bólem w asyście bezradnych rodziców.

Tymczasem paniusia z całą powagą reprezentująca niepoważnego pana ministra stanęła w obliczu straszliwego dyskomfortu. Nie była mianowicie odpowiednio do rozmowy ....ubrana. Więc poszła zmienić garderobę. Jej dramatyczny okrzyk "jak ja wyglądam" oddaje istotę całej sprawy. Jak wy wszyscy, panowie rządzący wyglądacie?

Mimowolnie nasuwa się pytanie: czy wy też pójdziecie zmienić ubranko? Może z ministranckiej komeżki na coś roboczego.
Czy nie lepiej gdybyście poszli wszyscy ....w cholerę?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wielki plus!
Widziałem materiał w programie UWAG TVN nt. tych dzieci i ich choroby. Faktycznie ministerialna urzędniczka była wręcz zestresowana tym, iż musi z nimi rozmawiać ze względ na swój.. strój. Pchają się tylko do koryta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.