Facebook Google+ Twitter

Czy Trayvon Martin zaatakował Zimmermana, zanim ten go zastrzelił?

Kilka dni temu pisałam o śledztwie prowadzonym w sprawie zabójstwa czarnoskórego Trayvona Martina zastrzelonego przez członka straży obywatelskiej. Sprawa wydawała się wówczas oczywista. Dziś jednak jest więcej pytań niż odpowiedzi, a emocje rosną.

 / Fot. PAP/EPA/JUSTIN LANEPierwsze informacje jakie tuż po wydarzeniu obiegły świat, nie pozostawiały miejsca na żadne wątpliwości: oto czarnoskóry chłopiec wyszedł na chwilę kupić cukierki i mrożoną herbatę i został zamordowany, a jedynym powodem zabójstwa mógł być kolor jego skóry. Oto skrót wydarzeń: idącego nastolatka zauważa członek obywatelskiej straży osiedlowej, zachowanie chłopca budzi jego podejrzenia, postanawia go śledzić i zamiar ten zgłasza do swojej centrali. Co się dzieje w ciągu następnych minut nie jest jasne, przybyła na miejsce policja zastaje Zimmermana z bronią w ręku przy zwłokach chłopca.

Są jacyś świadkowie zdarzenia, ale niewiele z ich zeznań wynika, podobno słyszeli rozmowę czy kłótnię, a później strzały. Strażnik uparcie trzyma się wersji, że działał w obronie własnej. Przy każdej medialnej wzmiance na ten temat, pojawiają się zdjęcia zabójcy i ofiary zestawione razem. Jeden rzut oka na fotografie i już mamy wyrobione zdanie, wszystkie elementy układanki pięknie do siebie pasują: oto na jednym zdjęciu widać młodego ładnego dzieciaka, na oko nie więcej jak 12 lat, obok zaś fotografię przedstawiającą nieogolonego, rosłego mężczyznę, mówiąc kolokwialnie "kawał chłopa" o niezbyt bystrym wejrzeniu. Pierwsza myśl to pytanie: w jaki sposób takie dziecko mogło być zagrożeniem dla dorosłego, uzbrojonego mężczyzny, w dodatku o takiej posturze? Nie ma żadnych wątpliwości, że facet zabił, bo albo nie cierpiał czarnych albo chciał sobie postrzelać...

Gdy w dodatku dowiadujemy się, że Zimmerman pozostaje na wolności i być może zabójstwo ujdzie mu na sucho, bo prawo na Florydzie definiuje poszerzony zakres obrony własnej. wzbiera w nas słuszne oburzenie. Co to za prawo - pytamy - które na to zezwala? Jak można było coś takiego uchwalić? Nie jesteśmy w takich pytaniach osamotnieni. Po publikacji materiałów podniosła się wielka fala protestów przeciw jawnej niesprawiedliwości. Pojawiły się doniesienia o rasistowskich uwagach, jakie miał poczynić Zimmerman w trakcie rozmowy z dyżurnym, gdy dzwonił na numer alarmowy 911 i w ten sposób zabójstwo stało się zbrodnią na tle rasowym - nic dziwnego, że sprawa rozpętała protesty czarnoskórej społeczności amerykańskiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Straż obywatelska, jacy ludzie w niej pracują? Podstawową ich cechą jest wykazywanie się. W Polsce jest takie przysłowie: "Bardziej papieski, niż sam papież." A stąd krótka jest droga do karmienia się emocjami. Często strażacy zapadają na taką chorobę. Jak nie ma przez dłuższy okres pożaru, podpalają jakiś obiekt, powiadamiają służby i biorą czynny udział w gaszeniu pożaru.
No a gdyby czekał? Nie miałby okazji zastrzelić. Gdyby nie chciał zastrzelić, to pierwszy strzał ostrzegawczy w powietrze a następny po palcach u nogi. Myślę, że powstrzymałby napastnika, jeżeli rzeczywiście tak było?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jack Mac Lase
  • Jack Mac Lase
  • 29.03.2012 20:55

Straznik pozostaje na wolnosci, bo nazywa sie Zimmerman. Gdyby nazywal sie Kowalski albo Smith to gnilby w wiezieniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlaczego umrzeć? Przecież kazali mu nic nie robić, trzymać się na odległość i czekać.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Temida
  • Temida
  • 29.03.2012 15:45

... i umrzeć!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzeba było jednak poczekać na policję...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.