Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

38209 miejsce

Czy uda się uratować perłę łódzkiego modernizmu?

Tą perłą jest szpital zbudowany dla łódzkiej Kasy Chorych w latach 1929-1931 za pieniądze składkowe mieszkańców. Autorem obiektu jest architekt Witold Szerszewski. Od połowy lat 80. niszczeje. Wtedy rozpoczęto remont, który trwa do dzisiaj.

Szpital Kasy Chorych miasta Łodzi, ulica Łagiewnicka 36 / Fot. Marek ChorążewiczSkandaliczna niemoc

W 1971 roku obiekt został wpisany do rejestru zabytków. Szpital spełniał wtedy bardzo pożyteczną rolę w Łodzi, gdyż po wojnie uruchomiono go, jako położniczy.
Nieruchomość zaczęto remontować pod koniec lat 80. po wstrzymaniu działalności medycznej. Wówczas jej właścicielem był zarząd gminy. W 1999 roku, po niekończącym się remoncie, sprzedano tę nieruchomość poznańskiej spółce Korvita za 1,8 mln złotych. Nowy właściciel deklarował reaktywację szpitala i stworzenie luksusowej prywatnej kliniki. Skończyło się tylko na obiecankach, ale za to zaczął się złoty okres dla złomiarzy, którzy skradli co się dało (np. blaszany dach, wyrywano ze ścian kable i inne elementy wyposażenia).

Później od Korvity obiekt nabyła firma Fors Poland, która obiecała zainwestować 60 mln złotych na realizację (opisanego niżej) kompleksu hotelowego i stworzyć tysiąc miejsc pracy. W sprawie remontu nadal jednak nic się nie dzieje. Poza dramatycznymi poczynaniami nowego właściciela w reakcji na opieszałość władz miasta odbyło się kilka rozpraw sądowych, ale na terenie niszczejącego obiektu postępu prac nie widać.

W 2009 roku zrozpaczony właściciel zainstalował przed szpitalem dwa transparenty. Na jednym z nich był napis: "Największymi wandalami zabytkowego budynku kultury narodu polskiego i żydowskiego są prezydent miasta Łodzi p. Kropiwnicki, wiceprezydent p. Tomaszewski i p. Czerczyńska", a na drugim: "3 lata trwała budowa kasy chorych, 5 lat nie wystarczyło prezydentowi m. Łodzi na wydanie zezwolenia na remont".

Były prezydent Łodzi poczuł się strasznie urażony, wszak to on bardzo zabiegał o pielęgnowanie w Łodzi wszelkich miejsc związanych z Holocaustem.

Opinia społeczna "była karmiona" (przez różne osoby odpowiedzialne za los budynku) dziesiątkami pomysłów na zakończenie dewastacji obiektu i przywrócenie mu dawnej świetności. Począwszy od stworzenia prywatnej szkoły technicznej, zorganizowania muzeum getta, utworzenia obiektu handlowego do utworzenia dużego kompleksu hotelowego, w skład którego miał wchodzić pięciogwiazdkowy hotel utworzony z budynków szpitala i wybudowany 12-piętrowy hotel trzygwiazdkowy. Ciekawe, że jeden z serwisów informacyjnych branży turystycznej podaje dokładnie odwrotne dane, mianowicie wbrew temu co mówią właściciele, to hotel pięciogwiazdkowy ma być zbudowany od podstaw od strony ulicy Ceglanej.

Stan aktualny, po ponad 20-letnim remontowaniu obiektu, pokazałem w galerii zdjęć:
http://;http://www.wiadomosci24.pl/artykul/lodzki_modernizm_szpital_kasy_chorych_miasta_lodzi_290721.html

Dotychczas najlepiej zagospodarowano drzwi wejściowe budynku

Od kilkunastu lat oryginalne drzwi wejściowe szpitala znajdują się w Muzeum Holocaustu w... Waszyngtonie.
Historia tego wydarzenia jest następująca. W muzeum Holocaustu w Waszyngtonie stworzono swoisty tryptyk z symboli tragedii bycia w getcie. Znalazła się tam brama cmentarna z Tarnowa, zniszczony witraż z synagogi w Krakowie i właśnie oryginalne drzwi wejściowe z opisywanego łódzkiego szpitala, którego związki z Holocaustem zaraz podam.

W 1990 roku przyjechała do Łodzi ekipa z Anglii, która sporządziła dokładną kopię drzwi, a oryginalne wysłano do Waszyngtonu. Jacek Nowakowski, szef pionu edukacyjnego Muzeum Holocaustu powiedział, że: "zgodę uzyskaliśmy, opłatę uiściliśmy". Dalszych szczegółów co do tej zgody i tajemniczej opłaty nie udało mi się ustalić.

Związek szpitala z Holocaustem

W czasie okupacji szpital znalazł się na terenie łódzkiego getta, jakie Niemcy urządzili dla Żydów na terenie Bałut, jednej z dzielnic Łodzi. W tym budynku, w lewym skrzydle działał i miał swoje prywatne mieszkanie przełożony Starszeństwa Żydów w łódzkim getcie, Chaim Mordechaj Rumkowski. To w tym miejscu odbywała się dramatyczna akcja zwana "szperą" w 1942 roku we wrześniu. Niemcy zlecili Rumkowskiemu wydanie wszystkich chorych, dzieci do lat 10 i starców do deportacji. Uznali, że getto jest przeludnione i "darmozjadów" nie będą utrzymywać. W zamian za lojalną współpracę w tym zakresie, Niemcy obiecali ocalić dzieci funkcjonariuszy wewnętrznych sił porządkowych getta. W dniach 3-12 września 1942 roku wywieziono z getta 15 681 osób, głównie dzieci. Policjanci żydowscy nie zdołali jednak przeprowadzić tej akcji w sposób zadowalający Niemców i dlatego wkroczyli oni sami na teren getta, zabijając jeszcze dodatkowo około 600 osób, głównie rodziców broniących swoje dzieci przed wywiezieniem do Chełmna nad Nerem, gdzie zagazowywano deportowanych.

Po "szperze", Niemcy przekształcili szpital na zakłady krawieckie, gdzie szyto mundury dla wojska oraz ubrania cywilne. Następnie obiekt pełnił rolę obozu zbiorczego przed wysłaniem zdrowych ludzi do Niemiec, jako niewolniczej siły roboczej. Selekcji dokonywał osobiście Hans Biebow, szef niemieckiej administracji w łódzkim getcie. Po wojnie Biebowa aresztowano w angielskiej strefie okupacyjnej na terenie Niemiec i wydano Polakom. 23 czerwca 1947 roku został powieszony w Łodzi przy ulicy Sterlinga 16 (na temat tego miejsca napisałem - między innymi - w tym artykule:
http://;http://www.wiadomosci24.pl/artykul/janusz_wlodarski_i_ludwik_danielak_powiklane_losy_kolumbow_285783.html ). Jego zwłoki wydano Collegium Anatomicum Uniwersytetu Łódzkiego, na potrzeby dydaktyczne.

Kto jest winny takiej sytuacji?

Poszukiwałem konkretnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego niszczeje zabytkowy obiekt, tak cenny zarówno dla Polaków jak i Żydów i... natknąłem się na tyle wzajemnych oskarżeń (inwestor kontra władze miasta), że postanowiłem nie wskazywać winnego. Zresztą sprawy sporne nie są jeszcze do końca rozstrzygnięte. Najbardziej może irytować jednak fakt, że podobno pieniądze na ten cel są, ale brak tylko ostatecznych rozwiązań spornych kwestii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Poezja w sam raz na poziomie dzisiejszych czasów...

Zaś sama Kasa Chorych, dawny szpital i polikliniki... Wypisano mi tam większość okularów jakie nosiłem w życiu z powodu wady wzroku, jaką nabyłem w wieku lat dwunastu wskutek powikłania grypy oraz orzeczenie lekarskie, stanowiące podstawę do zwolnienia z wątpliwej przyjemności i zaszczytu służby w Ludowym Wojsku Polskim. Tam nauczyłem się czytać książki siedząc w poczekalni. Jako Łodzianinowi i bałuciarzowi przykro mi widzieć co się z nim dzieje. Niestety, podobnych niechlubnych miejsc. świadczących o tym, że obecny ustrój nie jest w stanie wyłonić choćby tylko względnie dobrego gospodarza, aby rządził dobrem wspólnym, jest w Łodzi obecnie wiele.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poszukując w sieci materiałów o budynku szpitala, natknąłem się na taką perełkę:

www.youtube.com/watch?v=mvwJjwVvlX8

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po wojnie opisywany szpital nosił imię Heleny Wolf, którą władza ludowa chciała uhonorować za...

No właśnie! Tak naprawdę nigdzie nie znalazłem tych wybitnych powodów, za które w ten sposób władza ludowa wyróżniła młodą lekarkę. Fakt, że była sumiennym pracownikiem, należała do Polskiej Partii Robotniczej i walczyła w szeregach Gwardii Ludowej i zginęła... zresztą jak tysiące innych młodych ludzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniały artykuł, Panie Marku, dobra lekcja historii o mieście Łodzi. Pozostałe też czytałem z wielkim zainteresowaniem. Ogromną wiedzę Pan posiada o tym mieście i dobrze, bo taki materiał z przyjemnością się czyta. Dziękuję, pozdrawiam i piąteczkę z plusem zostawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.