Facebook Google+ Twitter

Czy ufać wynikom sondaży?

Osoby powyżej 35 roku życia, będące w pełni rozwoju intelektualnego i zawodowego, przez pracownie badania opinii publicznej bywają traktowane na równi ze staruszkami porażonymi demencją, czy niepełnosprawnymi intelektualnie ludźmi.

Wykres badania opinii publicznej / Fot. Fot. Stefania Najsarek.Wszelkiej maści wróżbici rok 2008 zapowiadali jako obfitujący w burzliwe wydarzenia dla Polski i świata. Nie było to trudne do przewidzenia, wszak konfliktów pod każdą szerokością geograficzną już w 2007 roku było niemało. W naszym kraju zmiana władzy, zawirowania na scenie politycznej, wzmożona działalność skrajnych ruchów społecznych, jak środowiska gejowskie, faszyzujący narodowcy, przykościelni anty aborcjoniści, itp., stwarzały zapotrzebowanie na poznanie opinii społeczeństwa w budzących emocje kwestiach.

Oprócz przeprowadzanych "na gorąco" sondaży ulicznych czy SMS-owych dla telewizji, do pracy przystąpiły różne ośrodki badawcze. Ze względu na dynamiczny charakter dyskutowanych problemów, pracowniom zawsze zależy na jak najszybszym zebraniu informacji i robią to najczęściej za pośrednictwem internetu lub telefonicznie.

Staruszka z demencją


W grach losowych szczęścia nie mam, ale tak w ogóle okazuje się że mam, a raczej ma je mój numer telefonu.
Kiedy wybucha jakaś medialna bomba, z przeświadczeniem graniczącym z pewnością wiem, że jeden z kolejnych "dzwonków" zwiastuje połączenie z którąś z takich pracowni.

W słuchawce, zwykle kobiecy miły głosik podaje nazwę pracowni i nazwisko jej przedstawicielki oznajmiającej mi, że właśnie mój numer telefonu wybrał komputer. Następnie słyszę propozycję, czy zgodzę się odpowiedzieć na kilka pytań. Odpowiedź twierdząca wywołuje kolejne pytanie ankieterki - "Czy mieszczę się w przedziale wieku 18 - 35 lat?"

Ponieważ granicę pięknego wieku przekroczyłam jeszcze w niesłusznym okresie, czyli w PRL-u, uprzejmie odpowiadam, że nie. Wówczas pani gwałtownie traci zainteresowanie moją osobą i grzecznościowym zwrotem rozmowę zamyka.

Świeżo w pamięci mam artykuł sprzed kilku dni, w którym autor udowodnił manipulacje sondażami i ich tendencyjną interpretację w wykonaniu jednej ze stacji telewizyjnych. Wziąwszy pod uwagę moje doświadczenia wyniesione z kontaktów z pracowniami badania opinii społecznej, śmiem twierdzić, że wszystkim prezentowanym w mediach "słupkom" czy procentom ufać nie należy. Także na ich podstawie nie można formułować opinii w żadnej kwestii. Badania przeprowadzone na selektywnie wybranej grupie osób (tu w ściśle określonym przedziale wiekowym),
nie odzwierciedlają bowiem opinii ogółu.

Obiektywizm kontra interesy



Zastanawia, z jakich to przyczyn osoby powyżej 35 roku życia, przecież w pełni rozwoju intelektualnego i zawodowego, traktowane są przez ośrodki badawcze na równi z porażonymi demencją staruszkami czy niepełnosprawnymi intelektualnie ludźmi.

Tak wybiórcze ustawienie badań jest ewidentnie nierzetelne i zafałszowane, zapewne w określonym przez zleceniodawcę celu. Nie jest tajemnicą, że część tych ośrodków powiązana kapitałowo lub politycznie z różnymi grupami interesów, może uciekać się do tego rodzaju manipulacji, ale jeśli posuwają się do tego niezależne pracownie, jest to nadużycie. Sondaże powinny reprezentować opinie osób losowo wybranych ze wszystkich grup społecznych i tak przeprowadzone, dopiero mogą stanowić wiarygodny materiał do ich opracowania.

Budowanie na nieuczciwych sondażach twierdzenia, że większość społeczeństwa opowiada się za czy przeciw czemuś, jest drwiną ze zdrowego rozsądku i dowodem ignorowania opinii społecznej, co w demokratycznym państwie jakim się mieni Polska, jest nie do przyjęcia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Sondaże przypominają mi psychozabawy. W tej samej można mieć różny wynik, w zależności od nastroju, pogody, samopoczucia...

Ale dla tych, którzy je tworzą, mogą być dobrym narzędziem - bo wyniki (pokazujące, co jest białe, a co czarne) są szybko. Pozwalają osiągać założony cel. A szkody społeczne? Kto by się nimi przejmował. Bo społeczne, to przecież nie nasze. ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.05.2009 20:52

Jeżeli to mnie pani, Nicol, wyrwała do tablicy - melduję, że nie denerwują mnie ludzie.
Ja lubię ludzi, i nawet manipulatorzy, te powłoki nasiąknięte kłamstwem, które sączą, wykorzystując zaufanie, w tych jeszcze zdrowych - nie przeszkodzą mi, by kochać świat, ale...
... te powłoki nie muszą się tak rozpychać na pingwinim tarłowisku.

Jestem oceanem tolerancji lecz i Ocean Spokojny ma prawo się ... to potwierdzi każdy żeglarz:-))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.05.2009 10:53

Manipulacja oparta na kłamstwie i propagandzie sukcesu znana jest od wieków, ale nigdy chyba nie występowała na taką skalę. Inna sprawa, że ogłupiałym, niby wykształconym a bez wzorców społeczeństwem jakże łatwo jest kierować.
Wyścig szczurów (choć nie obrażajmy jednak szczurów, zwierzaków o ogromnej, w porównaniu z aktualną ludzką, inteligencji) i pingwinizacja:-)).
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

a oto rzetelność badań: w 2005 miał wygraćTusk 2 razy, kto wygrł 2 razy wiemy, i nie był to Tusk, dlaczego?
1. Sondaze nie zauważyły nasilajacego się w ost tyg. trendu spowodowanego pustąlodówką w spocie, a jak zauważyły była juzcisza wyborcza
2. Ludzie wstydzili się przyznać do prawdziwych przekonań politycznych, a Kacżyscsy już wtedy byli kojarzeni z lekką kiszką ;)
3. Wszystko zależy od sposobu zadania pytania oraz od interpretacji wyników (te same badania inaczej wykorzysta Wyborcza, inaczej Rzepa)
Piszę to jako postronny obserwator, ale chyba się nie mylę, co?

Komentarz został ukrytyrozwiń

+)
Trafione w punkt zwany dziesiątką

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Też się zastanawiałam nad tym tematem, zwłaszcza, że owa pani z miłym głosikiem i do mnie dzwoniła:) Skłonna jestem jednak przychylić się do stanowiska mon_ki:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukasz, proszę podpowiedz; i nie chodzi mi o badania rynku. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To zależy co się bada...jeśli chodzi o nastroje społeczne i polityczne to jest inaczej, niż zwykłe badania rynkowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mam prawa poddawać w wątpliwość słów Państwa znających system pracy ośrodków badawczych od środka. Niemniej nie uwierzę, że niemal 10 połączeń z ankieterami posługującymi się identycznymi kryteriami doboru ankietowanych, to przypadek.
Przy dwóch, no, trzech , byłabym skłonna uwierzyć w przypadkową zbieżność; jednak w tych okolicznościach, podtrzymuję opinię o braku rzetelności i tendencyjności badań, może nie wszystkich, ale wielu placówek badania opinii publicznej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z tym, co powiedziała mon_ka. No, może poza tym, że komputer nie jest guru - komputer jest tylko narzędziem, wykonującym algorytm napisany przez programistę.
Jednak prawidłowa ankieta powinna być wykonana na "grupie reprezentatywnej", czyli o rozkładzie płci, wieku, wykszałcenia, dochodów itd. podobnej do społeczeństwa (badanie opinii publicznej), czy grupy docelowej "targetu" kampanii marketingowej (badanie opinii konsumentów). Jeżeli ankieter ma już określoną ilość odpowiedzi z założonej grupy, to nie zbiera ich więcej, bo po co?
Dorabianie do tego teorii spiskowej, że to niby ja w sile wieku 36 lat jestem stawiany na równi ze staruszkiem z demencją jest, hmmm, dziwaczne.

"Otóż mój kolega, Stefan, zatrudnił się kiedyś dorywczo w jednej z agencji sondażowych. W kilku słowach poinstruowano go o technice przeprowadzania badań, wręczono 50 czystych ankiet i postawiono na ulicy."
Cóż, każde zlecenie można wykonywać dobrze lub źle, naprawiać buty, organizować imprezy czy przeprowadzać ankiety. Widocznie to kiepska agencja była.

"co też jeszcze specjaliści od analiz statystycznych zbudują na prostej zależności - jeśli rozpatrzymy małżeństwo moje i mojego sąsiada to jeżeli moja żona zdrada mnie dwa razy w roku to żona sąsiada i moja statystycznie zdradzą nas po razie."
1. Co to za specjalista od analiz statystycznych, który wyciąga wnioski z dwóch wyników?
2. Analiza statystyczna to nie tylko średnia, jest też np. wariancja, pokazująca, jak duży jest "rozrzut" wyników wokół średniej.
3. Współczuję żony, a jeśli dla sąsiada to jest powód do rozwodu, to sąsiada również.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.