Pozycja materiału w rankingach:
Nie tak dawno odwołano ze stanowiska dyrektora generalnego Lasów Państwowych, Mariana Pigana. Na stanowisko został powołany jako przewodniczący leśnej Solidarności. To była typowa powyborcza i polityczna układanka.
Ponieważ układ sił w kraju i w samym PO uległ przeobrażeniom, a i
sama fizjonomia dyrektora doktora Mariana Pigana zaczęła być męcząca (szczególnie, że nabrała mocno malinowego kolorytu, choć jeszcze nie tak dawno po wrocławsku zieleniała), dokonano zmiany.
Na stanowisko powołano Adama Wasiaka, choć bez tytułu doktora, ale za to z tytułem MBA. Czy to zmieni sytuację w Lasach?
Nasza współczesna demokracja, wywijając na sztandarach jego nazwiskiem, w rzeczywistości od zarania przyjęła budowę skansenu, miast silnej i efektywnej gospodarki, niszcząc przy okazji bogactwo ojczystej przyrody. Straty gospodarcze, które ponosimy wspólnie z Bogu winnymi leśnikami, to kwoty wielu miliardów złotych rocznie i strata wielu tysięcy miejsc pracy.Zobacz także:
Artykuły
(152)
Galerie
(90)
Średnia ocen
(4.38)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Popatruję na rzeczywistość własnym okiem ... Na przyrodę i naturę szczególnie - i wiem, że jest dla człowieka. Nigdy nie było i nie będzie odwrotnie. Pokojowa koegzystencja jest możliwa. Jest konieczna. Im szersze obejmuje kręgi tym jest... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Robert Grzeszczyk 22.02.2012 11:51
Panie Mariuszu, LP to była wiodąca firma. Z naciskiem na była. A z byłymi nikt się nie liczy. Ubolewam i nad upadkiem LP i nad kolosalnymi stratami dla Polski jakie się z tym wiążą. A wskazując na straty gospodarcze, należy podkreślić, że przy okazji i inne straty są w podobnej proporcji. Również te pozaprodukcyjne, proekologiczne, etc. Od jakiegoś czasu nakłada się na to wszystko nowa Ustawa o ochronie przyrody - której logika niewiele się różni od starej Ustawy o lasach czy też Natura 2000 - iście cyrkowy zawijas nie mający wiele wspólnego z prawem Unii ale pętający nie tylko racjonalizm chłopa, także rozwój kraju i jego infrastruktury.
Mariusz Marciniak 21.02.2012 23:46
Teraz wydaje mi się, że podobnie jak mnie, leży Panu na sercu dobro polskich lasów. W pewnych szczegółach się nie zgadzamy. Ja np. uważam, że LP to jedna z największych firm w kraju. Uważam też, że łatwiej zarządzać prostymi instrumentami finansowymi (Lehman ;)), niż skomplikowaną materią leśną, w otoczeniu niewiele mniej skomplikowanego otoczenia prawnego. Podobnie jak Pan, zdaję sobie sprawę z wielu niedoskonałości zarządzania w LP, niemniej wydaje mi się, że dodatnie przepływy finansowe stawiają Lasy w dość dobrym świetle na tle innych dużych przedsiębiorstw. Tym bardziej, że Lasy dają stosunkowo duże zatrudnienie. Dbają też o zysk przyrodniczy, który choć generuje koszty jest wg mnie niepoliczalny. Myślę że źle by się stało dla Firmy, gdyby pozbawiła się roli ochronnej, skupiając się jedynie na produkcji drewna. Tym właśnie Lasy mogą się wyróżniać i promować. Mam nadzieję, że pisząc o lasach i Lasach Państwowych zdziała Pan wiele dobrego. Tego Panu życzę i wyłączam się z dalszej polemiki. Pozdrawiam.
Robert Grzeszczyk 21.02.2012 18:32
Panie Mariuszu: A jaką miał (Lehman Brothers) kategorię u agencji ratingowych? Jak Pan myśli, kto prokuruje te ratingi?
Ja nie przechodzę żadnych rozterek, Panie Mariuszu.
Prawdopodobnie ma Pan jakieś uprzedzenia do drewna, że niby przeszkadza w innych funkcjach lasu. Te funkcje zawsze istniały, o ile się nie mylę, Panie Mariuszu? A może pojawiły się dopiero wczoraj? Ciekawe, kiedy pojawią się następne? Czyżby generowały jakieś koszty? Jakie niby Panie Mariuszu? Bo mi się wydaje, że generują same zyski i to na zbyt małym poziomie (np. z tytułu pochłaniania CO2 - jeśli się umówimy, że to ma sens, oczywiście).
Panie Mariuszu, w Polsce są setki tysięcy firm. A firma Lasy Państwowe jeszcze nie tak dawno była jedną z większych w Polsce i Europie. Wiem, że to niepojęte, ale sobie radziła. Za Loreta i za "komuny". Może dlatego, że wyglądała zysków i dobra lasu a nie "ocen ratingowych" (FSC, etc) i zaspokajania własnych, korporacyjnych chciejstw.
Panie Stanisławie: Co prawda nowy dyrektor pragnie zacisnąć pasa i to na jałowym jak dotychczas gruncie (czyli GDLP i RDLP - nie objetych dotychczas ani tzw. restrukturyzacją Dawidziuka-Majchrzaka ani optymalizacją Pigana-Baryła). Będzie to miało raczej iluzoryczny wpływ na efektywność całej struktury ale wydźwięk PR zrobi.
Stanisław Cybruch 21.02.2012 16:26
Do Lasów Państwowych, podobnie jak do wszystkich innych dziedzin naszej gospodarki, wlazła polityka i politycy. A miało być tak pięknie po przemianach ustrojowych. Polityka, zgodnie z mądrościami głoszonymi przez czołowego reformatora Polski, Leszka Balcerowicza - "powinna być z dala od gospodarki". Wprawdzie Lasy Państwowe są z dala od polityki, ze względu na położenie wobec pałacu rządowego i siedziby rządzącej partii, jednak współrządząca trzyma rękę na pulsie lasów i tam sięga swoimi mackami, gdzie rosną "polityczne" drzewa. Bo w polityce, jak dobrze wie o tym Émile Zola - "cała sztuka polega na tym, aby mieć dobre oczy i umieć wykorzystać ślepotę innych". I stąd wyrasta coraz to nowy dyrektor Lasów Państwowych.
Mariusz Marciniak 21.02.2012 10:41
Liczyłem na odpowiedź. Dziękuję. Jeśli chodzi o wyliczenia odnośnie wyceny pozaprodukcyjnych funkcji lasu, obawam się, że ołówka by Panu zabrakło. Przecież doskonale wiemy, że las jest pojęciem szerszym niż drewno. A odnośnie krytykowania sposobu zarządzania to przechodziłem rozterki podobne Pańskim. To już za mną. Konia z rzędem temu, kto wymyśli idealny sposób prowadzenia firmy wogóle, a takiej jak Lasy w szczególności. Niedawno okazało się, że Lehman Brothers był źle zarządzany. Pomyślałby Pan?
Robert Grzeszczyk 21.02.2012 09:38
Panie Mariuszu - twierdzę to, że żaden tytuł naukowy, nawet profesorski i MBA nie będą mieć żadnego wpływu na funkcjonowanie organizacji LP. O wpływie tytułu MBA na zarządzenia Dyrektora RDLP Radom może się Pan naocznie przekonać, bo są publicznie dostępne. Jeśli chodzi wyliczenie strat, to wystarczyłby Panu zwykły ołówek, by je wyliczyć. Jeśli jest Pan zorientowany w obowiązujących zarządzeniach i instrukcjach (Instrukcja Urządzania lasu, ekotony, powierzchnie referencyjne, biogrupy, strefy ochronne, etc,). Czy pomóc Panu w rachunkach?
Być może tytuł MBA byłby użyteczny w racjonalnej gospodarce ale nie w administracji publicznej. Z pewnością Pan Adam Wasiak sprawdziłby się na każdym menadżerskim stanowisku w każdej, nawet międzynarodowej korporacji.
Mariusz Marciniak 20.02.2012 23:49
W końcu ktoś kompetentny się wypowiedział. Podziwiam pański wywód i wnioski. W jakiej dziedzinie nauk przyrodniczych zdobył Pan tytuł profesorski? Z czego się Pan doktoryzował? Chcę zwiedzić tę uczelnię. Muszę przyznać, że podobnie jak Pan cenię Loreta, choć w dziedzinie ochrony przyrody mam nieco odmienne zdanie. Pozdrawiam redaktorze. Ten artykuł to istny majstersztyk. Myślę, że wspiął się Pan na wyżyny swego intelektu. Zwłaszcza to o fizjonomii, cóż za zgrabność wypowiedzi. I te wyliczenia odnośnie zatrudnienia i strat. Tutaj gratuluję dogłębnej analizy faktów i zestawienie ich z Pańską niewątpliwą fachowością w temacie. Dziwię się jedynie, że taki erudyta nie docenia tytułu MBA. Zdaje się, że nie ma Pan kompleksów. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1019)