Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

87700 miejsce

Czy w Polsce jest bezpłatna ochrona zdrowia?

Oczywiście, że jest "bezpłatna" w świetle przeanalizowanych zasad kontraktowania usług medycznych u świadczeniodawców przez NFZ... Zgodnie z nimi, np. wypisanie recepty bądź skierowania do innej placówki zdrowotnej nic nie kosztuje.

NFZ - jpg / Fot. Marek ChorążewiczSchemat płatności w "bezpłatnej" ochronie zdrowia, w podstawowych komórkach organizacyjnych, jakimi są placówki podstawowej opieki zdrowotnej, zwanych popularnie POZ-ami jest dość prosty.
Model działa tak: do danego POZ zapisuje się jakaś ilość pacjentów, którzy składają deklaracje korzystania z usług medycznych w tej placówce. Deklaracje są weryfikowane przez NFZ pod kątem poprawności jej złożenia. Sprawdza się np. czy pacjent jest ubezpieczony? Czy nie jest to jego n-ta deklaracja do kolejnej placówki medycznej? Następnie, NFZ kontraktując usługi na dany rok z ową placówką płaci jej tzw. stawkę kapitacyjną, czyli za każdego zadeklarowanego prawidłowo pacjenta, niezależnie od tego, czy korzysta z tych usług bądź nie. W ten sposób placówka medyczna otrzymuje na konkretny rok ściśle określoną w złotówkach zapłatę. Wysokość tej kwoty uzależniona jest jeszcze od kilku parametrów, o których dla uproszczenia nie będę dalej się rozpisywał.

Z pozoru więc wygląda na to, że ochronę zdrowia mamy opłaconą.

Gdzie zatem jest problem?

Każdy przecież wie, że on istnieje, choćby sam był nawet zdrów "jak ryba", to słyszał lub odczuł poprzez problemy członka swojej rodziny, że często coś w tym mechanizmie "nie gra".
Na początku reformowania systemu ochrony zdrowia wymyślono takie hasło-zasadę, że "pieniądz ma iść za pacjentem" i... idzie, tylko jakoś tego nie widać...

Przykład nr 1

Pacjent chory na zaćmę ma być operowany. Udaje się do szpitala, który ma podpisany kontrakt z NFZ-em i zaczynają się schody... Wyznaczają mu jakiś bezsensownie długi termin operacji. Zostaje odesłany z kwitkiem.
Pomysłowy pacjent, któremu właśnie naopowiadano, że będzie mógł wybrać miejsce leczenia. Ba! W tej naszej wolności możemy sobie wybrać nawet kraj UE w którym chcemy się leczyć, wszak jesteśmy pełnoprawnymi (?) członkami tej struktury. W dodatku, za operację zaćmy w wielu krajach unijnych możemy zapłacić taniej niż w kraju. Logika nakazywałaby więc, aby skorzystać z tego hasła, że "pieniądz idzie za pacjentem" i poddać się takiej operacji tam, gdzie chcą nam ją przeprowadzić w satysfakcjonującym nas terminie.

Jeżeli pomysłowy Pacjencie chcesz tak zrobić, to zrób! Następnie idź z takim rachunkiem do NFZ po zwrot zapłaconej kwoty. Życzę szczęścia w odzyskaniu tych pieniędzy.

Przykład nr 2

Pacjent, którego w POZ diagnozują w kierunku zaburzenia czynności hormonalnej tarczycy. W POZ mogą mu wykonać tylko tzw. badanie przesiewowe, ponieważ ktoś kiedyś wpadł na pomysł, że tak będzie taniej. Bardziej szczegółowe badania może wykonać placówka endokrynologiczna, ale do niej są też nie kończące się kolejki i przesuwania terminów przyjęcia. W ten sposób wielu pacjentów zmuszonych jest do podwójnego nakłuwania w celu pobrania krwi do badania, gdy chce skorzystać z "bezpłatnej" ścieżki NFZ. Jeżeli to komuś nie odpowiada, to za bardziej szczegółowe badania musi zapłacić z własnej kieszeni, czyli dodatkowo dorzucić do systemu kilkadziesiąt złotych.

Przypomnę, że kiedyś w kompetencji lekarza w podstawowej placówce zdrowotnej nie było tego rozdziału badań. A zatem lekarzom "na dole" systemu odebrano pewne kompetencje. Takich przykładów można by znaleźć więcej.

Na koniec wspomnę, że do dziś nie możemy doczekać się tzw. koszyka świadczeń gwarantowanych, co uniemożliwia sprawne rozliczanie płatności w placówkach medycznych, a sama wycena procedur medycznych jest oparta na bliżej nie określonych zasadach. Dlatego pewne prace wykonane w ochronie zdrowia są niedoszacowane, a w innych przypadkach wykonywane czynności są wręcz lekceważone i według NFZ nic nie kosztują. Takie niekosztujące czynności to np.wypisanie recepty bądź jakiegokolwiek druku, z L-4 włącznie.

Pytanie końcowe:

kiedy przestaniemy udawać, że mamy bezpłatną ochronę zdrowia?


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

@Elżbieta Szychlińska Dzisiaj 15:44

Elu, przejrzyj moje artykuły sprzed dwóch lat o ustawie refundacyjnej. Byłem "obijany" przez wiele osób za mówienie: "nie idźcie tą drogą"... To było wołanie na puszczy, a w obronie Pana ministra nawet pani Jadwiga mnie karciła. Zresztą, Ty też się na mnie boczyłaś...

Platforma Obywatelska administruje krajem już tyle lat, że pewne sprawy można było zrobić. Ale po co? Znasz to powiedzenie: "nie ruszać g..., bo będzie nieprzyjemny zapach"? Poprzedniczka pana ministra szybciutko zorientowała się, w co weszła i poszła... w awanse... podrzucając kukułcze jajo następcy, który spisał się na medal. Pokaż mi drugiego ministra w rządzie, który zrobił tak duże oszczędności? Leki miały być tańsze i są.

Pytasz: na co idą te pieniądze?
Jako obywatelka tego kraju, możesz poprosić instytucję publiczną o dostarczenie Ci danych z rozliczenia publicznych pieniędzy. Nie żartuję. Napisz tylko do dyrektora tej instytucji, powołaj się na konkretne przepisy ustawy i poproś o konkretne intresujące Cię dane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po co było likwidować Kasy Chorych które zaczęły dobrze funkcjonować ? Przyszedł rząd SLD i wywrócił wszystko do góry nogami .
Odkąd powstały Kasy a potem NFZ byłam u lekarza POZ może 5x .
Przez 20 lat lekarz rodzinny dostaje na moje leczenie pieniądze co miesiąc . Mając problemy nie dostałam skierowania nawet na morfologię a co dopiero kolonoskopię ?
Dlaczego ? Na co idą te pieniądze ? Nie można przekazywać na wizyty specjalistyczne ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Ten" (!) system powinien runąć. I to w ramach dobrze rozumianej solidarności społecznej.

Nie chodzi tylko o część polityczno-organizacyjną systemu. Ale również ideologiczno-propagandową. W części - kłamliwą. A skutki widać gołym okiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, bądź Pan człowiekiem ;)) Przecież, gdyby inni zrobili to samo co Pan, to SYSTEM runie! Zlituj się Pan, Panie Arturze! Na miły Bóg! ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze małe podsumowanie. Przez prawie cztery lata musiałbym zapłacić prawie 12 tys. składki zdrowotnej. ( w wersji minimalnej)

Wydałem z własnej kieszeni, póki co, kilka ładnych tysięcy mniej. I bynajmniej nie tylko, a nawet nie przede wszystkim na to, co "musiałem" zapłacić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

oczywiście miała być 100 procentowa odpłatność...

Komentarz został ukrytyrozwiń

System ochrony zdrowia jest przeuroczy. Gdy osoba nieubezpieczona wejdzie w tryby systemu, to nie do końca rozwiązuje 10 procentowa odpłatność za leki zaordynowane przez lekarza.

Z każdym działaniem lekarza wiąże się wiele spraw. Np. legalność poczynań medyka w ogóle w takich sytuacjach, sprawa głębszej diagnostyki (lub w konsekwencji mogą być zarzuty o zaniechanie czegoś tam) i wiele innych, bo życie jest bogatsze niż tysiące ustaw wydanych i wypracowanych "w pocie czoła" przez naszych znakomitych posłów i decydentów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest coś jeszcze co mogę dodać. Sprawa wcale niebagatelna. Dodatkowa motywacja, aby z usług medycznych nie korzystać. Co przekłada się na wiedzę i działanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W warunkach ambulatoryjnych - oczywiście :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż p. Marku, a jakie antidotum może znaleźć pacjent ?

Mogę napisać o swoim, zastrzegając, że to mój wybór, przy świadomej kalkulacji ryzyka.
Nie jestem ubezpieczony.
Jak to zrobić i działać legalnie w Polsce - pominę milczeniem. Można.

W zamian płacę z własnej kieszeni za wszystkie świadczenia. Ostatni raz u lekarza w ramach ubezpieczenia byłem w 2010 roku.
Od tego czasu płaciłem za wizyty, za pobyt w szpitalu, za zabiegi w warunkach laboratoryjnych. I za każdym razem byłem zdziwiony kwotą. Stosunkowo niską.
Plus, nazwijmy to, przychylne traktowanie przez cały personel placówki.
Dodatkowo płacę regularnie za badania laboratoryjne, które sam ( przeważnie) zlecam, płacę w celach kontrolnych za paski do glukometru.

Wiem że ryzykuję. Wypadki "chodzą po ludziach".
Niemniej jednak dobrze wiemy, że w przypadkach "nie nagłych", stać się ubezpieczonym można z dnia na dzień właściwie.
Tylko co z tego, jak w tych "nie nagłych" przypadkach, a i "nagłych", i tak pomocy "od ręki" nie uzyskam...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.