Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

24110 miejsce

Czy w polskich firmach pracownicy dzielą się na swoich i obcych?

Tam, gdzie ludzi dzieli się na "swoich" i "obcych" tylko pozornie żyje się dobrze części z nas. W sumie wszystkim żyje się fatalnie. Dzięki syndromowi plemienności. Jest u nas tak powszechny, że aż go nie widać...

Syndrom plemienności. Praca z cyklu: "Syndromy barier mentalnych polskiej współczesności" / Fot. Tomasz RogalewskiKarolina i Agnieszka studiują na tej samej uczelni. Zaocznie. Karolina europeistykę, a Agnieszka dziennikarstwo. Pracują w tej samej firmie, ale w różnych działach. Zjazdy są dwa razy w miesiącu i zajmują całą sobotę oraz niedzielę. A w poniedziałek trzeba wracać do normalnej pracy, jak wszyscy. Karolina ma chociaż dobre słowo od szefa, który pamięta o tym, aby w takie poniedziałki zapytać jak tam na uczelni, podtrzymać na duchu, wesprzeć psychicznie. Inaczej niż Agnieszka. Ta na powitanie słyszy od szefa, że wygląda na bardzo zmęczoną. Szef wyraża głośno obawy o jej efekty pracy tego dnia i zapowiada wzmożony nadzór.

Taka sytuacja trwa już dwa lata. Nikogo już nie dziwi. Karolina jest znajomą szefa. Agnieszka jest obca.

Kiedyś, kiedy był inny szef, ludzie zachowywali się inaczej: skłonni byli do wspólnych działań, mieli jakieś pomysły na zmiany. Teraz nikogo nie można do niczego namówić. Tzw. swoi, jak Karolina, nie muszą robić czegokolwiek, aby szef ocenił ich pozytywnie. A obcy? Obojętnie co zrobią, zawsze jest to oceniane źle.

Chociaż przeciętna wieku oscyluje w granicy trzydziestu kilku lat, sądząc po poziomie paraliżu motywacyjnego, można by uważać, że zespół cierpli na syndrom wypalenia zawodowego. Wygląda to tak na pierwszy rzut oka. W gruncie rzeczy jest to jednak syndrom plemienności: jeden z najpowszechniej występujących w polskich realiach społeczno-gospodarczych.

Syndrom plemienności przejawia się w respektowaniu podziału na tzw. swoich i obcych. Swoim przypisuje się zawsze cechy pozytywne, a obcym negatywne. Swój niezależnie od tego, co robi, zawsze oceniany jest pozytywnie, a obcy negatywnie. Zespół w sposób niewidoczny, ale oczywisty dla jej członków, dzieli się na lepszych i gorszych. I taka jest rzeczywistość: zarówno ta płacowa, uznaniowa, jak i relacji międzyludzkich. Swoi trzymają ze swoimi, a obcy z obcymi. Jeśli pojawiają się redukcje, to obejmują tylko obcych. Jeśli nagrody - to tylko swoich.

Syndrom plemienności jest dla organizacji śmiertelnym zagrożeniem. Dla każdej: administracji, usług, przedsiębiorczości czy NGO. Atomizuje zespół i pozbawia go motywacji do działania. W takich warunkach zmiany, nawet te ustawowo wymuszone, przeprowadzane są powierzchownie, formalnie, bez rzeczywistych rezultatów. Nie ma tu miejsca na pomysłowość, synergię, współpracę, na innowacyjność. Jest za to wrażenie niemocy, bezradności i konieczności trwania tego, co jest.

Syndrom plemienności niszczy ludzi, organizacje, pozbawia nas szans zmiany rzeczywistości na lepszą. Są wprawdzie skuteczne metody blokowania go. Ale pod warunkiem, że zechcemy zauważyć jego obecność w naszym miejscu pracy. Wskazać palcem i nazwać. Bez tego syndrom plemienności pozostanie skutecznym, cichym mordercą. Także naszych marzeń o lepszym życiu. O dobrobycie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (198):

Sortuj komentarze:

Ania Kolka
  • Ania Kolka
  • 26.11.2011 17:31

To są w końcu ci cwaniacy czy nie?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anna Połetek
  • Anna Połetek
  • 18.09.2011 19:21

"Ryba zawsze psuje się od głowy" właśnie stare powiedzenie skojarzyło mi sie po przeczytaniu powyższego artykułu. Zachowanie szefa bezpośrednio wpływa na pracowników i rzutuje na relacje panujące między nimi. Nawet gdyby Karolina nie była znajomą szefa a jego stosunek byłby tak jak wyżej opisany to cały zespół pracujący z Karoliną będzie traktował ją podobnie z wyrozumiałościa i szacunkiem.Natomias gdyby szef potraktował Karolinę tak szef Agnieszki czyli z dezaprobatą dla jej wysiłku, cały zespół również odnosił by się do niej krytycznie. Wobec tego dużą rolę na wyeliminowanie syndromu plemienności ma właśnie osoba kierująca dana komórką.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Im mniej godni wysokich urzędów są ci, którzy je piastują, tym pewniej się czują i tym mocniej się nadymają głupotą i bezczelnością" (Demokryt).Przede wszystkim wszystko zależy od podejścia człowieka-szefa, do drugiego człowieka(np.podwładnego), w dzisiejszym materialnym świecie.Od samego systemu jego wartości, co sobą reprezentuje,jak się odnosi do innych podwładnych.Co może wnieść swoim sposobem bycia w życie innych. Wymieniony szef ma pomylone wartości,jak wiele ludzi w dzisiejszych czasach,którzy nie widzą mądrego,wartościowego człowieka tylko to co sami chcą zobaczyć.Dlatego pojawiają się takie syndromy.
Nic nie bierze się z niczego,wszystko zaczyna się od najmłodszych lat dziecka,gdzie w grę wchodzi czasami zazdrość , zawiść oraz rywalizacja.Nie zwalcza się tych negatywnych cech u małego dziecka,które wzrastają w przeciągu lat jego życia.Przykładem jest dzisiejsza gospodarka,świat show biznesu oraz mediów.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Łucja Łazarowicz
  • Łucja Łazarowicz
  • 11.07.2011 19:36

Syndrom plemienności jest w dzisiejszych czasach normalnym zjawiskiem.Ale oczywiście jest czyms negatywnym.Można go zauwazyc w co drugiej firmie w Polsce.W artykule mamy dobry przyklad dwoch dziewczyn stuiujacych na jednej uczelni a pracujacych w zupelnie innej firmie i na innych zasadach.Przez ten syndrom w firmach wsrod pracownikow jest napieta atmosfera, tworza sie grupki obcych, czyli ludzi z zewnatrz i tych swoich znajomych szefa.Każdy pracodawca powiniem traktowac wszystkich jednakowo bez wzgledu na jakiekolwiek pokrewienstwo.Oczywiscie zdarzaja sie tez firmy gdzie szef traktuje wszystkich jednakowo ale to juz zadkosc w tych czasach.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Michał Friedrich
  • Michał Friedrich
  • 11.07.2011 17:57

Zjawisko plemienności może występować i mieć się dobrze w czasach, kiedy nie ma zbyt wiele możliwości zatrudnienia się. Brak miejsc pracy sprawia, że na dobrą pracę szansę mają tylko swoi. Widoczne jest to masowo w małych miejscowościach. Brak "znajomości"nie daje szans na uzyskanie jakiejkolwiek pracy. To jest złe, bo swoi nie zawsze znaczy pomysłowi, kompetentni, inteligentni. Popierając swoich tak naprawdę traci się tych najlepszych. To zjawisko powoduje, że wielu fachowców, specjalistów emigruje z kraju. Kraj, który wykształcił tych specjalistów traci, bo nie korzysta z ich wiedzy i umiejętności.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anna Łukaszewska
  • Anna Łukaszewska
  • 11.07.2011 10:45

Sydrom plemienności jest zjawiskiem powszechnym, zawsze ktoś dla kogoś jest 'obcy' lub 'swój', osoba koordynujące pracę zespołu powinna jednak bezstronne oceniać swoich pracowników poprzez ich umiejętności, zaangażowanie w pracę itp.
Często jest jednak tak, że to 'sowim' powierzamy zadania bardziej ambitne, wymagające większego zaangażowania, gdyż wiem na coś stać 'tego naszego", poprzez to, że znamy "go" lepiej mamy większe zaufanie, że wykona pracę prawidłowo, w terminie itd. Nie znaczy to jednak, że 'obcy' jest 'na przegranej pozycji'. Taki 'obcy ' lub 'świeżak' zawsze będzie pod lupą i już jego w tym głowa, żeby pokazać co jest wart.
Wszystko jednak zależy od indywidualnych cech charakteru , "(...)Kiedyś, kiedy był inny szef...(...)" świadczy o tym, że to zmiana szefa wywołała zjawisko plemienności w tej firmie...a może jest też tak, że jest to subiektywne odczucie osoby wypowiadającej się o tej firmie? Czy nie jest trochę tak, że to my sami niszczymy się ciągłym narzekaniem, marudzeniem i przez to pozbawiamy się szans na' lepsze jutro '?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Monika Lademann
  • Monika Lademann
  • 10.07.2011 18:18

W wielu firmach ludzie dzielą się niestety na swoich i obcych .Rozpoczynając pracę w jakiejkolwiek firmie rzadko się zdarza że od początku pracownik jest traktowany w miły sposób na równi z innymi .Zazwyczaj w danej firmie jest grono znajomych osób które wykorzystują nowego młodego pracownika.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Małgorzata Wątor 4101
  • Małgorzata Wątor 4101
  • 10.07.2011 14:39

U mojej siostry w jednej z gdyńskich korporacji na pewno występowała zasada plemienności. Wraz z moją siostrą pracowało 15 osób na tym samym stanowisku, grupa na pierwszy rzut oka nie była podzielona na swoich i obcych. Natomiast rozpoznaję tą zasadę po nagrodach za pracę. Swoi dostawali nagrody pieniężne lub rzeczowe statystycznie co kwartał. Obcy ciągle byli negowani za swoją pracę, szef powtarzał im " nie wyrabiasz się musisz dłużej zostać w pracy", albo ganił obcych za to, że się nie nadają do tej pracy.
Pracownicy nie chcą widzieć i reagować przeciwko zasadzie plemienności, godzą się ze swoim losem, albo zmieniają pracę. Wszystko odbywa się w sposób niezauważony przez pracodawcę.

Kolejnym przykładem ( podobnym do sytuacji opisanej Agnieszki) jest praca mojej współlokatorki. Pracuje ona w sieci sklepów pewnego marketu z oddziałami w całej Polsce. Miała starego szefa, pod którym czuła się dobrze, osiągała lepsze wyniki w pracy, jej praca była bardziej efektywna, a ona sama w pracy była skupiona na swoich zadaniach, i zadowolona ze swojego Szefa, który znajdował problemy w kadrze placówki i likwidował je przy wsparciu podwładnych. Po 4 latach, musiał zostać przeniesiony do innego miasta na wskutek rotacji kadry. Na jego miejsce weszła nowa Szefowa, która nie radzi sobie ewidentnie z rozwiązywaniem problemów, nie słucha pracowników. Co więcej pod jej rządami, moja współlokatorka musiała zmienić placówkę pracy z wytłumaczeniem " p. Magdo jest pani potrzebna tam". Placówka obumiera z powodu konkurencji innych usługodawców, wyniki pracowników są niższe porównując ich z kadrą ze starej placówki. Ich sklep ma mniejszy obrót i mniejszą premię. Moja współlokatorka nie mogła się przyzwyczaić , że jest w tych gorszych. Próbowała podnieść morale pracowników, skoro jest zastępcą kierownika to od niej zależy również jak kasjerzy pracują. Niestety poniosła sromotną klęskę ponieważ pracownicy wiedzą, że tam gdzie pracowała wcześniej moja współlokatorka ludzie otrzymują wyższe wynagrodzenie, i nie mają takiej konkurencji. Po prostu chciałoby się im pracować gdyby otrzymywali większą troskę Szefowej, i większe wynagrodzenie. Niestety to błędne koło ponieważ zarobki pracowników wyliczane są od obrotu sklepu. A sklep na którym obecnie pracuje, ma 10 razy niższy obrót od poprzedniego. Szefowa faworyzuje uwagą, i pomocą kadrę gdzie sklep ma większy obrót. Pozostawiając mniejszy obrót i mniej zadowolonych pracowników samym sobie. Oczywiście gdyby zmieniona została władza, i gdyby zachęcić pracowników do efektywnej pracy ich obrót były może chociaż w połowie taki jak obrót " swoich". Może sytuacja zmieni się za następne 4 lata?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Magdalena Lieder
  • Magdalena Lieder
  • 10.07.2011 09:01

Witam. Syndrom plemienności – to zjawisko negatywne, które bardzo źle wpływa na atmosferę w pracy. Z doświadczenia mojej znajomej, która pracuje w firmie , gdzie kilkoro z pracowników to znajomi szefa, są oni lepiej traktowani ode niej „więcej im wolno”. Dostają urlop kiedy chcą, a ona planuje go z dużym wyprzedzeniem. Od początku pracy w tej firmie nie dostała żadnej podwyżki w przeciwieństwie do nich. Taka sytuacja w firmie często prowadzi do nieporozumień, zawiści, złej atmosfery pracy, brak mostu życzliwości. Podział na swoich i obcych zawsze istniał, istnieje i będzie istniał.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Michał Seroczyński
  • Michał Seroczyński
  • 09.07.2011 18:30

Przesyłam zadaie dotyczące cech tłuka i cwaniaka oraz dodatkowych wniosków.
Wg mnie do cech tłuka można zaliczyć: brak empatii, brak rozumienia sygnałów wychodzących z otoczenia, brak obycia- mówiąc górnolotnie- brak tzw. wrażliwości kulturowej, toporność, brak refleksu w myśleniu, nieumiejętność odróżniania sytuacji, odczytywania ich w kontekcie,brak myślenia plastycznego, elastycznego, nadawania konturów pewnym swoich przemyśleniom- aby być np. lepiej zrozumianym i skuteczniej znaleźć się samemu w danym zagadnieniu czy argumentacji. Poza tym myślę, że tłuk będzie odzwierciedlał słabość w myśleniu kategoriami grupy, zespołu.
Natomiast cechy cwaniaka to wg mnie: pazerność na uzyskiwanie własnych korzyści,symulowanie wkładu w efekty, wybiórczość działania- kiedy tylko ma się to bardziej rzucić w oczy czy opłacić osobiście.
Cwaniak w zespole pracowniczym będzie zawsze usiłował cudze zasługi sprzedać jako swoje własne.Będzie się starał uzyskać jak najwięcej- poprzez jak najniższy wysiłek, starając się przy tym również zawsze wyolbrzymiać swoją własną rolę kosztem innym.Będzie nakładał liczne maski- w zależności od sytuacji, nastroju szefa, zaistniałych okoliczności w grupie- takich jak np. czyjeś tymczasowe problemy, walka o wpływy, sekundowanie jednej ze stron konfliktu, możliwość "zresetowania" jakiegoś swojego błędu- pozornie racjonalną wymówką, itd.
Syndromowi cwaniaka na poziomie menedżerskim powinien przeciwdziałać wyraźny przekaz merytoryczny oczekiwań, kompetencji i sposobu, trybu realizacji adekwatnych posunięć w danej sytuacji. Powinny być premiowane efekty wkladu pracy w trwałe aktywa zespołu, a nie te nastawione na efekt jednego dnia, jednej korzyści (jak w przypadku cwaniaka- przy splocie okoliczności).
Menedźer powinien brać pod uwagę harmoniczny, węzłowy rozwój pracownika, należyty odbiór i projekcję zadań na ktorych się skupia, zakres jego efektywnego, twórczego oddziaływania na firę i jej postęp- co w stopniu realnym utwierdzi świadomość o jego rzetelności, a nie oportunizmie.
Prezentacja mojego stanowiska ma wskazać na potrzeby ingerencji w panoszące się syndromy- vide: np. syndrom cwaniaka, który to syndrom w racjonalny, harmonijny, a co najważniejsze- przekładający się na efektywność sposób można i nalęży poskaramiać z góry organizacji bądź zespołu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.