Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22866 miejsce

Czy w zjednoczonej Europie wypada świętować 11 listopada?

Był poniedziałek, kolejny jesienny dzień w ogarniętej wojną Europie. Niewiele osób podejrzewało wtedy, że przejdzie do historii jako dzień szczególny dla całego naszego kontynentu.

Wycieńczona czteroletnimi zmaganiami wojennymi ludność Europy już od dłuższego czasu otwarcie manifestowała swoje niezadowolenie. Również wśród żołnierzy panowało rozprężenie i brak poczucia sensu tej wojny. Tydzień wcześniej państwo Habsburgów – Austro-Węgry zawarło rozejm, a przed dwoma dniami abdykował cesarz Niemiec Wilhelm II. Wszyscy czekali na zakończenie wojny...

Wagon pokoju



W ten listopadowy poniedziałek roku 1918, w wagonie kolejowym niedaleko miejscowości Compiegne pod Paryżem, marszałek francuski Ferdynard Foch przedstawił delegacji niemieckiej warunki państw sprzymierzonych. Przedstawiciele Niemiec podpisali rozejm, który de facto, oznaczał zakończenie wojny. Był to również akt historycznej satysfakcji - w tym samym wagonie blisko pół wieku wcześniej Prusy podyktowały Francji warunki traktatu pokojowego.

Europa po wojnie



W ciągu czterech lat konfliktu zmobilizowano ponad sześćdziesiąt milionów żołnierzy, z czego blisko dziewięć milionów nie powróciło do swych domów, a ponad dwadzieścia milionów odniosło rany. Po raz pierwszy w dziejach wojna toczyła się nie tylko na polu walki, ale również w laboratoriach i zakładach produkcyjnych.
Wynikiem tej wojny był również upadek trzech cesarstw, a to z kolei przyczyniło się do powstania nowych państw w Europie. Niemcy na mocy traktatu pokojowego zostały zmuszone do bezwarunkowego uznania suwerenności Belgii, Polski, Czechosłowacji oraz Austrii. Również zwycięska, aczkolwiek osłabiona, Rosja nie była w stanie powstrzymać ruchów narodowowyzwoleńczych jakie rozgrywały się wewnątrz kraju. Uwikłana w wewnętrzne problemy i osłabiona wojną Rosja musiała się pogodzić z faktem, że Finlandia jak i republiki bałtyckie ogłosiły swą niepodległość.

Narodziny „bękarta”



Dzień 11 listopada 1918 roku był przełomowym momentem w dziejach Europy i jakże ważnym dla nas, Polaków. Po 123 latach niewoli, dokładnie w 245 rocznicę zwycięskiej bitwie stoczonej przez Jana Sobieskiego pod Chocimiem, Rzeczypospolita pojawiła się ponownie na mapie Europy. Nadeszła wolność, której wyczekiwały pokolenia. W potocznym rozumieniu ten sukces był nagrodą za hojnie przelaną polską krew. Należy jednak pamiętać, że zawdzięczamy go w dużej mierze staraniom dyplomatycznym polskich patriotów.
Oczywiście nie wszyscy nasi sąsiedzi byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy. Aby zapewnić bezpieczeństwo swoich granic II Rzeczpospolita jeszcze przez długi czas była zmuszona prowadzić zarówno intensywne działania dyplomatyczne jak i wojskowe.

Rosja do samego wybuchu II wojny światowej nie chciała pogodzić się z istnieniem wolnej Polski. Ustami Mołotowa, władze Rosji mówiły, iż jesteśmy „potwornym bękartem traktatu wersalskiego”. Tym wypowiedziom wtórowały Niemcy, Hitler głosił, że Rzeczypospolita jest „sztucznie poczętym państwem” oraz „tak zwanym państwem, pozbawionym wszelkich podstaw narodowych, historycznych, kulturowych czy moralnych”.
Jednak „bękart” przetrwał blisko 21 lat i gdyby nie konieczność walki na dwóch frontach i brak wsparcia aliantów...

Historia obchodów...



Kwiaty pod pomnikiem marszałka - Gliwice 11 listopada 2007 / Fot. Andrzej PieczyrakDzień w którym Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu pełnię władzy państwowej i zdecydowała o przekazaniu mu naczelnego dowództwa nad wojskiem, nie od razu zyskał rangę święta państwowego. Początkowo 11 listopada był obchodzony jedynie jako święto wojskowe. Dopiero w roku 1937, ustawą Sejmu, dzień ten został ustanowiony polskim świętem narodowym. Do wybuchu drugiej wojny światowej świętowano go zatem jedynie dwa razy.

W czasie okupacji, w geście oporu, nie raz pojawiały się tego dnia na ulicach biało-czerwone flagi. Po wojnie święto 11 listopada było oficjalnie obchodzone jedynie raz. Od 1946 r. przyszło nam świętować rokrocznie 22 lipca, dzień w którym zawiązał się komunistyczny Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. Jak na ironię, datę która była początkiem kolejnego zniewolenia nazwano Narodowym Świętem Odrodzenia Polski. 11 listopada formalnie przestał być świętem, jednak w wielu środowiskach pozostał okazją do manifestowania pamięci o niezakłamanej historii. Dla młodszego pokolenia przypomnę, że te spontaniczne przejawy patriotyzmu były wielokroć brutalnie tłumione przez oddziały podległe aparatowi bezpieczeństwa, a ich uczestnicy aresztowani.
W 1989 roku Sejm IX kadencji, restytuował dzień 11 listopada jako Narodowe Święto Niepodległości.

Czy święta narodowe powinny być obchodzone w zjednoczonej Europie?



Wiele spośród państw zwycięskich w I wojnie do dziś obchodzi 11 listopada jako święto narodowe. W Stanach Zjednoczonych jest to Dzień Weteranów, w Kanadzie i Wielkiej Brytanii określany jest Dniem Pamięci, a Francja świętuje go jako Rocznicę Rozejmu.

Powstaje jednak pytanie czy w zjednoczonej Europie wypada obchodzić tak kontrowersyjne, dla niektórych, święto? Ostatnio wśród krytyków naszej polityki zagranicznej wybijają się postawy, których myślą przewodnią jest "nie drażnić sąsiadów".

Na forach internetowych spotkałem się nawet z opiniami, że trzeba się zastanowić nad zmianą nazwy naszego święta na bardziej neutralną, taką jak Dzień Weteranów czy Dzień Pamięci, a może całkowicie zrezygnować z tego święta...

Czy Belgia jest mniej europejska?



Belgia, która podobnie jak my w 1918 roku uzyskała niepodległość, do dziś obchodzi hucznie 11 listopada. Ten dużo mniejszy od nas kraj, który jest członkiem Unii Europejskiej od początku jej istnienia, goszcząc u siebie parlament zjednoczonej Europy, nadal obchodzi ten dzień jako swoje święto narodowe – Święto Wyzwolenia. Nie słychać tam głosów aby zmienić nazwę święta czy zrezygnować z obchodów, które „mogą drażnić unijnych partnerów”.

Czyżby zatem Belgia jest mniej europejska niż nasz kraj? A może różnica wynika z faktu, że w tamtym małym kraju mówienie o racji stanu nie jest odbierane przez jego obywateli jako „zadęcie wielkie”?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Bes Schlůnzoukův!
  • Bes Schlůnzoukův!
  • 11.11.2010 00:27

Bo katrupice i pońywjyroce Nůma bes uopamjyntańo do terouska!

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

świętować ... póki można

Komentarz został ukrytyrozwiń

Konflikty co do świąt niepodległościowych zawsze istniały i trudno temu zaprzeczyć. Rosja nie cieszy się specjlanie z świąt niepodległościowych krajów nadbałtyckich, my również nieco "odmiennie" patrzymy na niektóre święta naszych sąsiadów (chociażby Litwy czy Ukrainy) ale to jest normalne i naturalne. Gorzej jest jednak jak sami chcemy te święta "wymazywać" jak było np. z 11 listopada za czasów minionych... .

Komentarz został ukrytyrozwiń

1. To pierwsze źródło, z którego się dowiaduję, że może istnieć konflikt interesów między samymi świętami niepodległościowymi a UE.
2. Gdyby podążać tą logiką, to wszystkie hymny krajów członkowskich też są jakoby sprzeczne z ideą UE (w rozumieniu autora), bo większość z nich odwołuje się do konfliktów zbrojnych i to historycznie w gruncie rzeczy związanych z wojnami z pozostałymi krajami członkowskimi, bądź są byłymi pieśniami wojskowymi.
3. "Czy w zjednoczonej Europie wypada świętować 11 listopada?" odbieram jako pytanie "Czy wypada być sobą?" lub jako "Czy warto czcić własną historię?"...

Myślę, że moje stanowisko do obchodzenia 11 listopada jest oczywiste.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) - obchodzić i nie patrzeć na innych

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, Andrzeju, że sam odpowiedziałeś sobie na pytanie stawiane w tytule. Niestety - sądzę że tak naprawdę to, czy w przyszłości nasze dzieci i wnuki będą traktować dzień 11 listopada jako coś wyjątkowego, zależy nie tylko od rządzących, ale i od samego społeczeństwa... Często mam wrażenie, że bycie patriotą to coś wstydliwego dla wielu z nas. Tak krajowym, jak i lokalnym... Mam nadzieję, że za 20, 50 i więcej lat 11 listopada to nie będą tylko gadające w TV głowy, ale również zwykli obywatele, noszący ten dzień w sercu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj, zaraz się zacznie o "zadęciu" :)
A może dzisiaj jest ten jeden dzień w roku, kiedy wolno mówić o sprawach narodowych?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.