
Lobbing to oddziaływanie na decyzje podejmowane przez organy władzy publicznej oparte na strategii komunikacyjnej. W ostatnim czasie zawód lobbysty, który zawodowo zajmuje się lobbingiem, już nie kojarzy się pozytywnie. A powinien. Lobbysta powinien reprezentować i dbać o interesy grup społecznych ale w zgodzie z literą prawa.
Ciemna strona politykiNiedawne afery, w które zamieszani byli lobbyści (m. in. Marek Dochnal) rzuciły zły cień na ten zawód. A jest to przecież organ doradczy w Sejmie, który ma pomóc politykom w podejmowaniu dobrych dla obywateli decyzji. Nieczyste praktyki ukrywania postępowania legislacyjnego czy zatajania spotkań komisji parlamentarnych, nie świadczą dobrze o poprawności prawnej podejmowanych decyzji. Posiedzenia tych komisji odbywają się w wąskim gronie polityków i wybranych lobbystów, co już powoduje powstawanie podejrzeń co do demokratyczności i słuszności decyzji podejmowanych w pracy nad ustawami. Skoro w posiedzeniu biorą udział tylko wybrani posłowie i lobbyści, to śmiało można twierdzić, że nie są rozpatrywane wszystkie wnioski i racje obywateli, a jedynie jednej strony.
Mniej popularne interesy załatwia się podczas prywatnych spotkań, choćby na cmentarzu, zamiast w sposób otwarty i szeroko dostępny rozmawiać o możliwych rozwiązaniach. Przykładem lobbystycznych nacisków jest choćby ustawa o szkolnictwie wyższym. Profesorowie, nie biorąc przykładu z innych grup zawodowych, które by prezentować swoje racje, przychodzą pod kancelarię premiera, piszą własną ustawę i kierują ją do uchwalenia.O dziwo ustawę uchwalono, mimo że napisana była jednostronnie. Profesorowie uwzględnili w niej własne racje, a całkowicie pominęli racje studentów. Ci muszą teraz walczyć o kolejne prawa, które im się należą. Nie dopuszczono ich do prac and uchwałą, co jest w demokracji haniebne. Podczas tworzenia ustawy zabrakło lobbingu. Żadna z grup społeczeństwa nie mogła zaproponować swoich rozwiązań lub je odrzucono.
Niełatwo być lobbystąW Polsce nie opłaca się być zarejestrowanym w MSWiA lobbystą. Wiąże się to bardziej z obowiązkami niż prawami. Z każdego kontaktu z lobbystą każdy zwykły urzędnik musi sporządzić notatkę, nawet jeśli będzie to przesunięcie spotkania o 15 minut. Nie dotyczy to innych doradców i załatwiaczy, z którymi można się spotkać nawet na całonocne imprezy i nie trzeba sporządzać z nich żadnych dokumentów. Powoduje to stan, kiedy urzędnicy nie chcą kontaktować się z lobbystami. Paweł Dobrowolski z Instytutu Sobieskiego stwierdza na łamach tygodnika "Wprost", że w rzeczywistości każdy obywatel jest lobbysta i lobbuje za własnymi interesami. W Sejmie widoczny jest podział między lobbystami, a ekspertami Ci pierwsi określani są jako stronniczy, a drudzy - niezależni. Podział ten politycy stworzyli jedynie po to, by zwalać winy na nietrafione wybory legislacyjne właśnie na złych lobbystów.