
Agnieszka pochodzi z Warszawy, była dwukrotnie za granicą, pracowała jako opiekunka dzieci wyjeżdżających na obozy językowe. Wiadomosci24 rozmawiały z nią o "kulisach" pracy na obczyźnie.
Gdzie znalazłaś informacje o wyjeździe i jak załatwiałaś wszystkie formalności?Informacje znalazłam w biurze podróży, które szukało opiekunek do dzieci wyjeżdżających na obozy językowe. Zgłosiłam się jako ochotniczka i biuro załatwiło wszystkie formalności.
Miałaś obawy jak będzie wyglądała sytuacja po dotarciu na miejsce?Nie, ponieważ to był obóz organizowany dla dzieci, którymi ja się opiekowałam i to dla nich musiały być załatwione miejsca do nauki i nocleg. Nie miałam obaw, że będzie to jakiś przekręt ze strony biura podróży. Już w Polsce wiedziałam, że wszystko będzie dopięte na ostatni guzik.
Jakie było Twoje pierwsze wrażenie po dojechaniu do pracy?Na początku przeraża poruszanie się po nowym miejscu, dostosowanie się do ruchu lewostronnego i oczywiście język. Ale po kilku dniach można dojść do wprawy.
Czy na takim wyjeździe można nauczyć się obcego języka?Nauka języka zależy od indywidualnego nastawienia i od grupy. Jeżeli grupa składa się tylko z Polaków to trudno mówić innym językiem. Jeżeli członkowie grupy są z Hiszpanii czy Niemiec, to wtedy łatwiej o nowe znajomości i komunikowanie w innych językach.
Opowiedz jak dokładnie wyglądała twoja praca?Dla mnie praca była rozrywką samą w sobie. Dzień był podzielony, rano szkoła a po południu zajęcia dodatkowe. W kolejnym tygodniu odwrotnie - najpierw zajęcia dodatkowe, a potem szkoła. Weekendy były zarezerwowane na wycieczki. Ja miałam organizować dzieciom czas wolny, lekcjami zajmowała się szkoła.
Dużo czasu musiałaś poświecić na pracę?Jako opiekun dzieci, musiałam być w gotowości 24 godziny na dobę. Jednak w czasie zajęć organizowanych przez szkołę miałam moment wyłącznie dla siebie. Mogłam wtedy pójść na zakupy, zwiedzić miasto czy też w cichym kącie poczytać książkę.
Jakie były warunki mieszkaniowe? Gdzie trafiłaś? Jak wyglądał dom?Mieszkałam u host family, czyli rodziny goszczącej. Warunki? Moje rewelacyjne! Śliczny dom, ukochana Jane, jedzenie też spoko.