Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26059 miejsce

Czy warto przywiązywać ludzi do drzew? Nowy "Mikołajek" zachęca do tego dzieci

Książki można porównać do cegieł, z których każdy z nas mozolnie buduje swoją wiedzę, światopogląd, wrażliwość, rozwija fantazję. Od najmłodszych lat budowany "zamek" ma swoje wnętrze. Jakie ono jest? To zależy od nas.

Fragment okładki "Najnowsze przygody Mikołajka" / Fot. Artur Hampel"Najnowsze przygody Mikołajka" to książka adresowana do najmłodszych. Ja tej książki na półce moich dzieci nie chcę. Dlaczego?

Pełno w niej kłótni, złości, zakłamania, intryg. Zabawne historie zdają się być wymuszone i naciągane. Brak w nich zarówno oryginalności, polotu jak i moralnego przesłania, które tak bardzo jest potrzebne w najmłodszych latach naszych pociech. Już od samego początku główny bohater staje się przyczyną kraksy rowerowej, która uchodzi mu na sucho. Była wina, były kłamstwa, nie ma kary.

W dalszej części opisywane są zasady relacji damsko-męskich i sposób w jaki dziewczyna wykorzystuje naiwność chłopców oraz wskazówki jak może to zrobić - to już dla mnie była mocna przesada.

Pomijając pomniejsze wady całej historii, dopatrzyłem się jednego ciekawego opisu, tak zwanej sytuacji bez wyjścia. Mianowicie przedstawiony został konflikt dwóch chłopców. Konflikt, który tak naprawdę nie istniał, ale wyimaginowali go sobie ich, nazwijmy to, koledzy, prowokując a wręcz wymuszając bójkę. Jest to jedyny ciekawy epizod tej książki, gdzie dziecko może nauczyć się czujności wobec podobnych zachowań i starać się oceniać sytuację własnymi oczyma, nie poddając się psychozie tłumu.

Jest jeszcze jeden epizod, który nie pozwala, by ta książka znalazła się u mnie na półce. Zdruzgotany byłem historią przywiązanego do drzewa ojca Mikołajka. O ile na początku była to świetna zabawa, to już samo zakończenie „"łapie się pod paragraf". Zaproszeni do domu uczestnicy zabawy, po jej zakończeniu zostawiają na polecenie pani domu przywiązanego do drzewa gospodarza. Śmieszne? Może, gdyby nie fakt, że mama nie pozwala Mikołajkowi rozpętać ojca i niemal despotyczną decyzją zabiera go do domu. Ma to stanowić swoistą karę za nieprzemyślane wypowiedzenie pewnego zdania i dać czas na przemyślenie sytuacji.

W tym miejscu pytam się: co ten epizod ma przekazać młodemu czytelnikowi? Czego ma nauczyć to przesłanie dziecko? Czy tak samo możemy zostawić przywiązaną do drzewa mamę, brata, siostrę, ciotkę? Czy można się kierować nauką z tej książki i każdego, kto palnął głupstwo, wiązać, zniewalać i upokarzać, by to sobie przemyślał?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ciekawa jestem jak tę książkę ocenili pedagodzy, psycholodzy. I czy by ją polecili dzieciom?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Asia Kalc - oczywiście jak to z recenzją, można się nie zgodzić. Nie rozumiem tylko pani twierdzenia, cyt. "W dzisiejszych czasach trochę zbyt przesadnie wyszukuje się już dla małych dzieci ambitną literaturę a za mało patrzy na nie same i ich radość z dzieciństwa".
A ja sądzę, że za mało się pisze ambitnych rzeczy dla dzieci, idąc na łatwiznę i traktując je bardzo przedmiotowo jako element rynku. Dając, to co Pani nazywa szczęściem, raczej jego powierzchowną namiastkę, która może zakończyć się przywiązaniem psa do drzewa w lesie na całą noc "bo to zabawne", bo tak było w bajce i "jest ok, jest zabawa - w bajce było, że tak można".
Proszę mi też wyjaśnić jak można przesadnie czegoś szukać dla dzieci, które za kilkanaście, kilkadziesiąt lat będą stanowiły o silne intelektualnej i mentalności i wrażliwości naszego narodu ??? .
Myślę jednak, że literatura dziecięca prezentująca wysoki poziom zarówno wychowawczy, artystyczny jak i kształtujący i pobudzający wyobraźnię jest pisana i to przez polskich artystów. Pytanie możemy sobie tylko postawić raczej retoryczne, dlaczego nie jest tak promowana przez wydawnictwa jak np. wspomniany "Mikołajek".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo krzywdząca i niesłuszna opinia. Mikołajek w wersji dla dzieci, ot co. Że przywiązywanie do drzewa nie jest zabawne? Sama się w to bawiłam będąc dzieckiem i na złą drogę nie zeszłam. Książka dla dziecka jest naprawdę fajna. Z doświadczenia wiem, że ilustracji Sempego młodsze dzieci np. w ogóle nie łapią. A te tak i chętniej czytają i słuchają tego co się im czyta kiedy mogą przez ramię podejrzeć obrazki. W dzisiejszych czasach trochę zbyt przesadnie wyszukuje się już dla małych dzieci ambitną literaturę a za mało patrzy na nie same i ich radość z dzieciństwa. Sama kocham miłością wielką klasycznego Mikołajka, ale ten naprawdę nie jest zły. Dla małego dziecka idealny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesująca recenzja. Przyznam, że po raz pierwszy spotykam się z krytyką "Mikolajka".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.