Facebook Google+ Twitter

Czy warto wierzyć w znaki?

Roman Zmorski pisał: „Przez noc droga do świtania. Przez wątpienie do poznania. Przez błądzenie do mądrości. Przez śmierć do nieśmiertelności”.

 / Fot. Michał Anioł, http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Creation_of_the_Sun_and_Moon_face_detail.jpg&filetimestamp=20100608083532Kiedy odchodzi człowiek, pierwsza myśl, nad którą zaczynamy się zastanawiać, to, co dalej? Ale czy na pewno martwimy się o osobę, która odeszła, czy może bardziej o siebie, nie wyobrażając sobie dalszego życia bez niej, zwłaszcza gdy był to ktoś bardzo bliski naszemu sercu? Ona nigdy nie przestanie istnieć, zawsze będzie żyła w naszych wspomnieniach i pamięci, bo powtarzając za ks. Twardowskim, „nie ma umarłych tylko ci, co odeszli”. Będzie otaczała nas swoim ciepłem i miłością, którą będziemy odczuwać podczas modlitwy w jej intencji. Zawsze będzie promieniować blaskiem, będzie jeszcze bardziej delikatna i pachnąca.

Niedawno ktoś mnie zapytał, czy wierzyć w znaki? Nie warto się nad tym zastanawiać, „bo za duży Pan Bóg, żeby wszedł do głowy”. Trzeba tylko robić to, co się czuje i w umiejętny sposób to wykorzystywać, ciągle ucząc się i poznawać dzięki temu Jego miłość. Paulo Coelho w jednej ze swoich opowieści pisał o pewnym starym analfabecie, który modlił się co noc tak żarliwie, że bogaty właściciel postanowił wezwać go do siebie i zapytał: "Jak możesz modlić się z taką wiarą?" Skromny sługa zaczął tłumaczyć: "Panie, gdy otrzymujesz list od dawno niewidzianej osoby, jak rozpoznasz, że ona go napisała? Po piśmie. Gdy dostajesz klejnot, skąd wiesz, kto go zrobił? Widzę pieczęć złotnika. Kiedy słyszysz kroki zwierząt chodzących wokół namiotu, jak rozpoznasz, czy to baran, koń, czy byk? Po śladach". Starzec wyprowadził go przed namiot i wskazał niebo. "Panie ani to, co tam w górze, ani pustynia tu na dole - nic z tych rzeczy nie mogło być napisane ludzką ręką”.

„Bóg tak umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale życie wieczne miał”. Tak bardzo kocha ludzi, że dał człowiekowi możliwość spotkania z Nim i poznawania Jego dzieł. Bo Bóg chce być bliski, a nie ma ludzi małych, jeżeli uwierzyli, że dosięgną nieba.

Maria Simma mówiła o duszach czyśćcowych, które do niej przychodziły i prosiły o modlitwę. Twierdziła również, że wszystko odbywa się za pozwoleniem Bożym. Jeżeli po śmierci odczuwamy jakieś znaki, które kojarzą się ze zmarłą osobą, nie powinniśmy się bać. Powinno nas to umacniać w modlitwie za nie. Nawet, jeżeli tak się nie dzieje, to wszystko wyda owoce z czasem. To jest tak jak z ludźmi, jeżeli wierzymy w dobro drugiego człowieka, rozbudzamy je w nim. Osoba, o której będziemy pamiętać, na zawsze pozostanie w naszym sercu.

Zobacz też: pociagzycia.pl

Tę pamięć jednak należy pielęgnować, bo jak twierdził Kubuś Puchatek, ciernie i zielska zarastają drogę, którą się nie chodzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.