Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2612 miejsce

Czy wiara w Boga zależy od poziomu wykształcenia?

Brytyjski fizyk lord Kelvin, znany też jako William Thomson, powiedział 110 lat temu w czasie przemówienia w University College: "(...) nauka zmusi was do uwierzenia w Boga". A jak w rzeczywistości dzisiaj współistnieje nauka i wiara?

Page URL: http://commons.wikimedia.org/wiki/File%3AFlickr_-_europeanpeoplesparty_-_EPP_Congress_Warsaw_(964).jpg Attribution: By European People's Party (EPP Congress Warsaw) [CC-BY-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons / Fot. European People's PartyWstęp

Człowiek posługując się rozumem, którym odbiera otaczający świat, dostrzega (a niekiedy nie) zależność przyczynowo skutkową. Widzimy, że skały ulegają erozji, ktoś lub coś wznieciło ogień, ktoś skonstruował jakąś budowlę czy przedmiot, itp. Zawsze doszukujemy się przyczyny sprawczej, tak po prostu, przez analogię. Intuicja podpowiada nam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Te dane dochodzą do mózgu poprzez naturalne zmysły oraz ich wszelakie protezy-narzędzia poszerzające
możliwości odbioru tychże informacji z zewnątrz. Od zwykłego szkła powiększającego poprzez mikroskop elektronowy do teleskopu Hubbla włącznie.

Problem tylko w tym, że nie bardzo wiemy czym jest ten rozum? Nie znamy jego istoty funkcjonowania. Powszechnie jest łączony ze świadomością, a nawet niekiedy z nią utożsamiany. Poza tym, to on sam dostarcza i przetwarza wszelkie informacje na swój temat.

Co mówią liczby uzyskane w badaniach dotyczących religijności?

Wyniki takich badań są bardzo różne, a więc można śmiało stwierdzić - rozbieżne, czyli w sumie nic wartościowego z nich nie wynika, jeśli chodzi o odpowiedź na tytułowe pytanie. Stwierdzenie bowiem korelacji wykształcenia z mniejszą religijnością nie jest jeszcze dowodem na bezpośrednią zależność między tymi czynnikami. Tym bardziej, że istnieje do tego jeszcze stopniowanie religijności, co już zupełnie zaciemnia taką statystykę.

Polecam przejrzenie danych dotyczących różnych aspektów religijności Polaków z czerwca 2011 roku.

Są również i takie dane Instytutu Statystyki Kościoła, które pokazują wybiórczość w wierze. Według nich ponad 92 proc. Polaków deklaruje, że są wierzący, a 91 proc. wierzy w istnienie Boga. Natomiast w życie wieczne wierzy już tylko 69 proc. , a w zmartwychwstanie 65,8 proc. badanych. Z kolei, 72,8 proc. wierzy w istnienie nieba, ale już tylko 31 proc. uważa, że istnieje piekło. (Marcin Przeciszewski http://dziedzictwo.ekai.pl/text.show?id=4501 )

Tymczasem poza 2 miliardami chrześcijan na świecie są jeszcze inne religie, co już dokładnie gmatwa problem, ponieważ oprócz pytania "czy wierzysz", dochodzi następne "w co wierzysz?" Która z tych religii jest najprawdziwsza? I jak to rozpoznać?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (46):

Sortuj komentarze:

Tak a propos wiary w boga. Np buddyści uważają, że owszem bóg istnieje, że wręcz jest ich wielu. Dla nich istnienie boga tego od chrześcijan jest czymś naturalnym i oczywistym tylko że taki osobnik nie jest wart poświęcania mu uwagi. Lepiej pomagać cierpiącym ludziom niż zajmować się spełnianiem oczekiwań kogoś tam...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cenne uzupełnienie , Panie Arturze. Zgadzam się w całej rozciągłości. Zresztą stąd wziął się "wojujący ateizm" wśród ultradarwinistów (Dennett czy Dawkins), którzy wykluczają miejsce dla Boga we Wszechświecie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/...co przeświadczenie o prawdziwości wyobrażeń i twierdzeń, bez odwoływania się do empirii i procedur weryfikacyjnych./

lub nieprawdziwości, o czym przedstawicielom nauki dosyć często zdarza się zapominać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Darek Szczecina Dzisiaj 13:47

Dzięki za cenne spostrzeżenia. Oj, tak! Pełna zgoda. Określenie przedmiotu dyskusji oraz wszelkich pojęć w niej używanych - to podstawa. Niejednokrotnie widzimy, jak dyskutujący mówiąc o tym samym myślą zupełnie o czymś innym. W tej dyskusji np. pojęcie "wiara" nie zawsze było równoznaczne z wyznawaniem jakiejś religii. Użycie tego terminu w sensie ogólnym, znaczy przecież tyle, co przeświadczenie o prawdziwości wyobrażeń i twierdzeń, bez odwoływania się do empirii i procedur weryfikacyjnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że w dyskusji naukowej, a chyba komentarze taka formę przybierają, należy zacząć od zdefiniowania podstawowych pojęć. I wszystkie strony muszą te definicje uznać. Nie można twierdzeń, jak najbardziej naukowych i udowodnionych, z przestrzeni trójwymiarowej (fizyka klasyczna na niej się opiera) udowadniać lub podważać w przestrzeni czterowymiarowej, czyli tzw. czasoprzestrzeni.
Szkiełkiem i okiem badamy świat materialny, od niedawna potrafimy też badać świat energii, ale nadal poza naszymi zmysłami o narzędziami pomiarowymi pozostaje świat myśli, uczuć, emocji itp., czym m.in zajmuje się psychologia i inne nauki tzw. humanistyczne. A co dopiero mówić tu o świecie wiary i mistyki. Dlatego pewne rzeczy przyjmujemy na wiarę, bo nie jesteśmy w stanie tego pojąć, bo próba zbudowania modelu w ziemskiej rzeczywistości przypominałaby jedynie odwzorowanie bryły trójwymiarowej w przestrzeni jednowymiarowej, czyli na prostej. Nie byłby to nawet plan czy rysunek techniczny, bo do tego potrzebne są dwa wymiary.

A korelacja wiary w Boga i wykształcenia? Cóż, zależy od tego jaką populacje zbadamy, w jakim czasie, i jakich narzędzi do badan użyjemy. I nigdy to nie będzie stała wartość, bo badani są ludzie, którzy zmieniają się w każdym momencie życia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Łukasz Wolski Dzisiaj 07:56
Panie Łukaszu, żadna rozmowa czy tekst na temat wiary i nauki nie posunie nas do rozwiązania kompromisowego nawet o milimetr. Myślę, że nawet tak być nie powinno.

Dlaczego tak uważam? Ponieważ wiedza pochodzi z różnych źródeł. Treści metafizyczne też są elementem wiedzy, tak samo jak wiedza nabyta w dociekaniach naukowych. System edukacyjny jest taki jaki jest i wcale się nie dziwię, że raczył Pan skonstruować tak banalne zdanie: "nauka nie wyjaśnia wszystkiego". A kto Panu powiedział, że wyjaśnia? Jest to pokłosie takiej a nie innej edukacji, pokazujące, że oprócz dobrych rzeczy ludziom uczącym wkłada się do głów także bzdury. W tym przypadku bzdurą jest buńczuczne nastawianie do potęgi nauki i dyskredytowanie wszystkiego, co naukowe nie jest.

To niewłaściwe stanowisko wobec podejścia do postrzegania świata jest jednak dla wielu milionów ludzi jednym z głównych (o ile nie jedynym) czynników powodujących przyjęcie konkretnego światopoglądu. I jaki jest to światopogląd? Oczywiście ten, z którym ma się styczność, w obecności którego człowiek żyje. Ale czy on jest najlepszy dla niego? Ten człowiek niejednokrotnie nawet nie potrafi tego sam ocenić, bo innej opcji nie zna. Zresztą, nie oceniam tego i nie wartościuję, bo nic mi do tego.

Ponieważ nauka, w przeciwieństwie do wielu religii, nie ma ambicji misyjnych w nawracaniu świata - jest mi po prostu bliższa niż jakakolwiek mitologia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst w sumie niewiele wnosi, patrząc na tytuł spodziewałem się czegoś innego.

"dlaczego człowiek wierzący jest "ślepy i głuchy" na brak argumentów na istnienie jakiegokolwiek życia po śmierci?" - w jakiś sposób w tym pytaniu jest odpowiedź. Bo ten człowiek w to wierzy. I ludzie wierzący przyznają, że masa ich przekonań wynika tylko z wiary.

Ludzie uznający tylko naukę, też muszą niektóre rzeczy wziąć na wiarę, ale nie chcą tego przyznać, bo chcieliby wszystko udowodnić. A na świecie jest masę rzeczy, których nikt nie jest w stanie udowodnić. Nauka nie wyjaśnia wszystkiego.

I dodam jeszcze, że nie można pomijać (przy okazji tego, jak człowiek poznaje świat) pamięci filogenetycznej i nieświadomości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Chorążewicz
Przepraszam za pomyłkę, Panie Marku:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Macieju zgadzam się, akurat co do teorii ewolucji ja też mam wątpliwości, jak do wszystkiego czego nie byliśmy świadkami:) Tak naprawę to nauka z wiarą ma wiele wspólnego. Nawet to co zostało udowodnione naukowo ale tego nie doświadczyliśmy nadal pozostaje wiarą:) I wielu naukowców jest bardziej kaznodziejami niż naocznymi świadkami. Albert Einstein miał do nauki i wiary ciekawe podejście:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna Dzikowska Dzisiaj 20:34
Amerykanie mają specyficzne podejście do spraw światopoglądowych i nauki. Kiedyś Marcin Ryszkiewicz (Muzeum Ziemi Polskiej Akademii Nauk) powiedział, że około 60 - 70 procent Amerykanów ma wątpliwości co do teorii ewolucji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.