Facebook Google+ Twitter

Czy wiemy wszystko o kryzysie?

W debatach i w artykułach o kryzysie finansowym, jakoś nie słyszy się, aby kogoś obwiniono za jego spowodowanie, czy wywołanie, albo o zaniedbania wywołujące następstwa niemal druzgocące światową gospodarkę.

Wiosną natrafiłem na artykuł dotyczący długofalowych działań amerykańskich banków, które usilnie starały się o przejęcie funduszy kredytowych przeznaczonych na potrzeby mieszkaniowe zwykłych obywateli. Dotąd bankowi spece drążyli i zabiegali, aż te fundusze od dysponenta państwowego przeszły w ręce bankierów. Następnie bankierzy udzieliwszy pożyczki na mieszkanie czekali do czasu, aż inwestor wchodził w końcową fazę realizacji budowy. Wówczas doczepiali się do byle czego i mając wyspecjalizowaną w tym zakresie obsługę prawną odbierali inwestycję i zazwyczaj słabszego inwestora puszczali z - przysłowiowymi - torbami. Mającą się ku końcowi inwestycję z łatwością sprzedawali. Interes kwitł dopóki rynek się nie nasycił, tzn. dopóki byli chętni na kupowanie domów.

Problemy zaczęły się gdy łapczywi na łatwe pieniążki bankierzy nie mogli sprzedać odebranych inwestycji. Zachłanność bankierów musiała być przeogromna, bo nazbierało się tego tyle, że sami nie byli w stanie sobie poradzić. Zaczęli więc robić raban. Rozległo się wielkie larum. W świat poszła wieść o poniesionych stratach, o niemożliwości odzyskania pożyczonych pieniędzy. "Łatwowierny" prezydent Stanów Zjednoczonych, miast wykupić upadające banki, począł im "pomagać", użyczając im państwowych pieniędzy. Pieniędzy tych, których bankierzy puścili z torbami.

Może to nie jest tak, jak to zrozumiałem. Pewne jest jednak to, że ktoś pieniądze z rynku wyprowadził. Tacy jak ja na pewno ich nie odnajdą. Dlaczego jednak nie słychać, aby zabierali się za to fachowcy? No i czas, by zastanowić się, jak długo zwykli obywatele będą wyrównywać kryzysowe dołki spowodowane różnego rodzaju przekrętami. Grecja zasygnalizowała, że napięte nici trzymające cierpliwość społeczeństwa zaczynają się rwać.
Na zakończenie taka refleksja: demokratyczna wolność to nie to samo co swawola władzy. Postawienie między tymi wielkościami znaku równości może ludzkość drogo kosztować. Obym nie wykrakał. Kto wie, czy gdzieś tam na świecie nie rodzi się kolejny Lenin?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Wielu ludzi zadaje sobie to samo pytanie. Wreszcie ktoś mówi to głośno.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.12.2008 17:42

+) Dziękuję Ci za tę refleksję. Mam podobne odczucia, przemyślenia i obserwacje. Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.