Pozycja materiału w rankingach:
Czosnek granulowany, w którym jest tylko 11,8 proc. czosnku czy parówki drobiowe o 46-procentowej zawartości mięsa drobiowego to codzienność na półkach sklepowych. Często większość składników w produktach żywnościowych stanowią substancje chemiczne. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo rzadko czytamy etykiety produktów. A powinniśmy, bo od nas zależy, co jemy na co dzień.
Na etykiecie dżemu z czarnych porzeczek firmy Łowicz czytamy „sporządzono z 30 g owoców na 100 g produktu”. Truskawkowy napój jogurtowy Danone zawiera 1 proc. truskawkowego wsadu owocowego. Swoją "owocowość" zawdzięcza głównie barwnikowi i aromatom. Zaskoczyć nas może również zawartość proszku kakaowego w Kakao Nestle Nesquik, którego jest jedynie 18 proc. To i tak lepszy wynik od carrefourowskiego kakao, w którym zawarte jest „minimum 10 proc. tłuszczu kakaowego”. Czosnek granulowany Knorr w mini kostkach to głównie substancje chemiczne wzmacniające smak i zapach, jak glutaminian sodu, inozynian disodowy i guanylan disodowy. Samego czosnku jest jedynie 11,8 proc.Zobacz także:
Artykuły
(23)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.47)
Wiek: 25 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: studentka, praktykantka Wiadomości24
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Monika Piotrowska 15.05.2009 19:32
Bio/eco/organic...
mam dziecko i lubię je zdrowo karmić... jesteś tym, co jesz...
Do tego fair trade...
Do czego to doszło?
Biorę pudełko kakao i muszę się wczytywać w skład, bo nie wiem ile procent kakao jest w kakao... No i absolutnie nie mam pewności, czy przy produkcji nie pracowały dzieci...
Do marketów już w zasadzie nie chodzę. Boję się pomyśleć, ile czasu bym tam spędziła na czytaniu etykiet...
Paweł Mazur 15.05.2009 18:18
to prosze sobie przypomnieć szynki które jedliśmy na początku lat 90 sprowadzane "ponoć ze stanow" takie w metalowych puszkach. to tez był syf
A i wiem co jem i mi to nie przeszkadza
Jordan Cibura 15.05.2009 17:35
plus dla wyrownania, poniewaz autorka zwraca uwage na wazny aspekt ciaglego spadku jakosci prodoktow.
tak sie sklada, ze nie mieszkam w pl. kazdym razem, gdy wracam do kraju, musze niestety stwierdzic, ze wiele produktow sie pogorszylo. poniewaz lubie mieso, nad nim najbardziej ubolewam (zdaje sie, ze w tej chwili z 1kg miesa robi sie do 2kg, przeciez to absurd). oczywiscie mozna poszukac, pochodzic i znalezc jakosciowo dobry produkt. o X% drozszy (pomijam dobre swojskie, bo bez znajomosci praktycznie nie do kupienia). czy o to chodzi?
pamietam jak pierwszy raz bylem w anglii, sporo lat temu. zwrocilem wtedy uwage, na zywnosc, bez smaku, na ktora mogl sobie pozwolic kazdy anglik i "normalna" (w kategoriach tamtejszej polski) zywnosc, pod bandera "organic" etc., ktora kosztowala 5 razy tyle. w ten prosty sposob mamy jakosc dla "upper class" i chlam dla plebsu. Myle sie?
Livia Kolan 15.05.2009 17:11
"Konsument zdaje sobie sprawę z powyższej kwestii, a więc jeśli nabywa produkt o niższej cenie, która wskazuje na gorszą jakość wyrobu, to jest jego świadomy wybór"
I tyle.
Osobiście polecam wędzone we własnym zakresie wędliny. I powidła śliwkowe z Łowicza- same śliwki i cukier.
Autor usunął profil 15.05.2009 16:08
Zupełny brak znajomości tematu.
Radze najpierw poznać technologię produkcji i skład surowcowy.
Np. w jogurcie truskawkowym, chyba powinien być jogurt nie 100 truskawki, bo to byłby sorbet.
Nie twierdzę, że jemy zdrowo, ale ten artykuł jest bardzo tendencyjny.
Wystarczyło dodać ''moim zdaniem''.
Oczywiście minus.
Siostry lekkich obyczajów. Film o holenderskiej prostytucji. [Youtube]
(odsłon: +383)