Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

1027 miejsce

Dział: Gotowanie

Ocena: 30pkt

Oceń:

Czy wiesz, co jesz?


Czosnek granulowany, w którym jest tylko 11,8 proc. czosnku czy parówki drobiowe o 46-procentowej zawartości mięsa drobiowego to codzienność na półkach sklepowych. Często większość składników w produktach żywnościowych stanowią substancje chemiczne. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo rzadko czytamy etykiety produktów. A powinniśmy, bo od nas zależy, co jemy na co dzień.

 / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Vleesfrigo_Smatch.JPGNa etykiecie dżemu z czarnych porzeczek firmy Łowicz czytamy „sporządzono z 30 g owoców na 100 g produktu”. Truskawkowy napój jogurtowy Danone zawiera 1 proc. truskawkowego wsadu owocowego. Swoją "owocowość" zawdzięcza głównie barwnikowi i aromatom. Zaskoczyć nas może również zawartość proszku kakaowego w Kakao Nestle Nesquik, którego jest jedynie 18 proc. To i tak lepszy wynik od carrefourowskiego kakao, w którym zawarte jest „minimum 10 proc. tłuszczu kakaowego”. Czosnek granulowany Knorr w mini kostkach to głównie substancje chemiczne wzmacniające smak i zapach, jak glutaminian sodu, inozynian disodowy i guanylan disodowy. Samego czosnku jest jedynie 11,8 proc.

Parówki drobiowe Morliny mają w sobie 46 proc. mięsa z indyka i 4 proc. mięsa wołowego. Resztę składu produktu stanowią substancje wzmacniające smak i zapach, ekstrakty przypraw, przeciwutleniacze, aromaty, substancje konserwujące, białka sojowe i kolagenowe. Na etykiecie produktu roi się od substancji oznaczonych literą „E”.

- Skoro dodatki są dopuszczone do użytku nie są szkodliwe, o ile są stosowane w odpowiednich ilościach do tych produktów, do których dopuszcza je przepis. Ze względów ekonomicznych nie da się w tej chwili produkować żywności bez konserwantów wiążących wodę i zabezpieczających przed zepsuciem. Jest oczywiście żywność produkowana bez użycia konserwantów, ale te produkty są wielokrotnie droższe. Tutaj wybór należy do konsumenta, który musi być poinformowany za pomocą etykiety, jakie substancje wchodzą w skład produktu - tłumaczy Grażyna Pasek, naczelnik Kontroli Artykułów Żywnościowych i Gastronomii z Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Warszawie.

Tylko, że konsumenci rzadko patrzą na etykietę produktu. Ufają nazwie umieszczonej na opakowaniu, która może wprowadzać w błąd. Czy szynkę zawierającą 60 proc. mięsa można dalej nazywać szynką?
- To jest ewidentne oszukiwanie konsumentów. Szynki o niskiej zawartości mięsa mają wiele spulchniaczy, wody itp. One norm typowo mięsnych nie spełniają. Technologia produkcji tych kiełbas to jak najszybciej, jak najwięcej. Mimo to, nie są szkodliwe dla zdrowia. A nazwa jest kwestią interpretacji. Producent jako takiego przestępstwa nie popełnia, bo szynka ta zawiera pewne ilości mięsa - tłumaczy Wiesław Rozbicki z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie.

Zobacz także:

Milena Sala OFFline profil autora

Autor: Milena Sala

Napisz do autora

Artykuły (23) Galerie (0) Średnia ocen (4.47)

Wiek: 25 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: studentka, praktykantka Wiadomości24

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 15

Sortuj komentarze:

Monika Piotrowska 15.05.2009 19:32

Ocena: Ocena pozytywna 75 Ocena negatywna 68

Bio/eco/organic...
mam dziecko i lubię je zdrowo karmić... jesteś tym, co jesz...
Do tego fair trade...
Do czego to doszło?
Biorę pudełko kakao i muszę się wczytywać w skład, bo nie wiem ile procent kakao jest w kakao... No i absolutnie nie mam pewności, czy przy produkcji nie pracowały dzieci...
Do marketów już w zasadzie nie chodzę. Boję się pomyśleć, ile czasu bym tam spędziła na czytaniu etykiet...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Mazur 15.05.2009 18:18

Ocena: Ocena pozytywna 44 Ocena negatywna 38

to prosze sobie przypomnieć szynki które jedliśmy na początku lat 90 sprowadzane "ponoć ze stanow" takie w metalowych puszkach. to tez był syf

A i wiem co jem i mi to nie przeszkadza

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jordan Cibura 15.05.2009 17:35

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 49

plus dla wyrownania, poniewaz autorka zwraca uwage na wazny aspekt ciaglego spadku jakosci prodoktow.

tak sie sklada, ze nie mieszkam w pl. kazdym razem, gdy wracam do kraju, musze niestety stwierdzic, ze wiele produktow sie pogorszylo. poniewaz lubie mieso, nad nim najbardziej ubolewam (zdaje sie, ze w tej chwili z 1kg miesa robi sie do 2kg, przeciez to absurd). oczywiscie mozna poszukac, pochodzic i znalezc jakosciowo dobry produkt. o X% drozszy (pomijam dobre swojskie, bo bez znajomosci praktycznie nie do kupienia). czy o to chodzi?

pamietam jak pierwszy raz bylem w anglii, sporo lat temu. zwrocilem wtedy uwage, na zywnosc, bez smaku, na ktora mogl sobie pozwolic kazdy anglik i "normalna" (w kategoriach tamtejszej polski) zywnosc, pod bandera "organic" etc., ktora kosztowala 5 razy tyle. w ten prosty sposob mamy jakosc dla "upper class" i chlam dla plebsu. Myle sie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Livia Kolan 15.05.2009 17:11

Ocena: Ocena pozytywna 52 Ocena negatywna 45

"Konsument zdaje sobie sprawę z powyższej kwestii, a więc jeśli nabywa produkt o niższej cenie, która wskazuje na gorszą jakość wyrobu, to jest jego świadomy wybór"

I tyle.


Osobiście polecam wędzone we własnym zakresie wędliny. I powidła śliwkowe z Łowicza- same śliwki i cukier.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 15.05.2009 16:08

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 43

Zupełny brak znajomości tematu.
Radze najpierw poznać technologię produkcji i skład surowcowy.
Np. w jogurcie truskawkowym, chyba powinien być jogurt nie 100 truskawki, bo to byłby sorbet.
Nie twierdzę, że jemy zdrowo, ale ten artykuł jest bardzo tendencyjny.
Wystarczyło dodać ''moim zdaniem''.
Oczywiście minus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.