Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

1027 miejsce

Dział: Gotowanie

Ocena: 30pkt

Oceń:

Czy wiesz, co jesz?


Czosnek granulowany, w którym jest tylko 11,8 proc. czosnku czy parówki drobiowe o 46-procentowej zawartości mięsa drobiowego to codzienność na półkach sklepowych. Często większość składników w produktach żywnościowych stanowią substancje chemiczne. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo rzadko czytamy etykiety produktów. A powinniśmy, bo od nas zależy, co jemy na co dzień.


Jak twierdzi Renata Turowicz, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, producenci mogą manewrować jakością swoich wyrobów, gdyż regulacje w zakresie produkcji przetworów mięsnych nie są obligatoryjne.
- Np. kiełbasa krakowska wyprodukowana przez różnych producentów będzie różniła się zawartością białka i tłuszczu, a więc wsadem tłuszczowo-mięsnym uzależnionym od deklaracji producenta. Jakość produktu wiąże się z ceną uzyskiwaną za produkt, im cena niższa tym jakość produktu gorsza, nawet w przypadku takiej samej nazwy, jak np. kiełbasa krakowska - przekonuje Renata Turowicz. - Konsument zdaje sobie sprawę z powyższej kwestii, a więc jeśli nabywa produkt o niższej cenie, która wskazuje na gorszą jakość wyrobu, to jest jego świadomy wybór - dodaje.

Jakości produktów spożywczych nie można podważyć, póki nam nie szkodzą.
- Nie możemy zakwestionować technologii produkcji, póki nie jest ona szkodliwa dla zdrowia. Prawda jest też taka, że każdy umie czytać i może sprawdzić na etykiecie skład wyrobu. Jeżeli mu to opowiada, to wtedy to kupuje - tłumaczy Wiesław Rozbicki.

Sytuacja wygląda podobnie podczas dopuszczania produktów do sprzedaży przez Inspektoraty Inspekcji Handlowej. – Na deklaracji producenta jest dokładnie napisane, co i w jakich ilościach produkt będzie zawierał. Jeżeli wyrób jest zgodny z obowiązującymi normami i deklaracją wytwórcy, zostanie dopuszczony do sprzedaży. Konsument widzi co kupuje i sam się na to decyduje - mówi Grażyna Pasek.

Produkty, które spożywamy każdego dnia wybieramy sami. Warto zajrzeć na etykiety i sprawdzić, z czego będzie składał się nasz posiłek. Jeżeli zależy nam na wysokiej jakości jedzenia, musimy wydać znacznie więcej. Szynka o ponad 90 procentowej zawartości mięsa kosztuje prawie 50 zł za kilogram. Wybór należy do nas.

Czy stosowane przez producentów żywności chwyty marketingowe są wprowadzaniem konsumentów w błąd? Zapraszam do dyskusji i zachęcam do tropienia „ciekawych” etykiet produktów spożywczych. Piszcie do nas.
 / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Vleesfrigo_Smatch.JPG

Zobacz także:

Milena Sala OFFline profil autora

Autor: Milena Sala

Napisz do autora

Artykuły (23) Galerie (0) Średnia ocen (4.47)

Wiek: 25 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: studentka, praktykantka Wiadomości24

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 15

Sortuj komentarze:

Tylko

Tylko 20.01.2012 18:03

Ocena: Ocena pozytywna 5 Ocena negatywna 0

Czas otworzyć oczy http://poznajprawde.prv.pl/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Pionkowska 25.05.2009 13:47

Ocena: Ocena pozytywna 92 Ocena negatywna 76

Plus za wywołanie tematu i sporej dyskusji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Krzysiak 20.05.2009 09:39

Ocena: Ocena pozytywna 88 Ocena negatywna 88

http://www.do.org.pl/umrzesz-bo-jesz/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolanta Paczkowska 17.05.2009 09:58

Ocena: Ocena pozytywna 99 Ocena negatywna 98

Bardzo potrzebny artykuł. Stajemy się coraz bardziej wygodni (niekoniecznie bardziej zapracowani, bo problem dotyczy też niepracujących matek) i niemal gotowe potrawy mają powodzenie, nie lubimy słuchać o ich zgubnych skutkach. Tymczasem należy edukować, póki nie jest za późno - jak w Anglii, gdzie w szkołach serwuje się dzieciom frytki i burgery jako normalny obiad. I - co gorsza - dzieci to wolą!

Oglądałam niedawno film z Jamie Oliverem w roli głównej, który staje na głowie, by jego rodacy... na powrót nauczyli się gotować. Szczególnie dzieciom. Dopiero kiedy w brutalny sposób pokazał uczniom z czego powstają ich ulubione dania "z kurczaka", zrozumiały.

"Mamy do czynienia z kryzysem zdrowotnym i nowym rodzajem biedy, jakiego tu jeszcze nie było - przekonuje Jamie Oliver. - Mówię o ubóstwie polegającym na braku umiejętności, jak odżywić własną rodzinę. I to bez względu na zasoby portfela. To dotyczy zarówno niepracujących matek, jak i chłopaków z City ze złotymi kartami kredytowymi".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 16.05.2009 05:34

Ocena: Ocena pozytywna 97 Ocena negatywna 87

Producenci na wszelkie sposoby "ułatwiają" zycie klientowi, proponując coraz to nowe wyroby, które smakuja dokładnie tak samo, jak wszystkie inne, rózniąc sie tylko nazwą.
Żeby jednak zdrowo zywic siebie i rodzine, nalezy niestety (ukłon szczególnie do matek) poswiecic wiecej czasu na przygotowanie posiłków: np. ugotowac kakao z prawdziwego holenderskiego kakao, zamiast rozpuszczać "błyskawiczne" costam w wodzie lub mleku.
To samo z miesem i nabiałem - lepiej zrobic pieczeń, twarożek z normalnego sera, dosmaczyc jogurt po domowego, wykonac paste z jajek , itp. zamiast kupować gotowce.
To tyle do ogrodka dla leniwych.
Ubolewając nad jakoscią wędlin pomijamy powszechne i tragiczne w skutkach zjawisko pojenia dzieci Coca Colą i wszelkimi kolorowymi świnstwami, podczas gdy do dyzpozycji są wody mineralne;
również dawanie dziecku "na odczepne" pieniedzy na śmieciowe chrupki w wielu smakach jest wielce naganne, bo jedzenie smieciowe powoduje otyłość.
Temat - rzeka, ale wniosek nasuwa sie sam: jedzenie - im prostsze a nawet prymitywne - tym zdrowsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Kowalski 15.05.2009 23:01

Ocena: Ocena pozytywna 93 Ocena negatywna 85

Plus za materiał pełen wypowiedzi innych osób. W dodatku mających coś do powiedzenia. W dodatku - na temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artur Wojnowski 15.05.2009 22:49

Ocena: Ocena pozytywna 96 Ocena negatywna 105

Dwie uwagi ode mnie.

1. Samo dopuszczenie na rynek pewnych substancji w określonej dawce nie oznacza, że jest to nieszkodliwe. Wiele autorytetów wskazuje na szkodliwość samych produktów, nie mówiąc już o dodatkowej chemii w nich zawartej.

2. Większość chorób bierze się z nadmiaru. Organizm otrzymujący rozsądne ilości pokarmu powinien sprawnie radzić sobie także z usuwaniem toksyn. Prawdziwy problem, gdy zaczyna odkładać nadmiar w organizmie, a wówczas dodatkowa chemia w pożywieniu to już prawdziwa bomba niszcząca.

Jedyna rada więc dla tych zmuszonych do żywienia się " ulepszaną" żywnością, to po prostu mniej jeść.
Ba, proste, no nie ? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lucyna Rozlatowska 15.05.2009 22:24

Ocena: Ocena pozytywna 116 Ocena negatywna 75

Swego czasu był o tym materiał w Dużym Formacie, dużo lepiej przygotowany...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Mazur 15.05.2009 21:05

Ocena: Ocena pozytywna 94 Ocena negatywna 76

dzieci nie mam ale na zdrowy rozum, zeby uodpornic dziecko na jakiś syf, trzeba to dziecko na nie wystawić... tak jak ze szczepionkami

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 15.05.2009 19:45

Ocena: Ocena pozytywna 91 Ocena negatywna 78

(+) Problem znany również w Niemczech. Ta sama (?) szynka za 7,- lub 39,- euro;... Niedawno, Stiftung Warenstest - niezależna organizacja, testująca dostępne na niemieckim rynku towary, obnażyła kilkanaście produktów, których nazwa wkazywala na istnienie nieobecnych składników. M.in. zupę instant z kurczaka bez śladowych nawet ilości drobiu, czy czekoladę nadziewaną truskawkami, zawdzięczającą smak truskawek sztucznym aromatom. Większość tych produktów wycofano ze sprzedaży.

Plusik za zwrócenie uwagi na problem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.