Facebook Google+ Twitter

Czy za parę lat będziemy jeszcze mieć prąd w gniazdkach? Cz. 4

Ceny energii nie odgrywają istotnej roli w kosztach produkcji przemysłowej. Na dłuższą metę energia słoneczna jest najtańszym źródłem energii - twierdzą zieloni. Im większe kłamstwo tym łatwiej ludzie w nie uwierzą - uznał Goebbels.

Największy czerwony kwadrat: cały świat, mniejszy UE (przed przyjęciem do niej Chorwacji), najmniejszy Niemcy. Oto powierzchnia Sahary jaką trzeba pokryć zwierciadłami o rozmiarach wrót do garażu, aby zaspokoić zapotrzebowanie na energię elektryczną... / Fot. Nadine MayDla każdego samodzielnie myślącego człowieka jest rzeczą w miarę jasną, że nie znoszące sprzeciwu i odrzucające wszelkiego rodzaju argumenty przeciwko temu proponowanie jednej czy dwóch rzeczy mających uszczęśliwić cały świat oznacza w gruncie rzeczy jedno: kolejny projekt totalitarny. Moim skromnym zdaniem dążenie do narzucenia siłą tylko dwóch źródeł energii elektrycznej wszystkim krajom ma niepokojąco wiele cech sekciarstwa społeczno-politycznego oraz szaleństwa ideologicznego.

Jak państwo narzuca siłą energię słoneczną w Stanach Zjednoczonych



13 lutego amerykański minister energetyki Ernest Moniz uroczyście otworzył największą na świecie instalację do wytwarzania prądu ze słońca Ivanpah na Pustyni Kalifornijskiej. Nie bez powodu. Ta olbrzymia elektrownia mogła powstać tylko dlatego, że rząd federalny podżyrował wziętą na jej budowę pożyczkę kwotą 1,6 miliarda dolarów. W imprezę pod tytułem innowacyjność w USA trzeba by najpierw uwierzyć, toteż bez gwarancji federalnych banki w ogóle nie wyłożyłyby na to pieniędzy.

Ivanpah to słoneczna elektrownia cieplna. Jej najważniejszą część stanowią turbiny parowe, w których para powstaje pod wpływem silnego promieniowania słonecznego. W przypadku elektrowni słonecznej Ivanpah turbiny parowe zostały umieszczone w trzech wieżach o wysokości dorównującej piramidzie Cheopsa. Aby ogrzać swego rodzaju komory spalania z turbinami promieniami słońca setki, a nawet tysiące zwierciadeł ustawiają się automatycznie pod takim kątem, by światło słoneczne skupiało się na szczytach wież. Odnośnie Ivanpah mówimy o prawie 350 tysiącach luster, każde z których ma rozmiary wrót do garażu.

Dlaczego trzy wieże, a nie jedna? Dlaczego od początku pracuje tylko jedna z nich? Ze względu na awaryjność tak skomplikowanej instalacji, która znaczną część wytworzonego prądu zużywa na własne potrzeby. Ta olbrzymia elektrownia na pustyni kosztowała około cztery razy tyle co podobnej wielkości siłownia na gaz ziemny, ale dostarcza o wiele mniej elektryczności dla obiorców końcowych. Właściciele takich elektrowni przedstawiają je jako szczytowe osiągnięcie sztuki inżynieryjnej...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (25):

Sortuj komentarze:

Żebyście nie musieli się wysilać wstawiam takze bezpośrednio, pod tekstem.
Wkleję swoją wypowiedź do Facebooka.
Widzę, że zaczyn do nowej dyskusji pobudza niczym drożdżowy do rośnięcie ciasta. Uważajcie, żeby ciasto z dzieży nie wykipiało. A ja tymczasem powrócę do meritum, czyli go prądu, do energii elektrycznej i jej źródeł pozyskiwania. Wkleję link - zdaję mi się dosyć wiele mówiący o tendencji i jej zasadności. http://www.wnp.pl/wiadomosci/220324.html My -jak zauważyłem - mamy ciąg do wchodzenia na wyżyny. Tak! Tak! A może ja niepotrzebnie do przyziemnych spraw nawracam? Ale muszę się Wam przyznać, że dusza, we mnie by się rozradowała, gdyby parę słów, o sposobach eksploatacji polskich źródeł energii - usłyszała.

Powrócę do swojej wypowiedzi poprzedniej. Największy nacisk, w niej położyłem na - smoki zionące dwutlenkiem węgla - Tiry. Ale też wspomniałem o "elektryfikacji" samochodów osobowych, z myślą do użytku śródmiejskiego. Napisałem tak: "A jeszcze można byłoby popracować nad samochodami z napędem elektrycznym - z tego, być może także można byłoby wyjść na mniejsze wydzielanie dwutlenku węgla." - Co prawda nie wspomniałem o używaniu w miastach, nie na dużych odległościach. Ale - co zauważyłem? O Tirach wspomniał tylko autor artykułu. Reszta towarzystwa jedynie wyżywała się na niesłuszności mojej propozycji o zainteresowaniu się samochodami o napędzie elektrycznym. Udowadniając mi, jak wielki popełniłem nietakt zahaczając o nie i jak bardzo jest to szkodliwe dla atmosfery i całej energetyki. Ba wspominano, nawet o konieczności zwielokrotnienia ilości wytwarzanej energii, gdyby samochody o napędzie elektrycznym zaczęto użytkować.
Proszę współużytkowników o skierowanie swych mocy intelektualnych w kierunku pozbywania się przeciwności losu i natury, tak aby ułatwić człowiekowi wtoczenie głazu na górę, a nie skupiać się na spiętrzaniu niemożności. Kiedyś w Polsce nie było możliwości kopania rowów koparkami. Używano do tego łopaty. Dzisiaj kopią wszyscy malutkimi koparkami. Niemożliwe stało się możliwe - tyle tylko, że możliwości zostały zapożyczone od innych. Tych trochę inaczej podchodzących do trudnych problemów, niż my - Polacy.Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzę, że zaczyn do nowej dyskusji pobudza niczym drożdżowy do rośnięcie ciasta. Uważajcie, żeby ciasto z dzieży nie wykipiało. A ja tymczasem powrócę do meritum, czyli go prądu, do energii elektrycznej i jej źródeł pozyskiwania. Wkleję link - zdaję mi się dosyć wiele mówiący o tendencji i jej zasadności. http://www.wnp.pl/wiadomosci/220324.html
My -jak zauważyłem - mamy ciąg do wchodzenia na wyżyny. Tak! Tak! A może ja niepotrzebnie do przyziemnych spraw nawracam? Ale muszę się Wam przyznać, że dusza, we mnie by się rozradowała, gdyby parę słów, o sposobach eksploatacji polskich źródeł energii - usłyszała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ocena stanu zastanego i końcowego, rzecz jasna, z uwzględnieniem "bezwładności" układu. Co nie jest już takie proste...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, zgoda.
Chodziło mi głównie o działanie mechanizmów, nie o rozliczanie konkretnych władz.
Każda z nich zresztą nie powinna, według mnie, być rozliczana bezwzględnie.
Tylko w ścisłym kontekście stanu zastanego i końcowego.

Niemniej jednak najbardziej chyba przygnębiająca jest ocena mediów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapoznałem się z treścią wskazanego wywiadu i dziękuję za ten namiar. Owszem, zgadzam sią z wieloma rzeczami, tylko że... Procesy, na które wskazał p. Roberts rozpoczęły się tak nparwdę już w latach sześćdziesiątych. Ogólnie rzecz biorąc należy uznać, że zwyrodnienie, zniekształcenie, stopniowy rozpad amerykańskiej gospodarki produkcyjnej oraz nadmierny rozrost sektora finansowego rozpoczęły się pod wpływem astronomicznych wydatków na bezpośredni udział w drugiej wojnie indochińskiej, zwanej mylnie wietnamską. Ogromnemu przyspieszeniu uległy pod wpływem dwóch wstrząsów naftowych (1973-75, 1979-82).

Polityka gospodarcza administracji Reagana doprowadziła do likwidacji skutków tego drugiego zjawiska, ale tak naprawdę w zasadniczych sprawach szła po linii doradców gospodarczych Kennedy'ego, Johnsona i Nixona: pomoc tylko dla rozwoju kilku gałęzi przemysłu związanych z wojskiem i kosmosem, a jednoczesne wydanie pozostałych na nieograniczoną konkurencję zręcznie wspieranego przez państwo przemysłu niemieckiego i japońskiego. Do tego należy dodać kompensowanie słabości gospodarki amerykańskiej przez manipulacje dolarem, co zaczęło się już w 1971.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, w kontekście "patologii Zachodu" polecam niezmiernie ciekawy wywiad z Paulem Craig Robertsem, jednym z ojców tak zwanej "reaganomiki".
Tytuł artykułu, ze względu na postać autora, wydaje się być szokujący.
W powszechnym bowiem przekonaniu nie ma większej różnicy między tamtymi czasami, a współczesnością. Tymczasem różnice są ogromne.

biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/774625,kult-wolnego-rynku-to-patolog ia-neoliberalizm-prowadzi-do-samozniszczenia.html

Ciekawe z którymi jego tezami ewentualnie by się Pan nie zgodził...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ze swej strony pragnę zauważyć, że mamy do czynienia ze spiskową praktyką współczesności. Kapitalistyczne dobre gospodarowanie oznaczało dążenie do tego, aby z wielkich przedsięwzięć wielkiego kapitału miała korzyść również druga strona: pracobiorcy, nabywcy, narody tubylcze oraz aby nie niszczyć nadmiernie środowiska, w którym żyją zwykli ludzie. Z czym mamy do czynienia obecnie? Z niczym nie pohamowaną żądzą zysku i zmowami przez nią podyktowanymi.

Osobiście nie popieram lewackich poglądów o tym jaką to np. krzywdę zrobił wielki kapitał północnoamerykański rozwijając wydobycie ropy w Arabii czy Wenezueli. Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że za dziękuję nic się nie kupuje. Za poniesione inwestycje ich wykonawcy chcą odzyskać koszty i mieć zyski i jest to ich słuszne prawo. Natomiast zatracenie w tym pewnych proporcji, wręcz zdrowego rozsądku, przezorności, dalekowzroczności jest czymś zgoła odmiennym. co naznaczyło tak rozwój energetyki jak sektora finansowego. Te dwie rzeczy w państwach zachodnich są głęboko chore i albo sami zachodni przywódcy zaczną coś z tym robić albo ktoś inny skorzysta z okazji osłabienia ich pozycji, punktując błędy i przedstawiając alternatywę. Napiszę o tym osobno jeśli Bóg pozwoli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Otóż opierając się na znajomości podstaw fizyki możemy z całą mocą stwierdzić, że gdy jest materia - jest energia./

Nie takie to proste. Jest też coś pomiędzy, niestety. Czyli uzyskanie zdolności układu do wykonania, w tym przypadku bardzo konkretnej, pracy. Co samo w sobie wymaga pracy. A praca kosztuje.

No i są układy w układach. Zamknięte ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dotąd nie zaglądałam do niniejszej serii podejrzewając, że jest jeszcze jednym, jakże ostatnio modnym proekologicznym manipulatorem podświadomością czytelnika.
Myliłam się. Nareszcie znalazłam przystępne wyłożenie problematyki energetycznej ekonomii.

Przy okazji dyskutowania n/t lobby chcę uprzytomnić, że choćbyśmy na głowie stawali, to bardzo oszczędne gospodarowanie energią elektryczną niewiele zmieni wartości rachunku finalnego. Prawie połowę należności (45%) pożerają opłaty (w liczbie 5): przejściowa, jakościowa, dystrybucyjna zmienna i stała oraz abonament. Możemy w ogóle nie włączać żadnego odbiornika elektrycznego, a i tak zapłacimy.

Zatem za luksus korzystania z obojętne jakiego rodzaju energii - atomowej czy jakiejkolwiek odnawialnej - będziemy płacili jeszcze więcej niźli za tę "mocno nieekologiczną" z węgla, bo po prostu będzie to nowość.
Wszak interes musi się kręcić!
A przyroda ucierpi tak czy smak.

P.S. Wydaje mi się, że energia elektryczna pozyskana ze słońca faktycznie zdaje egzamin, jednak tylko w skali mini (gospodarstw indywidualnych). link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chciałbym trochę spuścić zimny prysznic na idealistów, którzy myślą, że samochód elektryczny, w obecnej postaci, rozwiąże wielkie problemy ekologiczne. Zrobiłem bardzo pobieżne wyliczenie po to, żeby unaocznić skalę zjawiska. Wyszło mi, że taki samochód wykorzystuje 30% energii zawartej w paliwie (raczej mniej). Niechby milion samochodów po 100 KW jednocześnie ładowało swoje akumulatory (bez przemnożenia przez trzy) to wychodzi 100 tys.MW. Elektrownia Turów - 4 tys.MW, Rybnik - 1,6 tys. Pół elektrowni Opole (1 tys.MW) jest budowane przez całe moje dorosłe życie. Wyobraźcie sobie państwo skalę zjawiska.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.