Facebook Google+ Twitter

Czy zawsze musimy żałować poniewczasie?

Czy zawsze musimy rwać włosy z głowy i rozpaczać, gdy "mleko się już rozlało"?

Czy zawsze musimy, ze swoim współczuciem i ubolewaniem nad ciężką dolą i osamotnieniem człowieka znanego i cieszącego się ongiś naszym uwielbieniem, czekać aż umrze? Przecież wszyscy wiemy, że co zajdzie w czasie i przestrzeni, tego już nic nie odmieni. Czy zawsze musimy być mądrzy, dopiero po szkodzie? A my swoje błędy, bez opamiętania powielamy.

Weźmy chociażby ubolewanie nad ciężkim losem Wioletty Villas. Tyle tylko, że miało to miejsce, po jej odejściu do wieczności. Po wycofaniu się z życia artystycznego, po opuszczeniu sceny żyła w odosobnieniu, opuszczona przez ludzi, niezrozumiana, w upokorzeniu, bez wsparcia i współczucia. Tak! Tak! Tak swój żywot kończyła ta, która swoim śpiewem zachwycała, urzekała barwą głosu. Ludzie wprost szaleli, gdy wychodziła, pełna wdzięku i powabu, na scenę. I co? Dopiero jej śmierć uprzytomniła ludziom, że byli wobec niej nie w porządku, że wobec niej zachowali się podle, jakby zabrakło im, dla śp. Wioletty, odruchu wdzięczności, za tyle wzruszeń, jakie im dała śpiewając swoje pieśni.

A ja znowu zapytam. Czy aby teraz honorujemy należycie, podobne śp. Wiolecie osoby, które jeszcze są wśród nas? Czy przedstawiciele mediów i wszyscy inni, który mają możliwości wpływania, na bardzo złożone relacje, jakie zachodzą pomiędzy ludźmi czynnymi zawodowo i publicznie, będącymi odbiorcami - szeroko pojętej - sztuki, a twórcami tej sztuki, którzy z racji wieku, i stanu zdrowia znaleźli się w stanie spoczynku, zrobili wszystko, aby te relacje były chociażby zadowalające? Przecież można sobie łatwo wyobrazić, że zejście ze sceny na widownię, że przejście od "hosanny" do powszedniości, od święta do codziennej szarości, jest przeżyciem pozostawiającym po sobie znaczne odkształcenia w psychice człowieka. Właśnie ten stan powinniśmy uwzględnić w relacjach, kontaktach, w stosunkach z ludźmi, do niedawna będącymi gwiazdami, sceny, czy estrady. Czy uwzględniamy?

Wydaje mi się, że nie powinniśmy naszych gwiazd pozostawiać samym sobie, a swoje zachowanie tłumaczyć unikaniem kontaktów gwiazdy - która dopiero co zstąpiła na ziemię - z mediami. Na okazanie wdzięczności, za doznane wzruszenia, radości i wszelkie artystyczne przeżycia, powinniśmy znaleźć skuteczny sposób i nie pozwolić, aby - do niedawna - nasi idole czuli się osamotnieni, zapomniani. Pomoc jest przydatna, gdy przychodzi w porę i gdy przynosi ulgę. W przypadku śp. Wioletty my tak naprawdę gorszyliśmy się
swoim własnym zachowaniem.

Weźmy kolejny przypadek. Półroczna Magda z Sosnowca ginie - niby - z wózka podczas spaceru po mieście. A jak się okazało, zmarła uderzywszy główką o próg, bo wypadła 22-letniej mamie z rąk, podczas przewijania, czy może jakiej innej czynności. Matka wpada w panikę. Ogromny wstyd i strach, przed tym,
co ludzie powiedzą, jak się dowiedzą? Najlepiej wszystko ukryć, żeby nie wytykali palcami, żeby głowy w drugą stronę nie odwracali, mijając na ulicy, czy na klatce schodowej. Ukryła. Niestety! Szydło wyszło z worka. Wyszła, już nie kompromitacja, ale oskarżenie o popełnienie zbrodni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Tadziu, "Śrubu poodkręcano, żeby je najpierw przesmarować a następnie powoli a skutecznie dokręcać tak, aż wyciśnie się soki."

Komentarz został ukrytyrozwiń

"W społeczeństwie USA coraz bardziej szerzy się przekonanie o rosnącym napięciu między zamożnymi a biedniejszymi obywatelami - wynika z najnowszych badań ośrodka Pew Research Center przeprowadzonych w grudniu 2011 r." http://www.tvn24.pl/12691,1731241,0,1,w-usa-rosna-napiecia-klasowe,wiadomosc.html
U nas też zauważyć można to samo zjawisko, co w USA. Jakoś tak się składa, że wszelkie zmiany, w ustawodawstwie uderza w status tych przeciętniaków.
"Tygodnik "Polityka" podaje, że Najwyższa Izba Kontroli zdobędzie uprawnienia, jakich nie ma żadna specsłużba w Polsce. "Dla mnie to rzecz przerażająca" - mówi była szefowa GIODO Ewa Kulesza. "
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/376646,nik-bedzie-mial-nowe-uprawnienia-beda-wiedziec-wszystko.html
Do tego wszystkiego dochodzą ACTA i przeciętny obywatel będzie spętany. Stanie się potulnym barankiem. Jak będzie usiłował podskoczyć, zaraz zostanie, w czułe miejsce - delikatnie, lecz dotkliwie - szturchnięty. Tak na chłopski rozum, jak się powiąże ze sobą podejmowane zabiegi, można powiedzieć: Przygotowuje się zamordyzm.
O zabiegach poprawiających relacje międzyludzkie, jakość nie słychać. Widoków na ich poprawę, też nie można zauważyć. Stan istniejący i spodziewany nie wynika z zapatrzenia, zaślepienia, czy też zajmowania się swoimi sprawami. To jest skutek zamierzonych działań, tych będących na wierzchu. W osobnym materiale poruszyłem sprawę niedostatecznego wywiązywania się państwa z nałożonych na nie obowiązków - nie wypełnia roli państwa. Państwu lepiej wychodzą działania szkodzące obywatelowi, niż te ułatwiające jemu życie. Przed chwilą usłyszałem w telewizji, że w województwie zachodniopomorskim likwidują Stacje krwiodawstwa. Jak dla kogoś zabraknie krwi i umrze, wtedy media będą bić larum. Dokąd Zmierzamy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Piotr Wierzbicki - przeciętni ludzie nie są "zaślepieni mamoną", tylko po prostu zajęci głównie swoimi sprawami. Działają automatycznie, a na innych zwracają w dość ograniczonym stopniu uwagę. W sumie to ich postępowanie niewiele się zmieniło, takie tragedie jak ta wydarzają się od zawsze, tylko kiedyś to można było o tym poczytać krótką wzmiankę na stronie gazety w dziale "kronika kryminalna", a teraz media robią z tego ogromne przedstawienie wcale nie po to żeby ludzie byli dobrze poinformowani tylko po prostu żeby podnieść sobie statystyki. Jeśli już mówić o "zaślepieniu" to ogarnięci są nim szefowie i właściciele różnych koncernów, którym z nadmiaru gotówki wydaje się że nie mają żadnego związku z tym światem i mogą wszystko przeliczać na zysk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W pędzie życia, zapatrzeni często w siebie nie dostrzegamy drugiego człowieka obok nas.

Nie ma drugiego człowieka takiego jak ty. Jesteś jedyny w swoim rodzaju i wyjątkowy, całkowicie oryginalny i niepowtarzalny. Nie wierzysz w to, ale naprawdę nie ma żadnego drugiego takiego jak ty. I żaden człowiek, którego kochasz, nie będzie już zwyczajnym człowiekiem. Jakaś osobliwa siła przyciągania promieniuje z niego. I ty zmieniasz się pod jego wpływem. Jemu możesz nawet powiedzieć: "Dla mnie nie musisz być nieomylny, bez błędów ani doskonały, bo: Ja przecież Ciebie lubię! (Phil Bosmans)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeusz, co daje tłumaczenie ludziom zaślepionym mamoną?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.