Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15726 miejsce

Czy znalezienie pracy musi graniczyć z cudem?

Mówi się, że dobra praca to najlepsza rzecz, jaka może się człowiekowi trafić. Jednak co mogą powiedzieć wszyscy ci, którzy szukają pracy bez skutku?

Dla osób bezrobotnych - zarejestrowanych i -niezarejestrowanych - jakakolwiek normalna praca będzie najlepszą rzeczą, jaka może ich spotkać.
W całej Polsce są dziesiątki tysięcy ludzi poszukujących aktywnie pracy, wśród nich również osoby, które na stałe wróciły do kraju z zagranicy.
Opierając się na statystykach urzędowych znamy oficjalny współczynnik bezrobocia, ale nikt tak naprawdę nie wie, ilu mamy w Polsce bezrobotnych.

Oferty na rynku pracy w Polsce w ciągu ostatnich paru lat zmieniły się diametralnie. Dzisiaj poszukuje się specjalistów, często używając angielskich nazw stanowisk pracy. Poszukiwania ofert pracy zazwyczaj odbywają się poprzez serwisy internetowe - od typowych serwisów z ogłoszeniami po specjalistyczne serwisy dla pracodawców. W większych aglomeracjach ofert pracy jest oczywiście więcej, a ich różnorodność pozwala na wybór aplikowania do wybranych firm czy też instytucji.

"Wymagane doświadczenie" - tak piszą pracodawcy w swoich ofertach, zamykając tym w większości przypadków drogę kariery dla osób zdolnych, ambitnych, chętnych do przekwalifikowania się lub chęci zdobycia nowego zawodu.

Wyższy poziom wykształcenia z jednej strony wpłynął dobrze na nasze społeczeństwo, a zwłaszcza jego młodą część, ale też setki uczelni przez lata naprodukowały socjologów, marketingowców od zarządzania i specjalistów od stosunków międzynarodowych w tak dużej liczbie, że nawet nie zwraca się na to uwagi. Mało tego; istnieje nawet przekonanie, że osoby po studiach potrafią mniej niż osoby bez wykształcenia wyższego. Nawet w tej materii powstały kabaretowe skecze przedstawiające polską rzeczywistość intelektualisty bezrobotnego, ale nadal ambitnego.

Przechodzimy do kwestii miejsca zamieszkania. Aglomeracja jako szansa na zrobienie kariery - każdy młody człowiek i każdy szukający pracy wierzy, że to tutaj znajdzie pracę, ponieważ właśnie miasta rozwijają się i dają szansę na zatrudnienie. A jak jest naprawdę?

W dobie informacji, gdzie czas ma znaczenie, coraz rzadziej sięga się po gazetę z ofertami pracy. Internet zastępuje dawne narzędzia poszukiwań upragnionej pracy. Z jednej strony małe firmy poszukujące dobrego pracownika, z drugiej strony większe firmy, prowadzące wieloetapowe rozmowy kwalifikacyjne, z trzeciej - stereotypy o obsadzonych już stanowiskach urzędowych, które wyłącznie dla dopełnienia procedur publikują informacje w internecie. A naprzeciw tego wszystkiego - zmęczony człowiek, który chce trafić na uczciwą firmę i godne warunki z jasnymi obowiązkami służbowymi, a kolejny już miesiąc bezskutecznie czeka na odzew pracodawców.

Tak prawdopodobnie wygląda rzeczywistość w poszukiwaniu pracy w naszym kraju. Można przytaczać i rozwijać wiele wątków o zbyt wysokich oczekiwaniach kandydatów, o pracownikach zwalniających się po jednym dniu z pracy, o niskich zarobkach, o niepłaceniu przez pracodawców, o łamaniu przepisów kodeksu pracy etc.

Fakt jest jeden, urząd pracy nie jest w stanie jako systemowa machina zapewnić bezrobotnym odpowiedniej pracy, a system poszukiwania pracowników w naszym kraju przez firmy, włącznie z kulturą osobistą pracodawców leży na poboczu w rowie i czeka na lepsze czasy. Wciąż pracodawcy narzekają, że nie ma ludzi do pracy, a bezrobotni rozkładają ręce na brak ofert na rynku. Miejmy nadzieje, że my, Polacy, nauczymy się szybko na swoich błędach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Dziękuje za pochlebne opinie dotyczące poruszonej tematyki z mojej strony, zamierzam napisać całą serię skupiającą się na wybranych słabych punktach w zakresie pracy w Polsce. Ze swojej strony przyznam, że ubolewam z powodu braku reakcji rządu na jakieś konkretne działania zmierzające do ułatwienia pracodawcom życia. Jak nie patrzę z każdej strony to duży balon łatany tysiącami łat od 21 lat...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robercie, Panie Mirosławie-dobrze,że podjęliście problem "błędnego koła " polskiego bezrobocia. Uważam,że znaczan część osób będących dobrymi fachowcami w swoich dziedzinach musi pracować na czaro-aby te pracę po prostu mieć.Poza tym socjalw Polsce, odwrotnie ,niż na Zachodzie praktycznie nie istnieje. Za artykuł 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Filozofia która powoduje, ża państwo uważa za słuszne i istotne dla rozwoju kraju oraz utrzymaniu małego bezrobocia bardzo niskich stawek wynagrodzenia nie jest słuszna i nie sprawdziła się. To filozofia naszych władców - że ma się dziać dobrze przede wszystkim firmom. Państwo zapomina że istnieje nie dzięki firmom lecz dzięki ludziom. Dlatego uważam, że ludzie posiadający zatrudnienie powinni zarabiać bardzo dobrze, na takim samym poziomie jak na zachodzie. To nie oni są organizatorami zatrudnienia i pracy i to nie od nich zależy wydajność pracy. Ta zależy od przedsiębiorców (często pożal się Boże, wzbogaconych dzięki darowi niebios w postaci panującym poliklikom) jak i działaniom rządów. Dobre zarobki zlikwidowałyby z pewnością sztuczne bezrobocie.
Obciążenia podatkowe mające na celu utrzymanie rozdętych i niekompetentnych urzędów, często zasłaniających się różnej maści radami i ciałami doradczymi nigdy nie pozwoli na racjonalne i efektywne dla społeczeństwa działanie i rozwój. Tak duże bezrobocie to wynik działania poliklik i układów korporacyjnych w kraju.
Sprawa wykształcenia i jego poziomu to inny szeroki aspekt naszych aktualnych warunków społecznych oraz gospodarczych. Lepiej i łatwiej przecież ciągnąć od studentów kasę i nauczyć ich zrozumienia dla trudnej sytuacji geopolitycznej niż rozbudzić niezależną gospodarkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znam wiele tego rodzaju przypadków. Posłużę się jednak tylko jednym, jako przykładem polskiej beznadziejności w możliwościach zatrudnienia się u nas. Małżeństwo, trzyletnia córeczka. On - technik rolnik, pielęgniarz dyplomowany, pedagog z wyższym wykształceniem. Możliwość zatrudnienia w tzw. państwowych zakładach pracy - owszem otrzymał propozycję - potrzebujemy takich fachowców, ale możemy zatrudnić na zasadzie wolontariatu. Bez rodzinnych lub znajomościowych powiązań nie ma szans na zatrudnienie w tej sferze. Zatrudnił się więc jako pedagog w prywatnej uczelni, ale jedynie na umowę - zlecenie. Zlecenia mają jednak tę przypadłość, że są lub ich nie ma. Przestały być, bo uczelnia ma kłopoty finansowe. Złożył więc dziesiątki ofert zatrudnienia się, w tym i poprzez internet. Zaistniały jedynie obiecanki, choć nawet z przeszkoleniem w określonych kierunkach. Mógłby, ale nie powinien się zatrudnić jako pracownik fizyczny, ponieważ jest po kilku samoistnych odmach płucnych. Może jednak z konieczności zaryzykuje. Ewentualne zarobki może starczą na niezbędne opłaty, może także na przeżycie. Ona - po wyższych studiach plastycznych. Namalowała sporo obrazów. Zorganizowała ich ekspozycję. Bez "nazwiska" w tej dziedzinie trudno jest jednak się przebić. Pracując w supermarkecie podjęła więc podyplomowe studia pedagogiczne. Może znajdzie pracę jako nauczycielka plastyki. Wątpię, ponieważ znane są kłopoty finansowe tego rodzaju placówek. Poza tym właśnie straciła pracę w supermarkecie. Czy bez zarobku da się opłacić studia?! Zamknięte koło polskiej pracowniczej beznadziei.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.