Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6591 miejsce

Czy znasz kung-fu? Wing tsun kung-fu

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-07-19 21:42

„I know kung-fu” - powiedział Neo do Morfeusza w jednej ze scen kultowego już filmu „Matrix”. Tuż po tej kwestii można obejrzeć jedną ze zgrabniej skręconych bijatyk w historii kina.

Wszystko ładnie wygląda, widać piękne, szerokie ruchy, jednak mistrzowie kung-fu wiedzą, że te widoczki z prawdziwymi sztukami walki niewiele mają wspólnego. Tak jest w większości filmów, ale nie we wszystkich. Zdarzają się takie, które przemycają do kina fragmenty prawdy na temat którejś ze sztuk walki, zwłaszcza jeśli mają swojego zagorzałego adwokata. Tak jest w przypadku wing tsun kung-fu oraz Roberta Downey Jr.

Aktor jest zapalonym uczniem trenującym Wing Tsun. W wywiadach często wspomina o tym, jak wiele ta sztuka walki wniosła do jego życia. Niewykluczone, że to właśnie za jego sprawą w najnowszej adaptacji przygód Sherlocka Holmesa, w której zagrał główną rolę, pojawiła się bardzo ciekawa scena walki mocno nawiązująca do specyfiki wing tsun. Najpopularniejszy detektyw świata rozwala w niej na łopatki rosłego boksera dzięki umiejętnościom typowym dla wing tsun, czyli znajomości zasad biomechaniki oraz fizjonomii ludzkiego ciała. Rozprasza swojego przeciwnika, trafia w czułe miejsca oraz pokonuje go dzięki dynamice oraz metodyczności swojego ataku.

Czytaj także: Być jak Bruce Lee

Scena ta idealnie oddaje istotę koncepcji wing tsun. Spośród dziewięciu głównych styli kung-fu, które wyrosły z tradycji klasztoru Shaolin, jest to jedyny system, który nie naśladuje zwierząt oraz nie wymaga użycia dużej siły. Przy wykorzystaniu prostych do nauczenia technik pozwala natomiast „pożyczyć” siłę przeciwnika i obrócić ją przeciwko niemu. Według legendy wing tsun zostało stworzone przez kobietę, zatem niemal z definicji jest oparte przede wszystkim na sprycie i przebiegłości.

Ale nie tylko. Mistrzowie często powtarzają, że dobre wing tsun to przede wszystkim mocne uderzenie, a to w tej konkretnej sztuce walki jest dość nietypowe. Jeśli chcemy przeciwnika uderzyć w tym stylu, powinniśmy nacierać na niego gradem ciosów, raz za razem, trafiając we wrażliwy punkt na ciele napastnika. W długim, średnim, a szczególnie bliskim dystansie, liczy się przede wszystkim tzw. „energia z łokcia”. Wypracowanie dobrego ciosu w stylu wing tsun to nie bułka z masłem. Dosadnie to pokazuje film „Kill Bill” Quentina Tarantiono, gdzie bohaterka grana przez Umę Thurman podczas nauk u Wielkiego Mistrza Pai Mei próbuje przebić deskę z odległości jednej pięści. W rzeczywistości podczas treningu uderza się w ochraniacz lub worek, nie zmienia to jednak faktu, że ćwiczenie jest bardzo trudne oraz czasochłonne. Ale efekt powala. Dosłownie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.