Facebook Google+ Twitter

Czyje na wierzchu - plakat wyborczy żyje kilka godzin

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-10-25 07:41

Nocami krążą po mieście lotne brygady z wyborczymi plakatami kandydatów. To najczęściej partyjni aktywiści, często rodzina lub sam pretendent do zasiadania w radzie lub w fotelu prezydenckim.

Wiceprezydent Łodzi Karol Chądzyński (ŁPO) śmieje się z wojenki plakatowej, prowadzonej przez młodych ludzi. - Jeżdżą w nocy samochodami, naklejają plakaty, a po chwili w tym samym miejscu pojawia się następna grupa, która "robi swoje". Rano wielokrotna warstwa sama odpada... Pewnej nocy na rajd wybrał się kandydat na prezydenta Łodzi Krzysztof Makowski (Lewica i Demokraci). – Jeździliśmy tuż za naklejającymi plakaty Bohdanowicza – wspomina.

fot. Dziennik ŁódzkiNawet kandydaci z tego samego ugrupowania zaklejają się nawzajem, żeby zaistnieć na ograniczonej powierzchni na bezpłatną reklamę. – Wygrywa nie ten, który rusza na miasto wieczorem – mówi student umieszczający plakaty jednego z komitetów. – Ale ten, któremu chce się wstać o 4 rano. O wielkim szczęściu mogą mówić kandydaci, których plakaty utrzymają się dłużej niż jeden dzień.

Plakaty pojawiają się wszędzie, choć zgodnie z ordynacją wyborczą można bezpłatnie umieszczać je tylko na tablicach wyborczych. W innych miejscach - za zgodą (zwykle płatną) właścicieli obiektów. Straż miejska nie może jednak karać plakatujących w miejscach niedozwolonych. – Wysyłamy pouczenie z żądaniem zdjęcia plakatów - mówi Radosław Kluska z łódzkiej straży miejskiej. – Jeżeli to nie skutkuje, kierujemy sprawę do sądu grodzkiego.

Były już takie sprawy. Jedna dotyczyła plakatów Krzysztofa Makowskiego na blokach spółdzielczych na Widzewie Wschodzie. Wczoraj poinformowano o drugiej. – Liga Polskich Rodzin złożyła doniesienie do prokuratury o złamaniu prawa wyborczego przez Łódzkie Porozumienie Obywatelskie - powiedział Mariusz Szymański z zarządu LPR w Łodzi. Zademonstrował też plakat jednego z kandydatów ŁPO, który, jego zdaniem, był masowo rozwieszany w niedozwolonych miejscach.

– Zwrócę kolegom uwagę, aby rozwieszali plakaty tylko w miejscach dozwolonych – powiedział nam Marian Papis, przewodniczący ŁPO. Część kandydatów podpisuje umowy z właścicielami obiektów. – Moje plakaty pojawiły się na słupach energetycznych - mówi Mateusz Walasek, startujący do rady miejskiej z listy Platformy Obywatelskiej. - Komitet wyborczy podpisał umowę z firmą reprezentującą zakład energetyczny - zapewnia.
(mm, sow)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.