Facebook Google+ Twitter

Czym grozi zadowolona mina ministra Gowina

Wyobraźmy sobie, że jakiś sędzią z sądu zamiejscowego, nie będzie chciał ugiąć się przed naciskiem ważnych w Polsce środowisk politycznych, religijnych czy biznesowych i zechce wyrokować zgodnie z sumieniem, wiedzą i doświadczeniem życiowym

Minister sprawiedliwość Jarosław Gowin, czyli ten co ma prawo w nosie, jak niedawno publicznie deklarował, odniósł swoje wielkie zwycięstwo, bo Trybunał Konstytucyjny przyznał, iż likwidując rozporządzeniem 79 małych sądów, działał zgodnie z prawem. Konkretnie TK uznał, że dokonana zmiana w drodze rozporządzenia ministra, nie narusza Konstytucji i ustawy o sądach powszechnych.

Nie wchodząc w szczegółową materię prawną, bo dokonał tego Trybunał Konstytucyjny, jak również Krajowa Rada Sądownictwa i znane kancelarie prawnicze, podkreślić należy, że jednak czterech sędziów TK zgłosiło swoje zdania odrębne (sędziowie Wojciech Hermeliński, Teresa Liszcz, Andrzej Wróbel i Marek Zubik) uznali, że to parlament powinien mieć uprawnienie do tworzenia i znoszenia sądów, a więc możliwa jest tylko droga ustawowa. Zgłaszając takie stanowisko, uznali jednak, że w obecnie obowiązującym stanie prawnym, możliwe, a więc zgodne z prawem, jest to, że minister rozporządzeniem może regulować kwestie, które składają się na sprawy ustrojowe.

A więc być może należało najpierw uznać za niekonstytucyjne te przepisy ustawowe, które takie możliwości ministrowi przyznały. Zgodnie z ustawą Trybunał Konstytucyjny rozpoznaje złożone wnioski, tylko w zakresie ich zarzutów. Gdy zaskarżający czegoś nie podniesie, to TK rozpoznać tego – choć zauważa naruszenie – rozpoznać nie może. Wynika to wprost z treści art. 66 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, który stanowi, że „Trybunał orzekając jest związany granicami wniosku, pytania prawnego lub skargi.”

W takiej też intencji w dniu 23 stycznia 2012 roku, Krajowa rada Sądownicza złożyła do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie, iż ustawa z dnia 18 sierpnia 2011 r. o zmianie ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych została uchwalona przy niedochowaniu wymaganego trybu, oraz, że wskazane we wniosku KRS przepisy tej ustawy są niezgodne z Konstytucją. Ponadto KRS wnosiła, aby Trybunał orzekł, iż nadania nowego brzmienia art. 20 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych - jest niezgodny Konstytucją, a także z art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności z dnia 4 listopada 1950 r.

Wniesiony wniosek został przez TK rozpoznany na rozprawie w dniu 26 czerwca 2012 r. (sygn. akt K 8/12) i zakończony orzeczeniem o umorzeniu postępowania. Podstawa tego umorzenia są dość zawiłe wywody prawne, ale generalnie stwierdzić można, że tak naprawdę powodem takiego rozstrzygnięcia były jedynie względy formalne, czyli błędy popełnione przez autorów wniosku.

Można odnieść wrażenie, że w ten sposób Trybunał Konstytucyjny „umył ręce” i w ten sposób otworzył sobie możliwość do kolejnego orzeczenia, że podstawa
(rozporządzenie, a nie ustawa) likwidacji małych sądów, jest zgodna z Konstytucją i ustawą o sądach powszechnych.
Od strony formalnej jest zatem wszystko jak najbardziej w porządku.

Ale czy zgodne jest z „duchem prawa” na który powoływał się minister Gowin, kiedy prawił, że prawo ma w nosie? Raczej wątpliwe. Wątpliwe jest również to, czy rozporządzenie ministra Gowina ma prawa naruszać podstawowe zasady niezawisłości sędziowskiej. A rozporządzenie to zasadę tą narusza w sposób brutalny.

Wyobraźmy sobie, że jakiś sędzią z sądu zamiejscowego, nie będzie chciał ugiąć się przed naciskiem ważnych w Polsce środowisk politycznych, religijnych czy biznesowych i zechce wyrokować zgodnie z sumieniem, wiedzą
i doświadczeniem życiowym, na podstawie obiektywnie ustalonych faktów. I wyobraźmy sobie, że znajdzie się prezes dużego sądu, który takim naciskom ulegnie (vide sędzia z Gdańska vs Amber Gold) i „grzecznie” poprosi o przysługę owego sędziego z sądu zamiejscowego w małej i odległej miejscowości. I gdy „mały” sędzia odmówi sędziemu „dużemu”, to ten w podzięce za takie koleżeństwo zawodowe, nakaże mu rozpatrywanie spraw w owym dużym sądzie. I sędzia „mały” będzie musiał codziennie jeździć ileś tam kilometrów (być może sporo) i sądzić najgorsze sprawy, do czasu gdy nie zrozumie, „kto tu rządzi”.

A wystarczy jeden przykład, by odpowiednio „zdyscyplinować” cały skład osobowy wszystkich małych sądów, podległych prezesowi sądu dużego. Duży, zawsze może więcej, ale nie zawsze z pożytkiem dla dobra społecznego i sprawiedliwości.

Powyższe rozważania mają jedynie teoretyczny charakter, ale odzwierciedlają zagrożenia jakie niesie wyrok Trybunału Konstytucyjnego i niesamowicie zadowolona mina ministra Gowina.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

@Piotr Madejczyk - i jeszcze jedno. To, że sędzia z mniejszego sądu ma mniej spraw w roku nie wynika z jego lenistwa, tylko dlatego, że w małej miejscowości jest mniej przestępstw. Idąc tropem pańskiego rozumowania należałoby w takich małych miejscowościach zlikwidować wszystko. Szkoły, bo nauczyciele mając mniej uczniów również mają mniejsze obciążenie praca. Z tych samych powodów należy zlikwidować jednostki Policji i Straży Pożarnej - mniej wydarzeń niż w dużych ośrodkach, to niech strażacy dojeżdżają okresowo do innych jednostek (lub policjanci). Zamknąć szpitale itp itd. A może w ogóle zlikwidować małe miejscowości, bo przecież ludzie mogą przenieść się do dużych miast?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Elżbieta Szychlińka - bardzo bym Panią prosił, aby nie stawiała Pani znaku równości między OPINIĄ a INSYNUACJĄ. Ja w swoim tekście przedstawiłem pewien proces, który od strony formalnej jest zgodny z literą prawa. Tego Pani nie zauważa jednak. Nie zauważa też, że przykład o który Pani prosi, podałem już w tekście, wiec nie będę się powtarzał. Zresztą jest to przykład hipoteczny, ale wskazujący na możliwość sterowania sędziami, których będzie można dowolnie "rzucać" w najodleglejsze zakątki , bo właściwość miejscowa sądu obejmować np. może całe województwo, gdy dajmy na to Sad rejonowy dla miasta Wrocławia przejmie wszystkie sądy rejonowe z województwa, jako swoje oddziały zamiejscowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Piotr Madejczyk - napisałem, traktując to jako całość logiczną : "Sędzia, który się jej sprzeniewierza i robi to pod wpływem środowiska itp. czyni to na własny użytek i odpowiedzialność. Zupełnie zaś czym innym jest niedozwolone wywieranie nacisku." A Pan odniósł się tylko do pierwszej części tej konstatacji, przez co zupełnie zmienił jej wymowę. Bo ja zupełnie o czym innym, a Pan również. I niezależnie od tego, że zgadzam się z Panem o ocenie tego pierwszego zdania, to jednak - jak już wspomniałem - drugie zdanie ma wskazywać na sens pierwszego. Moja ocena polskiego sądownictwa jest jak najbardziej negatywna (chlubne wyjątki nie zmieniają całości) i tworzenie dodatkowych możliwości psucia już zepsutego sytemu, nie powinno spotykać się z pozytywną opinią. Aby uratować jabłka w koszyku należy zgniłki wyrzucać, a nie dokładać nowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Państwo stworzyło prawne możliwości wpływu na decyzję sędziów "
Daleko idące insynuacje .
Mógłby Autor dać przykład jak to ewentualnie ma wyglądać ? Możemy wszędzie szukać drugiego dna i posądzać wszystkich o wszystko .
To Pana osobiste przemyślenia ale wg mnie niesłuszne.
Nie sądź nie będziesz sądzony to słowa powtarzane przez moją śp Mamę .Szukaj w życiu dobroci .Jedna krzywda to jeden raz za dużo .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myli się Pan, uważając, że sprzeniewierzanie się niezawisłości pod wpływem środowiska jest jedynie prywatną sprawą sędziego. Jeżeli tworzymy system, w którym sędziowie są częścią lokalnych elit i lokalnych układów, powodujemy, że brak niezależności staje się normą działania. Sprawny system powinien takim sytuacjom zapobiegać, szczególnie w polskich realiach, ciągle skorumpowanych i opartych na wyświadczaniu sobie nawzajem usług i "grzeczności".
Nie wiem także, dlaczego część sędziów miałaby być mniej obciążona obowiązkami w małych sądach, podczas gdy można ich efektywniej wykorzystać. W dodatku dzieje się to w kraju, w którym czas trwania procesów wręcz ośmiesza sądownictwo i podkopuje zaufanie do państwa. Z tego punktu widzenia prośba części sędziów o przeniesienie ich na wcześniejszą emeryturę była wręcz żenująca. Równie dobrze ja mógłbym wystąpić jako naukowiec z postulatem: wychowałem się w innych czasach, teraz trzeba być mobilnym, starać się o granty, rozliczać się, zbierać punkty, proszę o przeniesienie na wcześniejszą emeryturę. Rozumiem, że sędziowie jak każda grupa interesów stara się chronić posiadane przywileje, czy nie różni się od górników nauczycieli i właścicieli taksówek. Pewnych granic jednak przekraczać nie powinni. skoro chcą być elitą.
Na koniec wreszcie jeszcze jedna uwaga. Miałby Pan więcej racji, gdyby pisał Pan o zmianach wprowadzanych do dobrze funkcjonującego systemu. Chwilowo jednak mamy do czynienia z systemem działającym bardzo wadliwie, a do opinii publicznej nie docierają informacje o inicjatywach środowisk prawniczych, mających to zmienić. Jeżeli się mylę, proszę o przypomnienie takich inicjatyw.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, nie przekonaliście mnie Państwo. Zresztą mi chodzi o zupełnie coś innego, czego widocznie Państwo nie dostrzegliście. Powtórzę wiec raz jeszcze. Podstawowa, ba, fundamentalną, zasadą jest niezawisłość sędziego. Sędzia, który się jej sprzeniewierza i robi to pod wpływem środowiska itp. czyni to na własny użytek i odpowiedzialność. Zupełnie zaś czym innym jest niedozwolone wywieranie nacisku. Chodzi o to, że sędzia niepokorny może być przez swego prezesa ukarany w drodze legalnej zsyłki do najodleglejszego sądu danego okręgu. Więc rzecz nie w tym, jacy są sędziowie z terenu, tylko w tym że PAŃSTWO STWORZYŁO PRAWNA MOŻLIWOŚĆ WPŁYWU NA DECYZJE SĘDZIÓW. I tylko o to mi chodziło. O INSTYTUCJONALIZACJĘ nacisku na sędziów. Nie wspomnę, że wyrok TK daje ministrowi pole do dalszych reorganizacji, co w karykaturalnym oglądzie może doprowadzić, że wszystkie sądy będą sądami wydziałowymi sądu rejonowego w największym mieście województwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Panem Piotrem .
Małe miasteczka gdzie sędzia , lekarz , nauczyciel ,aptekarz i ksiądz to swoisty klan wzajemnej adoracji .
Sądy nie zniknęły , pozbawiono tylko prezesów ciepłych posadek .
Zyska sądownictwo .Może wreszcie skróci się okres wyczekiwania na wyrok.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja jednak wyobrażam sobie sędziego, który przez całe życie zawodowe tkwi w lokalnych układach, na których opiera się elektorat PSL i SLD. Odwdzięcza się miejscowym "władcom", a oni odwdzięczają się jemu. Nikt nikomu krzywdy nie zrobi, każdy o każdym pamięta. I to realne bagienko jest znacznie gorsze niż sporadycznie mogące się zdarzać naciski odgórne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.